Suunto Race 2 to kolejna odsłona popularnego zegarka fińskiego producenta. Choć jego nazwa sugeruje model stworzony głównie z myślą o biegaczach, w praktyce oferuje znacznie więcej. Sprawdzamy, jak wypada podczas różnych aktywności, jakie są jego największe zalety i czy producent zostawił jeszcze pole do poprawy.
W ofercie Suunto znajdziemy bardzo dobrej jakości kompasy (to od nich wszystko się zaczęło), słuchawki oraz zegarki. W tej ostatniej kategorii raczej próżno szukać prostych modeli. Zdecydowanie dominują te sportowe, wytrzymałe, naszpikowane technologiami, produkowane od ponad 25 lat. Nie wspomniałem o komputerach nurkowych, które również można uznać za legendarne.

Po otwarciu paczki wita nas sympatyczne hasło naklejone na wyświetlaczu: „Adventure starts here” i strzałka wskazująca koronkę zegarka, będąca jednocześnie włącznikiem. No to cyk, odpalam zegarek jeszcze przed wpięciem paska. Nim zegarek się skonfigurował, minęła chwila podczas której podpiąłem silikonowy pasek. Tak, trzeba to zrobić własnoręcznie, jednak nie ma z tym praktycznie żadnego problemu. Silikonowy pasek jest bardzo dobrze wykonany. Przyjemny w dotyku materiał, wizualnie zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.
Mam nadzieję, że podczas użytkowania spisze się równie dobrze, jak wygląda. Opcjonalnie można też zakupić pasek nylonowy, co wydaje się całkiem rozsądną alternatywą (nie miałem okazji go testować, ale warto wspomnieć o takiej opcji). Opcji kolorystycznych jest kilka, ja wybrałem all black ze względu na to, że nie przepadam za kolorowymi zegarkami.

Koperta ze stali nierdzewnej o średnicy 49 mm na pierwszy rzut oka wydaje się dość spora. Jest estetycznie wykonana, a dwa przyciski i koronka powodują, że zegarek wygląda dość schludnie i nie jest przekombinowany. Suunto Race 2 jest dość lekki – waży 76 g. W tym modelu wykorzystano wyświetlacz AMOLED LTPO o przekątnej 1,5”. Otrzymujemy bardzo czytelny wyświetlacz, który nawet w ostrym słońcu pozwala odczytać czas czy parametry treningowe. Działa płynnie i nic się nie zacina – przynajmniej ja nie dostrzegłem, aby taki problem występował.
Zastosowanie technologii LTPO miało na celu zmniejszyć zużycie energii. Jak to wygląda w praktyce? Ponad 3 tygodnie na jednym ładowaniu. Dokładnie w ciągu 21 dni zegarek zużył 90% baterii, a ze względu na zaplanowany kilkudniowy wyjazd – postanowiłem go doładować. Moim zdaniem jest to świetny wynik, ponieważ dobrze pokrywa się ze specyfikacją techniczną, która mówi o czasie pracy baterii do 30 dni. Całość dopełnia szafirowe szkło, które jest synonimem jakości.

Podczas codziennego używania zegarka Suunto Race 2 w pierwszej kolejności zwróciłem uwagę na tryb aktywacji nadgarstkiem. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie, które powoduje, że podczas spaceru lub treningu zegarek ma wygaszony wyświetlacz, a po dynamicznym ruchu w stronę twarzy automatycznie się podświetla. Żyroskop jest moim zdaniem idealnie skalibrowany – podczas jazdy samochodem czy też pisania na klawiaturze zegarek nie podświetla się, więc tym samym nie zużywa bezsensownie baterii. Oczywiście można też ustawić zegarek w trybie zawsze włączonego ekranu – co nie ma większego sensu, jeśli zależy nam na żywotności baterii. Według danych producenta – w trybie Always On Display czas pracy na baterii spada o ok. 5 dni. Choć to nadal pozwala na użytkowanie kilkunastu dni na jednym ładowaniu.

Tak jak wspominałem wcześniej, informacje widoczne na ekranie zegarka są bardzo czytelne o każdej porze dnia i nocy również w ostrym słońcu. Do kompletu dołączony został kabel ładowania, który łączy się z zegarkiem poprzez magnetyczny klips, a na drugim końcu zastosowano standardowe złącze USB-C. Pełne ładowanie trwa około godziny. Jeśli zapomnisz o ładowaniu, już po 20 minutach bateria osiąga około 70%, co wystarczy na trening, a nawet start w zawodach.
Zegarek ma jedną bardzo istotną wadę – brak płatności NFC. Coś co wydawałoby się oczywiste w dzisiejszych czasach, tutaj niestety nie istnieje i mam nadzieję, że Suunto zreflektuje się w tym temacie.W kwestii funkcjonalności – Race 2 nie został wyposażony w odtwarzacz muzyki, wiec nie wszystkim może się to spodobać – mi osobiście to nie przeszkadzało.
Suunto Race 2 można połączyć z telefonem za pomocą Bluetooth i otrzymywać powiadomienia z aplikacji i wiadomości. Dodatkowo śledzić można zrealizowane cele spalania kalorii czy liczbę kroków. Czasem zdarzy się także zabawna sugestia przypominająca, aby się ruszyć.
Wodoodporność na poziomie 100 m jest w dzisiejszych czasach swego rodzaju standardem przy zegarkach sportowych – więc pod tym kątem jest bardzo poprawnie. Pozwoli to zabrać zegarek w góry czy na trening pływacki, gdzie dzięki możliwości wybrania odpowiedniego trybu sportowego będziemy mogli przeanalizować sobie parametry podczas konkretnej aktywności. Podczas mycia rąk, także nie mamy powodu do obaw o zegarek, który może mieć kontakt z wodą.

Suunto Race 2 oczywiście posiada wbudowany GPS. Podczas jednego z treningów testowo porównałem dane z zegarka i telefonu, w którym odpaliłem pewną popularną aplikację treningową – różnice były bardzo nieznaczne – ok. 1-2 m w zakresie dystansu i wysokości. W moim odczuciu nie ma to absolutnie żadnego znaczenia i raczej jest marginesem błędu pomiarowego. Aby dobrze skonfigurować zegarek i korzystać z pełni jego możliwości, konieczne jest zainstalowanie aplikacji Suunto. Za jej pomocą możemy przesyłać dane z treningów oraz pobierać mapy, ponieważ nie są one fabrycznie wgrane do zegarka. Samo wgranie map nie zajmuje dużo czasu, jednak w moim odczuciu jest trochę mało intuicyjne.
Podczas samego treningu mamy wgląd w niezbędne funkcje zegarka oraz parametry samej aktywności. Po zakończeniu treningu w aplikacji mamy dostęp do pełnej analizy z informacjami o przebytym dystansie, międzyczasach na poszczególnych kilometrach, zakresach tętna czy wieku innych szczegółów. Więc jeśli ktoś podchodzi do tematu bardzo analitycznie z pewnością doceni ilość samych informacji oraz formę, w jakiej zostały przedstawione. Oczywiście najlepsze wyczyny będą nagradzane odpowiednimi odznakami w aplikacji, dzięki temu łatwo odtworzymy najlepsze treningowe momenty.

Suunto Race 2 został naszpikowany szeregiem funkcji. Od podstawowych takich jak pomiar tętna podczas wysiłku, po dokładną analizę treningu w poszczególnych progach. Biegacze na orientację z pewnością docenią wbudowany kompas, który ułatwia nawigację, biegacze – możliwość wgrania trasy, którą będą chcieli podążać. Miłośnicy górskiego trekkingu z pewnością skorzystają z wysokościomierza czy pomiaru saturacji. Trybów sportowych jest ponad sto, więc nie sposób omówić w kilku zdaniach wszystkich możliwych zastosowań. Suunto Race 2 wyposażony został również w funkcję monitorowania snu, dzięki czemu możemy śledzić naszą regenerację. Niemniej warto podkreślić sam fakt, że tak duża liczba trybów sportowych i funkcji jest dostępna w niewielkim urządzeniu, które praktycznie cały czas znajduje się na nadgarstku.
Zegarki do biegania Suunto
Podsumowując, Suunto Race 2 ma kilka wad, ale zdecydowanie więcej zalet. Zamiast powielać specyfikację producenta, skupiłem się na pierwszych wrażeniach i funkcjach, które faktycznie przydają się podczas codziennego użytkowania. Z czasem zegarek można coraz lepiej dopasować do własnych potrzeb i wyświetlać dokładnie te dane, które są dla nas najważniejsze.
Do dyspozycji mamy ponad 100 trybów sportowych, dlatego bez problemu znajdziemy odpowiednie ustawienia do wybranej aktywności. Jeśli regularnie trenujesz, biegasz, jeździsz na rowerze, chodzisz po górach lub po prostu prowadzisz aktywny tryb życia, z pewnością docenisz funkcjonalność tego modelu i zakres zbieranych danych. Na plus zasługuje również estetyczne wykonanie, które dobrze podkreśla jakość Suunto Race 2. Czy warto go kupić? Moim zdaniem tak, choć trzeba liczyć się z dość wysoką ceną.
Test wykonał Michał Niemyt.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.