Kolorowy, bezczelnie charakterystyczny i zaprojektowany trochę jak walizka, a trochę jak plecak do ogarniania codziennego chaosu. Cotopaxi Allpa 28L od początku zapowiada, że nie zamierza być kolejnym nudnym modelem „do wszystkiego”. Pytanie tylko, czy za tym wyglądem faktycznie stoi funkcjonalność.
Cotopaxi to ugruntowana amerykańska marka outdoorowa, której nazwa pochodzi od jednego z najbardziej charakterystycznych wulkanów Ekwadoru. Wielkie szczyty dobrze współgrają z wielkimi ideami, dlatego jednym z fundamentów marki jest hasło „Do Good”, podkreślające wykorzystywanie biznesu jako narzędzia do wspierania ludzi i środowiska.
Czy wielkie hasła idą w parze z równie wielką funkcjonalnością? Sprawdzę to na własnym przykładzie!

Pozornie zwyczajny plecak może okazać się ważnym sprzymierzeńcem, gdy w ciągu kilkunastu godzin trzeba pogodzić kilka różnych ról. Praca, życie prywatne, trening, rodzicielstwo i… druga praca. Przy takim rytmie dnia organizacja przestaje dotyczyć wyłącznie czasu. Równie ważna staje się organizacja przestrzeni.
Na pierwszy rzut oka można śmiało powiedzieć, że z Cotopaxi nie trzeba wybierać między funkcjonalnością a charakterem. W świecie, w którym nawet kolorystyka sprzętu outdoorowego coraz częściej podporządkowuje się trendom i temu, co akurat jest „kolorem roku”, przyjemnie jest mieć na plecach coś, co zdecydowanie nie próbuje zniknąć w tłumie.

Dla niewtajemniczonych – wtajemniczeni mogą spokojnie przeskoczyć ten akapit – seria Del Día powstaje z wysokiej jakości materiałów typu deadstock, pozostałych po innych produkcjach. Zamiast trafić na składowisko, dostają drugie życie w postaci plecaków i toreb, a ostateczny dobór kolorów pozostaje w rękach osób, które je szyją. To zdecydowanie propozycja dla odważnych. W Del Día nie wybieramy konkretnej kolorystyki, kupujemy i godzimy się na niespodziankę.
I tu wchodzi on. Cały na kolorowo. Wyrazisty. Przyciągający uwagę. Cotopaxi Allpa 28L.
Plecaki Ctopaxi
Zostawiam już wygląd do subiektywnej oceny każdego z nas, a sama skupię się na zastosowanych rozwiązaniach i konstrukcji. Bo o ile kolor może przyciągnąć wzrok, to właśnie funkcjonalność decyduje, czy plecak zostanie z nami na dłużej.

Sama konstrukcja Allpy mocno czerpie z walizkowych rozwiązań, co przy citybreakach czy podróżach samolotem sprawdza się znakomicie. Plecak można wygodnie otworzyć niemal na całej długości, a jego wnętrze podzielono na trzy zintegrowane organizery. Liczne uchwyty dają możliwość złapania go z praktycznie każdej strony: od góry, od dołu, z boku, a nawet w centralnej części pleców. Ten ostatni, odpowiednio wzmocniony, służy do nasunięcia plecaka na rączkę walizki. Proste? Bardzo. Przydatne? Jeszcze bardziej.

Właśnie w podróży Cotopaxi Allpa pokazuje pełnię swoich możliwości. Podczas krótkiego wyjazdu, kiedy trzeba szybko przemieszczać się między lotniskiem, dworcem, hotelem i kolejnymi punktami miasta, możliwość wygodnego podniesienia plecaka, odłożenia go, przypięcia do walizki czy dostępu do całej zawartości bez nurkowania od góry jest naprawdę dużym udogodnieniem.
Na citybreak trudno o bardziej naturalne środowisko dla tej konstrukcji.
Przyznaję bez bicia, uwielbiam porządek, choć nie zawsze udaje mi się go utrzymać. Jestem z tych, którzy układają odzież kolorystycznie. Proszę się więc nie dziwić, że oczarował mnie ten fantastyczny widok trzech przegródek, które pozwalają odseparować moje etapy dnia i pomagają utrzymać ład i skład!

Jak wyszło w praktyce? Mimo mego zachwytu nie tak kolorowo, jak chciałabym zakładać. Plecak niewątpliwie wymaga obycia i świadomego pakowania. To, co miało być zaletą, przez pierwsze dni użytkowania stało się dla mnie małym ziarenkiem piasku w oku.
W moje ręce trafił model o dość ciemnym wykończeniu (spokojnie, nie każdy taki jest). Być może to nie wina plecaka, a lecących lat na mym karku, ale… czarnego etui szukałam trzy razy. Dopiero rozłożenie wszystkich moich gratów w odpowiednim oświetleniu zakończyło poszukiwania sukcesem.

Druga surowa lekcja obycia nadeszła w momencie, gdy, trzymając plecak za pas ramienny w jednej ręce, drugą próbowałam w pośpiechu dostać się do rzeczy schowanych w dolnym organizerze. Cała, jakże szybka procedura zakończyła się fiaskiem, a ja szybko nauczyłam się zostawiać suwaki na górnej krawędzi każdej komory. Dzięki temu dostęp do zawartości jest zdecydowanie sprawniejszy, nawet jeśli akurat nie mam możliwości położenia plecaka i rozłożenia go niczym walizki. Na uwagę zasługuje również obecność wyściełanej przegrody na 15-calowego laptopa – opcja dla tych zapracowanych.
Co ciekawe, producent najwyraźniej przewidział takie sytuacje. Na froncie Allpy znalazły się dwie zewnętrzne kieszenie – większa i mniejsza – z szybkim dostępem do zawartości. Wystarczył niewielki przepak: klucze, słuchawki, portfel czy inne rzeczy, po które sięgam najczęściej, trafiły właśnie tam. Efekt? Wszystko znalazło się dosłownie w zasięgu ręki, a wnętrze plecaka mogło spokojnie pozostać uporządkowane.

Czy Allpa faktycznie jest w stanie pomieścić cały mój dzień? Pojemność 28 litrów to już całkiem sporo. Na zdjęciu poniżej prezentuję mój zestaw przetrwania na cały dzień: rzeczy do pracy, na trening, do codziennego użytku i kilka drobiazgów, które oczywiście „mogą się przydać”.

Pojemny plecak łatwo przeciążyć, dlatego przy pełnym wykorzystaniu możliwości szczególnego znaczenia nabierają szerokie pasy ramienne i chowany pas biodrowy. Te pierwsze dobrze rozkładają nacisk i nie wrzynają się w ciało, drugi pozwala przenieść część ciężaru na biodra, odciążając plecy. Przy moich szerokich ramionach to zestaw, który zdecydowanie zapisuję po stronie zalet.
Suwaki są duże, wygodne w chwycie i pracują płynnie. Bez problemu można obsłużyć je jedną ręką, bez przytrzymywania materiału czy szarpania. Przy plecaku, do którego zaglądam wielokrotnie w ciągu dnia, to po prostu działa. Zewnętrzne pętle zwiększają możliwości transportowe Allpy. Można do nich przypiąć siatkę na kask, dodatkowe wyposażenie czy przedmiot, którego nie chcemy upychać wewnątrz. Proste rozwiązanie, które daje sporo swobody.

Plecak nie jest impregnowany, ale zastosowany materiał radzi sobie z deszczem całkiem dobrze. Krople nie wsiąkają od razu w tkaninę, tylko perlą się na jej powierzchni i spływają, dając zawartości chwilową ochronę przed opadami. To oczywiście nie jest plecak, który zabrałabym na całodniową ulewę bez dodatkowego zabezpieczenia, ale nagły deszcz czy przelotna mżawka nie robią na nim większego wrażenia.
Cotopaxi Allpa 28L nie jest plecakiem, który po prostu ma pomieścić laptopa, butelkę i kilka drobiazgów. To sprzęt dla tych, którzy spędzają poza domem dużą część dnia i potrzebują mieć przy sobie zdecydowanie więcej niż standardowy zestaw „do biura”. Wymaga świadomego pakowania, ale w zamian oferuje bardzo dobrą organizację, wygodę noszenia i rozwiązania, które sprawdzają się zarówno podczas citybreaku, jak i zwykłego, miejskiego maratonu.

I właśnie to podoba mi się w nim najbardziej. Allpa nie próbuje wtapiać się w tłum ani wizualnie, ani funkcjonalnie. Jest kolorowa, charakterystyczna i trochę bezczelna w świecie pełnym bezpiecznej czerni. Zupełnie jak ja.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.