Czy da się połączyć lekkość niemal biegowego buta z ochroną, której oczekujemy w górach? Sprawdziłam to w praktyce, testując Keen Targhee Apex WP w wiosennych warunkach Alp Zachodnich.
Wybór odpowiedniego obuwia w góry to dla mnie zawsze pasmo kompromisów. Z jednej strony potrzebuję solidnej ochrony przed wodą i kamieniami, z drugiej – marzę o lekkości i swobodzie, jaką dają buty do biegów przełajowych. Kiedy dowiedziałam się, że w moje ręce, a właściwie na moje stopy, trafią buty damskie Keen Targhee Apex WP, poczułam sporą ekscytację. Dlaczego? Ponieważ jest to zupełnie nowa, odchudzona i unowocześniona wersja kultowego modelu Targhee, który właśnie obchodzi swoje 20-lecie. Producent obiecuje w tu połączenie zwinności sportowego buta z niezawodną ochroną górską, idealną na zróżnicowane warunki. Zbliżał się mój wyjazd w Alpy Zachodnie na przełomie zimy i wiosny (kwiecień 2026), co wydało mi się wręcz idealnym poligonem doświadczalnym dla tego modelu. Postanowiłam sprawdzić, czy hasło “szybko i lekko” faktycznie ma tutaj odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z outdoorem, warto nakreślić, z kim mamy do czynienia. Keen to amerykańska marka z siedzibą w Portland, która zyskała globalną rozpoznawalność na początku lat dwutysięcznych dzięki kultowemu sandałowi Newport. Firma słynie z innowacyjnego podejścia do designu. Ich obuwie często posiada charakterystyczny, duży gumowy zderzak chroniący palce (toe bumper) oraz wyjątkowo szeroki krój. Keen od lat stawia również ogromny nacisk na odpowiedzialność ekologiczną, tworząc buty wolne od toksycznych chemikaliów i z wykorzystaniem materiałów z recyklingu.
Keen
Kiedy kurier dostarczył mi paczkę, przez chwilę zastanawiałam się, czy w środku na pewno są buty trekkingowe. Pudełko było zaskakująco lekkie. Po wyciągnięciu modelu Keen Targhee Apex WP od razu rzucił mi się w oczy ich bardzo nowoczesny, niemal sneakersowy profil. Tradycyjną, ciężką skórę zastąpiono tutaj techniczną, bezszwową siateczką ze zgrzewanymi wzmocnieniami TPU.

Wizualnie buty prezentują się świetnie – mają sportowy charakter, a zintegrowany język i starannie poprowadzone sznurowadła z metalowymi haczykami na samej górze sugerują dbałość o detale. Największe wrażenie zrobiła jednak na mnie ich waga po wzięciu do ręki. Jeden but waży zaledwie około 295 gramów. Jak na obuwie wyposażone w membranę wodoodporną, jest to wynik wręcz rewelacyjny. Po włożeniu stopy do środka spotkało mnie kolejne pozytywne zaskoczenie. Wiele górskich butów wymaga żmudnego i bolesnego rozchodzenia. Tutaj, dzięki legendarnemu krojowi “Original Fit”, moje palce natychmiast znalazły dla siebie mnóstwo przestrzeni, by naturalnie się ułożyć. Zero ucisku, zero sztywności – komfort niczym w ulubionych butach na siłownię, ale z solidnym bieżnikiem pod spodem.

Zanim przejdę do błota i śniegu, muszę wspomnieć o technologiach, w które Keen uzbroił ten model, bo to one w dużej mierze odpowiadają za końcowy sukces.

Suche dane techniczne to jedno, ale prawdziwy sprawdzian odbywa się na szlaku. Buty zabrałam na kilkudniowy, intensywny wyjazd w zachodnie Alpy w kwietniu 2026 roku. Wiosna w górach to pora niezwykle kapryśna. Zastałam tam wszystko, czego można się obawiać: głębokie roztopy, pośniegowe błoto, wartko płynące strumienie i śliskie, wilgotne skały. Jak w tym wszystkim odnalazły się buty Keen Targhee Apex WP?

To, co najbardziej rzuciło mi się w oczy (a raczej w stopy), to działanie pianki KEEN.ReGENX. Po pierwszym pełnym dniu spędzonym na szlaku, gdzie pokonałam ponad 20 kilometrów z przewyższeniami, moje nogi były znacznie mniej „ubite” niż zazwyczaj. Pianka doskonale tłumi wstrząsy podczas twardych lądowań na kamienistych zejściach, a 12-milimetrowy drop bardzo odciąża ścięgna Achillesa podczas stromych podejść. Obszerna przestrzeń z przodu buta (Original Fit) sprawiła, że nawet podczas wielokilometrowych zejść w doliny, moje palce nie dobijały do czubka buta. Zapomniałam o nieprzyjemnych otarciach i pęcherzach, które czasami pojawiały się po przejściu długiego dystansu w górach. Stopa pracowała bardzo naturalnie, a but z łatwością poddawał się jej ruchom.

Kwiecień w Alpach wymusił na mnie testowanie wodoodporności w skrajnych warunkach. Przeprawy przez strumienie i marsz przez zalegające płaty topniejącego śniegu były codziennością, a buty wielokrotnie zanurzałam w wodzie. Membrana KEEN.DRY spisała się tu na medal. Ani kropelka wody nie dostała się do środka. Co równie istotne, oddychalność buta pozostała na bardzo wysokim poziomie. Cholewka z siateczki sprawnie odprowadzała ciepło, dzięki czemu, gdy zza chmur wychodziło mocne alpejskie słońce, moje stopy nie “gotowały się” wewnątrz.
Niezależnie od tego, czy miałam pod nogami śliskie korzenie, czy grząskie błoto, podeszwa KEEN.ALL-TERRAIN bardzo dobrze wgryzała się w teren. Bieżnik sprawnie oczyszczał się z nadmiaru ziemi, co zapobiegało tworzeniu się płaskiej, śliskiej warstwy pod butem. Na mokrej, gładkiej skale trzeba było zachować nieco większą ostrożność, co jest typowe dla większości gumowych mieszanek. Zintegrowana wkładka stabilizująca dbała jednak o to, aby stopa nie uciekała na boki, dając duże poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Nawet w momencie drobnych potknięć, charakterystyczny gumowy nosek buta świetnie amortyzował uderzenia o kamienie, chroniąc palce przed stłuczeniem.

Ogólne wrażenie z użytkowania butów Keen Targhee Apex WP jest dla mnie rewelacyjne. Przede wszystkim obietnica połączenia miękkości obuwia sportowego z wytrzymałością modelu górskiego została w pełni dotrzymana Z całą pewnością będę ich dalej używać podczas letnich i jesiennych wędrówek.
Czy spełniły moje oczekiwania? Przerosły je, głównie za sprawą niesamowitej wygody prosto z pudełka oraz fenomenalnej amortyzacji. Komu bym je poleciła? To fantastyczny wybór dla początkujących oraz średniozaawansowanych miłośników trekkingu, oraz dla osób, które lubią podejście fast and light.” Idealnie sprawdzą się na jednodniowych, szybkich wypadach z małym plecakiem, podczas podróży, a nawet spacerów po lesie pod miastem. Jeśli jednak planujesz wielodniowe wyprawy z plecakiem ważącym ponad 20 kg, zwłaszcza po wymagających, bardzo skalistych i technicznych trasach, ten model może okazać się zbyt lekki i zbyt elastyczny. W takiej sytuacji lepiej postawić na klasyczne, wyższe i sztywniejsze buty. W każdym innym scenariuszu – Targhee Apex będą doskonałym, niezawodnym towarzyszem.

PLUSY:
MINUSY:
Test wykonała Aleksandra Kuś.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.