Salomon Ultra Glide 3 to buty, które mają ambicje być ekstremalnie komfortowymi. Czy faktycznie trzecia odsłona modelu przynosi rewolucję w amortyzacji? Sprawdzam.
Kiedy dowiedziałem się o możliwości przeprowadzenia testu butów Salomon Ultra Glide 3, nie ukrywam, że mocno mnie to zaintrygowało. Moje dotychczasowe doświadczenia z marką, były zdecydowanie pozytywne jeśli chodzi o trwałości i jakości wykonania, ale to, co zawsze pozostawiało lekki niedosyt to amortyzacja (poza modelem Sonic 3 Confidence, bo do niego mam ogromny sentyment). Tegoroczne nowości Francuzów mają do zaoferowania o wiele więcej w tym aspekcie, dzięki użyciu nowej pianki – Energy Foam. Ale od początku..

Salomon Ultra Glide 3, trzecia odsłona serii, w stosunku do swojego poprzednika lekko urosła. Mamy dodatkowe 7 gramów na wadze, ale też podeszwę wyższą o 9 mm. To czuć. But, dzięki zastosowaniu wspomnianej wcześnie pianki Energy Foam i zwiększeniu jej grubości jest bardzo wygodny, drop pozostał na poziomie 6 mm. Można uznać, że jest to wartość bardzo uniwersalna, pozwalająca na stabilne i bezpieczne zbiegi oraz zapewniająca dobre przetaczanie stopy. Nie za miękki, responsywny, ale świetnie wybiera każdy teren, od korzeni po drobne kamienie. Kołek podeszwy zewnętrznej All Terrain Contagrip jest lekko głębszy (4 mm w stosunku do 3.5 mm), ale przede wszystkim ułożony zdecydowanie rzadziej – bardzo dobrze sprawdza się to na luźniejszym gruncie.

Cholewka, dobrze zabezpieczona w okolicy palców przed uszkodzeniami mechanicznymi, jest dosyć przewiewna, nie miałem problemu z przegrzewaniem stopy podczas testów. Mamy tutaj sprawdzony system sznurowania QuickLace i wygodną kieszonkę na języku (miękkim i niepowodującym dyskomfortu na podbiegach), która bez problemu mieści sznurowadło po dociągnięciu. Zastosowany we wnętrzu system EndoFit, na kształt „skarpety”, dopasowuje się do stopy i skutecznie otula ją i osadza w miejscu, aczkolwiek wyczuwalny jest głównie w okolicy śródstopia.
To, co rzuca się w oczy to wysoko wyciągnięta po bokach cholewki pianka podeszwy, która wspiera stabilizację buta. Natomiast krój samego buta, jest dosyć oryginalny jak na markę Salomon – but nie ma wysokiego profilowania pod łukiem podłużnym stopy i jest raczej szeroki. W połączeniu z wysoką amortyzacją, o której już wspominałem, można wskazać, że chociaż but jest bardzo uniwersalny, może być średnim wyborem dla ludzi z wąską stopą i tendencją do nadpronacji.

Na łącznym dystansie około 60 km, w terenie górskim, leśnym, miejscami utwardzonym i z użytkownikiem nienależącym do najlżejszych, buty przede wszystkim dały się poznać jako bardzo stabilne. Szeroka, mięsista podeszwa dawała wrażenie „czołgu” nawet na stromych, kruchych zbiegach, pełnych luźnych kamieni (jak tu nie kochać Beskidów 😉).

Okazjonalne fragmenty z płytami również nie nastręczały żadnych trudności. To, co przede wszystkim ze mną zostało, to wrażenie pewności, że każdy krok będzie bezpieczny, że można docisnąć. Ani razu nie miałem wrażenia, że but jest na limicie i powinienem zwolnić.
Niestety warunki górskie w ostatnim czasie średnio pozwalają na sprawdzenie przyczepności na błocie, ale z pomocą przyszły okoliczne lasy. Pionu zdecydowanie mniej, ale podmokłe ścieżki i łąki pokazały, że nawet w takim terenie, dzięki przerzedzeniu bieżnika, mamy świetną trakcję.

Warto zauważyć, że Salomon w tym modelu po raz pierwszy zastosował nową technologię – Relieve Sphere. Podeszwa ma falisty kształt, który w założeniu ma równomiernie rozkładać nacisk na stopie i zapewniać długotrwały komfort. I… fakt jest taki, że nawet na dłuższych dystansach, stopy nie były nadmiernie zmęczone, nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Czy jest to kwestia tej specyficznej geometrii, czy też samej ilości dobrze tłumiącej pianki? Załóżmy, że połączenia obu, ale najważniejsze, że wygoda jest na najwyższym poziomie.
Dla każdego, kto ceni sobie pewność i komfort kroku, dla biegaczy długodystansowych na zróżnicowanym terenie. Z powodzeniem wykorzystają go turyści, którzy w cieplejszych okresach roku robią dużo kilometrów w niezbyt trudnym technicznie terenie.

Salomon Ultra Glide 3 nie sprawdzą się u osób z nadpronacją i wyjątkowo wąską stopą. No, chyba że z zastosowaniem dodatkowych, profilowanych wkładek oraz tych, którzy wybierają szlaki technicznie zaawansowane w terenie skalistym.

Słowem podsumowania – buty Salomon Ultra Glide 3 są mega. 🙂
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.