Pod Everestem robi się nerwowo, w Londynie padają rekordy, a w Alpach przesuwa się granicę tego, co wydaje się możliwe.
„Świat outdooru” to przegląd tego, co dzieje się w górach i wokół nich – od sportowych rekordów i nowych technologii, po wydarzenia, które pokazują mniej oczywistą stronę outdooru. Krótko i konkretnie. Po pełne rozwinięcie zapraszamy na nasz kanał YouTube.
Sezon pod Everestem dopiero się zaczyna, a z Base Campu już płyną sygnały, że łatwo nie będzie. Na Khumbu Icefall pojawił się duży, niestabilny serak, który na moment zatrzymał wytyczanie drogi między bazą a obozem pierwszym. Problem był na tyle poważny, że oficjalne zespoły Sherpów, Icefall Doctors i osoby odpowiedzialne za poręczowanie drogi miały wrócić z jedną, niezbyt optymistyczną informacją: bezpiecznego przejścia nie ma.
Tymczasem pod górą robi się tłoczno. W tym roku wydano około 410 permitów dla zagranicznych wspinaczy, a razem z Sherpami i całym zapleczem logistycznym oznacza to setki osób czekających na otwarcie drogi przez Icefall. A co z tym wszystkim wspólnego ma Bartek Ziemski – polski skialpinista? Więcej dowiesz się z naszego odcinka na YouTube.

Zostajemy w bazie pod Everestem. W związku z opóźnieniem w zabezpieczeniu i wytyczaniu trasy przez Khumbu Icefall zespoły szykujące się do zdobycia Lhotse, Everestu oraz Nuptse potrzebują założyć obozy powyżej bazy. Z pomocą przychodzi technologia i transport ekwipunku przez dron cargo.
Za projektem stoją lokalna firma Airlift Technologies oraz Dawa Steven Sherpa i Tenzing David Sherpa z Asian Trekking. Dron ma przenosić do 50 kg ładunku, czyli przejąć część pracy, którą do tej pory wykonywali Sherpowie na jednym z najbardziej ryzykownych odcinków normalnej drogi na Everest. A im mniej takich kursów przez Khumbu Icefall, tym mniejsze narażenie ludzi, którzy co sezon dźwigają na swoich barkach logistykę wypraw.
Trudno udawać, że technologia w górach nie istnieje. Korzystamy z prognoz pogody, łączności satelitarnej, lekkiego sprzętu, aplikacji, GPS-ów i coraz lepszych systemów ratunkowych. Jeśli drony mogą ograniczyć liczbę przejść przez Khumbu Icefall, to trudno z góry odrzucać takie rozwiązanie.
Jest też drugi wątek. Taki transport może w przyszłości pomóc nie tylko w dostarczaniu sprzętu, ale też w znoszeniu tego, co z gór powinno zniknąć: pustych butli, zużytych lin, elementów obozów i śmieci zostawianych na wysokości. Everest od lat mierzy się z problemem odpadów, więc każda technologia, która ułatwia ich sprowadzanie niżej, może mieć znaczenie większe niż tylko logistyczne.
London Marathon, 26.04.2026 – padła granica, która przez lata wydawała się bardziej fantazją niż możliwym do osiągnięcia wynikiem. Kenijczyk Sabastian Sawe przebiegł maraton z czasem 1:59:30 i jako pierwszy człowiek złamał dwie godziny w oficjalnym biegu. Poprzedni rekord Kelvina Kiptuma poprawił aż o 65 sekund.
To nie był jedyny kosmiczny wynik tego dnia. Etiopka Tigst Assefa wygrała rywalizację kobiet z czasem 2:15:41, ustanawiając nowy rekord świata w biegu kobiet bez męskich pacemakerów.

Niestety ten tydzień to także bardzo smutna informacja z Kanady. Świat wspinaczkowy stracił jedną ze swoich najbardziej charakterystycznych postaci. W wieku 39 lat zginął Will Stanhope, kanadyjski wspinacz związany m.in. ze Squamish i klasycznym wspinaniem tradowym.
Wiadomo, że do tragedii doszło na drodze Rutabaga na The Chief – popularnym klasyku rejonu, wycenionym na 5.11a, czyli około VI.2. Droga ma dwa wyciągi i około 70 metrów długości. Pierwszy kończy się na stanowisku ze spitów, drugi wymaga już własnej asekuracji z friendów. Szczegóły samego wypadku nie są jeszcze znane. Stanhope był znany z mocnych przejść, ale też z podejścia do wspinania, w którym liczyły się styl, przygoda i autentyczność. Dlatego ta informacja tak mocno poruszyła środowisko.

Wracamy w Alpy. W Alpach również padł rekord, który robi wrażenie. Duet Samuel Equy i Mathéo Jacquemoud pokonał trasę Chamonix – szczyt Mont Blanc – Chamonix w zaledwie 4 godziny, 41 minut i 24 sekundy. To wynik, który jeszcze mocniej przesuwa granice skialpinizmu i pokazuje, jak bardzo zmienia się podejście do szybkiego poruszania się w górach wysokich.
Do tragicznego wypadku doszło 24.04.2026r. w rejonie Lodowego Szczytu. Para polskich turystów próbowała wejść na Lodowy Szczyt. Podczas przechodzenia przez zalegające zaspy, jeden z Polaków potknął się i spadł około 200 metrów w dół. Mimo szybkiej akcji słowackich ratowników turysty nie udało się uratować.
„Świat outdooru” to nie tylko rekordy, wyprawy i efektowne przejścia, ale też informacje, które przypominają, że góry potrafią być bezwzględne – również te najbliższe, dobrze znane i pozornie oswojone. Zwłaszcza wiosną, gdy pogoda jest niestabilna, a pokrywa śnieżna zaczyna topnieć, warunki mogą zmieniać się bardzo szybko. Dlatego warto sprawdzać komunikaty, nie lekceważyć zalegającego śniegu i pamiętać, że wiosna w mieście nie oznacza jeszcze wiosny wysoko w Tatrach.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.