Niektóre buty zakłada się raz i od razu wiadomo, że będzie z tego długa znajomość. Z La Sportivą przez lata nie było mi jednak po drodze. Po miesiącu chodzenia po skalistych szlakach, stromych podejściach i leśnych ścieżkach wiem już jedno – ta historia potoczyła się inaczej, niż się spodziewałem.
Do testu podchodziłem z pewnym dystansem, bo moje stopy są dość wymagające. Od około 20 lat moje stopy najlepiej dogadywały się z butami Scarpy, Zamberlana i The North Face. Większość modeli tych marek pasowała mi niemal od razu. W wielu letnich modelach La Sportivy przeszkadzała mi szerokość w śródstopiu albo ucisk w nietypowych miejscach, dlatego byłem ciekaw, czy Ultra Raptor 3 okaże się pod tym względem bardziej przyjazny.
Tym razem było inaczej. Od samego przymierzenia czułem, że trzecia generacja jest zupełnie inna od poprzedników. Cholewka jest zdecydowanie szersza w śródstopiu, a przeprojektowany kołnierz i wzmocniona pięta dużo bardziej mi odpowiadają. Gdy dostałem propozycję testu, pomyślałem: teraz albo nigdy. Może to właśnie ten moment, w którym w końcu przekonam się także do obuwia La Sportivy.

Dodam jeszcze, że nie należę do najlżejszych użytkowników. Gdy na chwilę stracę czujność, waga potrafi nieubłaganie wskoczyć na trzy cyfry. Buty zużywam więc dość szybko, dlatego szczególnie zwracam uwagę na amortyzację, stabilność i dobre trzymanie stopy.
W moje ręce trafił wariant w kolorze cypress/mountain red i choć zawsze klasykiem marki jest wplecenie ich ikonicznego żółtego, to ta mieszanka zieleni i czerwonych elementów wygląda naprawdę dobrze :). Cholewka wykonana jest z oddychającej i wytrzymałej siateczki z recyklingu, a spód buta został wyposażony w podeszwę Frixion White odpowiadającą za dobrą przyczepność. Z dodatkowych technologii mamy również Impact Brake System, który zwiększa bezpieczeństwo i stabilność przy zejściach. W środku znajdziemy wkładkę Ortholite Hybrid o grubości 5 mm, co dodaje nam jeszcze więcej amortyzacji i komfortu na długich trasach. Przód buta pozostał bez zmian w stosunku do poprzednika, ten sam gumowy nosek wciąż świetnie chroni stopę przed uderzeniami.
Zmianie uległo usztywnienie pięty, a kołnierz wyprowadzono nieco wyżej, co zmniejsza ryzyko dostania się wszelkich drobinek do wnętrza buta. Największą nowością jest zwiększenie szerokości w śródstopiu, co było dla mnie kluczowe, aby podjąć się testów. Nie obyło się jednak bez echa wśród osób, które ceniły ten model za jego mniejszą objętość. Zmiany w śródpodeszwie polegały także na zwiększeniu amortyzacji poprzez zastosowanie dwóch gęstości pianek, zamiast sztywniejszych, termoplastycznych elementów.
Czy te ulepszenia podtrzymają legendę tego modelu czy też zmienią go na tyle, że utraci on część swoich oddanych fanów? Ja mogę powiedzieć tyle, że dzięki tym zabiegom trafiłem do grona jego użytkowników i postaram się zachęcić również Was, jeżeli do tej pory nie skłanialiście się choćby do przymierzenia tego modelu.

Ostatnie lata w ciepłych miesiącach roku uwielbiałem trzaskać kilometry w butach trailowych, których mam kilka par, w tym mój ulubiony model Brooks Cascadia. Brakowało mi natomiast butów trochę bardziej stabilnych – coś pomiędzy podejściówkami a butami trailowymi. La Sportiva Ultra Raptor 3 zdaje się świetnie pasować do tej koncepcji. Sprawdźmy jak poradzą sobie w terenie.
Moje pierwsze wyjście w góry rozpocząłem moim ulubionym szlakiem przez Olbrzymki w Masywie Ślęży. Była to pętla ok. 21 km. Jak na początek maja, rano całkiem rześko 12°C na plusie, później rozkręciło się do 26°C. Po założeniu butów starannie poprawiłem język i dopasowałem sznurowanie. Nie zaciskałem go jednak zbyt mocno, ponieważ nowy but potrzebuje chwili, by dopasować się do stopy. Przed ostatecznym zawiązaniem kilka razy zgiąłem stopę, a podczas marszu kontrolowałem, czy nie pojawiają się miejsca nadmiernego ucisku lub luzu.
Wystartowałem z parkingu na przełęczy Tąpadła i ruszyłem ubitą, leśną ścieżką, dość szybko uciekając z głównego szlaku. Pierwsze dwa kilometry były właściwie marszobiegiem. Szło mi się naprawdę dobrze, nic nie ocierało, a but trzymał stopę mocno i stabilnie. Po przejściu pierwszego odcinka schodów czas na pierwsze przemyślenia. Jestem pozytywnie zaskoczony jak but klei się do powierzchni skalnej i nierównych, momentami obłych schodków oraz tego, jak stabilnie wychodzę ze stopni. Właśnie o czymś takim myślałem, robiąc kolejne kilometry w moich starych trailówkach, w których czasami miękkość kołnierza i słaba stabilizacja pięty nie działały na plus.

Dotarłem na pośredni szczyt Olbrzymków i zrobiłem krótką przerwę na wodę. Po drodze trafił się błotnisty fragment z suchymi liśćmi wmieszanymi w podłoże, ale buty poradziły sobie z nim bez problemu i bez poślizgnięć. Mając za sobą ok. 9 km z Raptorami na nogach stwierdzam jedno: leżą mi naprawdę fajnie. Co prawda nie jest to jeszcze ten sam komfort, co przy rozbitych i rozchodzonych butach, ale rokowania są bardzo dobre. Kontrolnie zdjąłem lewego buta, ponieważ to właśnie na tej stopie najszybciej pojawiają się u mnie problemy z otarciami pięty. Przy każdej nowej parze zwracam na to szczególną uwagę. Mam zresztą swoje doświadczenia w tym temacie.
Po zdjęciu najpierw jednego, a potem drugiego buta dokładnie obejrzałem stopy. Szukałem zaczerwienień, opuchlizny czy pierwszych oznak otarć, ale na szczęście nie znalazłem nic niepokojącego. Mimo to czułem, że coś nie działa idealnie. Trudno było wskazać konkretny punkt ucisku, jednak stopy wydawały się bardziej zmęczone i przeciążone, niż powinny być po takim dystansie. Nie zastanawiałem się długo. Otworzyłem mapę w aplikacji i wytyczyłem skrócony wariant powrotu do auta. Po dłuższej chwili siedziałem już w otwartym bagażniku mojego czeskiego bolidu i zakładałem wygodne, codzienne Aero Glide’y.
Patrzyłem na Raptory trochę zmęczony i trochę rozczarowany. To pierwsze spotkanie nie przypominało startu z Cascadią ani z moimi ulubionymi trailówkami. Tamte buty od razu siedziały jak skarpeta i nie wymagały żadnego okresu przejściowego. W Raptorach czułem natomiast, że potrzebuję jeszcze czasu na porządne dopasowanie do stopy.
Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz trafiły mi się jednak buty, które muszą najpierw dopasować się do stopy. Moje Scarpa Lite Trek na początku potrafiły zjeść mi piętę do krwi, a później, gdy nauczyłem się je odpowiednio wiązać i dobrałem właściwe skarpety, służyły mi przez ponad dziewięć lat. Dlatego zamiast skreślać Raptory po pierwszym wyjściu, postanowiłem dać im jeszcze czas na rozchodzenie.

Nadeszła pora na kolejny wypad w Raptorach i tym razem był to Czeski Raj. To dwudniowy wypad, owocujący kilkoma wyjściami od 6 do 15 km. Warunki: od mokrych i śliskich doliną Jizery, po piachy, korzenie i skalne, piaskowcowe schodki. Po raz kolejny podeszwa dawała bardzo dobrą przyczepność na każdym podłożu, za co ogromny plus. Warunki pogodowe utwierdziły mnie w przekonaniu, że but oddycha naprawdę dobrze. Stopa pozostawała sucha, nawet przy szybszym tempie marszu.
Drugie podejście do testu La Sportiva Ultra Raptor 3 wyraźnie poprawiło moje nastawienie do testowanego modelu. Kilka krótszych wyjść sprawiło, że byłem naprawdę zadowolony. Zacząłem nabierać większego optymizmu i postanowiłem chodzić w nich nieco częściej i powoli zwiększać dystanse.

Pod koniec maja wróciłem z Raptorami w Góry Kamienne, tym razem w okolice Głuszycy. Trasa była zróżnicowana: trochę skalnego podejścia na Jastrzębiej Perci, trochę dolin, trochę grzbietowego marszu i kilka dłuższych odcinków po szlakach. Nie był to więc spacer po płaskim, ale całkiem uczciwy test w terenie.
Wystartowaliśmy wyjątkowo późno, bo po 11:00, a dzień szybko zamienił się w małą patelnię. Temperatura sięgała około 28°C, co po niedawnym nawrocie chłodu w górach było dla organizmu dość wyraźnym przeskokiem. Do auta wróciliśmy po 28 kilometrach marszu w pełnym słońcu, suchym terenie i naprawdę ciepłych warunkach. Najważniejsze było jednak to, że stopy tym razem czuły się dobrze. W porównaniu z pierwszym wyjściem różnica była bardzo duża. Nie było już tego dziwnego zmęczenia ani wrażenia, że but walczy ze stopą. Raptory zaczęły układać się znacznie lepiej, a ja miałem poczucie, że najtrudniejszy etap docierania mam już za sobą ;).

i poznawania modelu La Sportiva Ultra Raptor 3 mogę bez wahania powiedzieć, że są to naprawdę dobre buty. Oferują sporą amortyzację i odpowiednią sztywność, dzięki czemu dają poczucie kontroli zarówno na skale i błocie, jak i na uciekającym spod nogi piasku.
Dla mnie te buty są czymś pomiędzy podejściówką a modelem trailowym. Tych drugich w cieplejszych miesiącach używam w naszych górach właściwie cały czas, z wyjątkiem Tatr. Potrzebowałem jednak czegoś na bardziej skalisty i wymagający teren: strome podejścia w Górach Kamiennych czy Wałbrzyskich albo Tatry Zachodnie z lekkim plecakiem.
Na pewno mogę je polecić osobom, które mają stopę o średniej i delikatnie większej objętości, bo miejsca jest całkiem sporo. Sprawdzą się wśród osób szukających czegoś innego niż kolejny lekki but trailowy na dłuższe dystanse. Przede mną kolejne treningi i wyzwania, a do części z nich, w tym Potrójnej Korony Wałbrzyskiej, na pewno wykorzystam Raptory, które pomogą mi na bardziej wymagających etapach trasy.
PLUSY:
MINUSY:
Test wykonał Mariusz Bieleń.
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.