Seria S/lab Pulsar ma tylu samo zwolenników, co przeciwników. Wynika to najpewniej z tego, że nie są to buty wszechstronne. A przecież wszyscy lubimy rzeczy uniwersalne i “do wszystkiego”, prawda?
S/lab Pulsar od zawsze miał jasno sprecyzowaną rolę – ten but ma się ścigać. Ba, ma on jako pierwszy przekraczać linię mety. Wystarczy skupić się na nogach topowych zawodników z teamu Salomona, aby przekonać się, że właśnie w Pulsarach wygrywają oni zawody w biegach górskich.

Zanim napiszę, dlaczego moim zdaniem Pulsar 4 jest kontrowersyjny, wyjaśnię, czym jest seria S/lab. Domyślam się, że firmy Salomon przedstawiać nie muszę, bo jest to jedna z bardziej rozpoznawalnych marek outdoorowych na świecie, nawet w tym “nieoutdoorowym”. Nadmienię, że poza asortymentem obejmującym szeroko rozumiany trekking, Salomon specjalizuje się również w odzieży, akcesoriach i obuwiu do biegów górskich.

Produkty z “S/lab” w nazwie oznaczają najbardziej zaawansowaną technologicznie linię produktów tej marki. Są to rzeczy, w których projektowaniu aktywnie uczestniczą najlepsi reprezentanci w swoich dyscyplinach. Mamy tu najlepsze z możliwych materiały, technologie, zmniejszanie wagi i wysoką trwałość. Najwyższy stopień premium – top of the top. Ale co za tym idzie? Są to najczęściej rozwiązania kierunkowe, o czym wspomniałem we wstępie. Te produkty mają konkretne zadanie i przez to nie są nastawione na dotarcie do masowego odbiorcy, a do osób szukających konkretnego produktu, pod konkretne zadanie. I taki też jest Salomon S/lab Pulsar 4.

Salomon S/lab Pulsar 4 występuje w jedynej właściwej dla buta wyścigowego kolorystyce: czerwonej z białymi akcentami. Czy jest on ładny, pozostawiam Waszej subiektywnej ocenie (według mnie jest😊). Biorąc ten model w ręce, faktycznie czuć, że jest on zrobiony z najlepszych materiałów. Czerwona cholewka z materiału Matryx to gwarancja wytrzymałości przy zachowaniu niskiej wagi i oddychalności. Dodatkowo mamy tutaj zastosowaną bezszwową konstrukcję, co ma minimalizować ryzyko powstawania nieprzyjemnych otarć i pęcherzy. System wiązania, to znany z wielu modeli Salomona żyłkowy system Quicklace, który pozwala dokładnie dopasować cholewkę do stopy. A dopasowanie na pewno jest precyzyjne, bo wyściełany język jest skonstruowany w taki sposób, że ściśle okala stopę od góry w bucie (nie jest to konstrukcja skarpetowa, ale odczucie mamy bardzo zbliżone). But nie jest wyposażony w wyciąganą klasyczną wkładkę, co zdradzę już teraz, w praktyce w żaden sposób nie przeszkadza.

Podeszwa, to również popularne, autorskie rozwiązanie marki Salomon, czyli guma Contagrip z dość szerokimi, moim zdaniem nieco krótkimi, 3,5 mm kołkami (poprzednik posiadał kołki o długości 4,5 mm). Między podeszwą a cholewką mamy dwie warstwy różnych pianek. Jedna z nich ma zapewnić odpowiednią amortyzację i zwrot energii, druga natomiast ma odpowiadać za stabilizację. Drop w Salomon S/lab Pulsar 4 jest odpowiedni dla buta wyścigowego – 6 mm. Mamy tutaj 34 mm pod piętą i 28 mm pod palcami.

Zanim przystąpiłem do testów w terenie, miałem możliwość porównania Salomon S/lab Pulsar 4 z jego poprzednią wersją. W najnowszej odsłonie but ten jest… cięższy o 50 g od Pulsar 3. Przyznam, że jest to dość niespotykane, ponieważ trend jest raczej odwrotny i kolejne edycje starają się być lżejsze od poprzedników. Od razu natomiast wyjaśniam – Pulsar 4 waży ok. 250 g dla rozmiaru 42, co nadal jest bardzo dobrym wynikiem dla szybkiego buta wyścigowego, który moim zdaniem, w obecnym wydaniu jest w stanie ścigać się dalej niż jego poprzednik. Skąd ta opinia? Mamy tu względem poprzednika wygodniejszą, mniej ascetyczną cholewkę i wyściełany zapiętek. W Pulsar 3 zapiętek praktycznie nie istniał, był to jedynie kawałek cienkiego materiału, potrafiący niektórym biegaczom wdawać się we znaki. Do tego zastosowanie dwóch pianek “podbija” komfort samego biegu i również – przekłada się na zwiększenie wagi konstrukcji.

Mnie, jako biegaczowi długodystansowemu, zmiany w Pulsar 4 nie przeszkadzają. Wręcz postrzegam je na plus. Ale dość już tego, co “na papierze”. Jak Salomon S/lab Pulsar 4 spisuje się w akcji?

Może troszeczkę 😊. A tak poważnie, to po testach w terenie stwierdzam, że faktycznie mamy tutaj do czynienia z szybkim bieganiem. But daje bardzo dużo frajdy, ponieważ mamy świetne czucie terenu, co daje nam 100% kontroli nad tym, co się dzieje. Jednocześnie mądrze połączone pianki powodują, że stawanie na kamieniach nie powoduje bolesnego odczucia w podeszwie stopy. Wspomniałem wcześniej, że Pulsar 4 pobiegnie dalej, niż Pulsar 3 i podtrzymuję to zdanie. Uważam, że bez wahania pokonasz w nim dystanse do 60 km, a jeśli jesteś osobą odporną na lekki dyskomfort, to i dłuższe 😉. Starty w biegach w okolicy 30 km? Bez zastanowienia.

Salomon S/lab Pulsar 4 spisuje się bardzo dobrze w technicznym terenie – skały, korzenie, nierówna nawierzchnia nie stanowi dla tego buta większej przeszkody. Tym, bardziej ziemiste i leśne ścieżki nie będą żadnym wyzwaniem. Chyba że będą błotniste, chociaż muszę oddać podeszwie Contagrip z 3,5 mm kołkami, że jest niezwykle przyczepna i moje pierwsze obawy dotyczące wysokości kołków nie były zasadne. Ale tak – w błocie czy śniegu, ten but może “uciekać” i nie będziemy mieli już 100% kontroli nad sytuacją.

Dopasowanie Salomon S/lab Pulsar 4 jest bardzo dobre i na moje szczęście, najnowszy model jest w cholewce nieco szerszy od poprzednika, więc moja delikatnie szeroka stopa czuje niewielki – wręcz nieistotny ucisk cholewki, ale z racji miękkiego i bardzo lekkiego materiału Matryx, nie powoduje to dyskomfortu. Dzięki bardzo dobremu dopasowaniu całości przez system Quicklace, na zbiegach również nie doświadczyłem znacznego ucisku, czy dobijania palcami do czubka buta. Na koniec chciałbym napisać – nigdy nie miałem do czynienia z tak przyjemnym w dotyku materiałem zapiętka, jak w tym bucie. Niby niewielki detal, ale warto na niego zwrócić uwagę 😊.

Na pewno, jak już podkreśliłem wcześniej, nie jest to but uniwersalny, taki do treningowego “klepania kilometrów”. Jeśli zaczynasz przygodę z trail runningiem i szukasz pierwszego buta biegowego – to nie jest model dla Ciebie. Nie wykorzystasz jego potencjału, a przy pracy nad techniką biegu, szybko go zużyjesz. Nie polecałbym tego buta również jako jedynego modelu w szafie biegacza. Lepiej sprawdzi się raczej jako model uzupełniający Twoje treningi o szybsze jednostki.

Jeżeli natomiast jesteś świadomym biegaczem górskim, który planuje szybkie treningi, czy starty w okolicy dystansów maratońskich i krótszych, to jak najbardziej powinieneś rozważyć ten model. Być może przekonasz się również do startów na dłuższych dystansach, ale to już jest kwestia indywidualna i wymagającą zapoznania się z Pulsarem 4. Przy czym osobiście bardzo polecam nawiązanie tej znajomości i sprawdzenie dokąd ona Was zaprowadzi!

Dodatkowo, jeżeli Pulsar 3 nie przypadł Ci do gustu, bo był dla Ciebie zbyt surowy, sprawdź Pulsara 4, tu znajdziesz więcej komfortu, który osiągnięty został niewielkim podbiciem wagi. Jeśli uwielbiałeś Pulsara 3, pierwszy kontakt z nową wersją może być dla Ciebie delikatnym zaskoczeniem. Ale daj mu szansę. To jeden z najszybszych butów treningowo-startowych na rynku i nadal doświadczonemu biegaczowi dostarcza masę frajdy, prędkości i kto wie – być może “pudła” na zawodach.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.