09.09.2024

Bieganie w ciąży

Aktywność fizyczna w ciąży to dla wszystkich kobiet, które robią to na co dzień, coś zupełnie naturalnego. Oto moje doświadczenia.

                       

Jest wiele teorii na temat uprawiania sportu, jak choćby bieganie, w czasie ciąży. Jeżeli jednak ciąża jest fizjologiczna i nie ma przeciwskazań od ginekologa prowadzącego, to ja tym bardziej nie widzę przeszkód do tego aby swoją aktywność fizyczną sprzed ciąży kontynuować w trakcie jej trwania. Dlatego też pragnę podzielić się z wami własnymi doświadczeniami dotyczącymi tego jak żyłam aktywnie w pierwszej i drugiej ciąży.

Zacznę od tego, że od wielu lat uprawiam sport – głównie bieganie. Największą miłością darzę biegi z przeszkodami, czyli tzw. OCR (Obstacle Course Running). Trenuję według planu, który otrzymuję od trenera. Sama co prawda również jestem trenerem lekkoatletyki, ale swój „biegowy” rozwój w ciąży wolałam oddać w ręce innego trenera, aby móc skupić się na własnych podopiecznych, czy też rodzinie.

Mój plan treningowy był inny dla każdego z trzech trymestrów ciąży. Był dostosowany choćby do tego, że w każdym z tych okresów czułam się inaczej.

Bieganie to od lat moja ukochana dyscyplina, i w ciąży nie chciałam z niej rezygnować.
Bieganie to od lat moja ukochana dyscyplina, i w ciąży nie chciałam z niej rezygnować. (fot. Karolina Krawczyk)

I TRYMESTR

To ten, w którym wszystko się zaczyna. Nasz organizm zaczyna poniekąd traktować dziecko jak małego intruza. Wiąże się to ze słabszym samopoczuciem, nudnościami i zmęczeniem. Mimo to, starałam się biegać, ćwiczyć siłowo, dużo się rozciągać, ćwiczyć oddychanie, a przede wszystkim wzmacniać mięśnie dna miednicy. To ostatnie zresztą robię bardzo często, również nie będąc w ciąży.

Mimo słabszego samopoczucia, a przede wszystkim nudności, starałam się wychodzić na trening. Zauważyłam, że bieganie bardzo pomagało mi zapomnieć o tym jak się czuję. Będąc w ciągłym cyklu treningowym przed ciążą, przyzwyczaiłam się do tego, że każdy trening pozytywnie wpływał na moją psychikę. Mam w domu 3-latka, pracuję na etacie i równocześnie prowadzę własny mały biznes. To wcale niełatwe do połączenia, a trening przynosił mi ogromną ulgę w sferze mentalnej.

Trenowałam 4-5 razy w tygodniu. Jeden trening był typowo siłowy, a reszta to bieganie – maksymalnie 7 km. Były to przede wszystkim biegi ciągłe, ale raz w tygodniu dokładałam przyspieszenia, na ok.50-60% tego, co robiłam przed ciążą.

W czasie ciąży trzeba modyfikować plan treningowy, żeby obciążenie bieganiem  było dostosowane do tego, czego wymaga organizm.
W czasie ciąży trzeba modyfikować plan treningowy, żeby obciążenie było dostosowane do tego, czego wymaga organizm. (fot. arch. autorki)

II TRYMESTR

W tym okresie przeszły nudności i dostałam dużą dawkę energii. Miałam wrażenie, że byłabym w stanie przebiec maraton. Mój ginekolog prowadzący nie widział żadnych przeciwskazań do dalszych treningów – a to było dla mnie najważniejsze. Jestem osobą bardzo aktywną, sport jest w moim życiu odkąd pamiętam, dlatego niesamowicie jestem wdzięczna za to, że nawet w ciąży mogłam nadal robić to co lubię najbardziej. Ciągle trenowałam siłowo, biegałam 4 razy w tygodniu, raz dokładając przyspieszenia.

Każdy trening – czy to siłowy, czy biegowy – wykonywałam na 50-60% swoich możliwości sprzed ciąży. Jeśli przed ciążą przysiad robiłam z obciążeniem 60 kg, to w ciąży sztanga z talerzami ważyła 30 kg. Jeśli przed ciążą szybkie 200 metrów robiłam w 31-33 sekundy, to w ciąży starałam się zmieścić w około 50 sekund. Biegi ciągłe robiłam kontrolując tętno, z założeniem, że nie przekraczam wartości 156 uderzeń na minutę. W takim reżimie treningowym cały drugi trymestr minął mi szybko i przyjemnie.

Pod koniec ciąży bieganie zastąpiły najpierw marszobiegi, a potem dynamiczny marsz.
Pod koniec ciąży bieganie zastąpiły najpierw marszobiegi, a potem dynamiczny marsz. (fot. arch. autorki)

III TRYMESTR

Bieganie zaczęło być coraz trudniejsze, dlatego też zaczęłam je powolutku odpuszczać. Najpierw przeszłam w marszobiegi, a później, pod koniec został już tylko marsz. Do tego też wioślarz, narciarz i airbike, tak aby w planie treningowym znalazło się także cardio. Siłownia i wzmacnianie – te aktywności zostały ze mną aż do dwóch dni przed porodem. Czekałam z niecierpliwością na termin porodu, przede wszystkim chciałam już zobaczyć moje dziecko (pierwsze jak i drugie), a także nie mogłam doczekać się powrotu do formy.

Ciąża nie oznacza porzucenia aktywności fizycznej jak bieganie czy siłownia.
Ciąża nie oznacza porzucenia aktywności fizycznej jak bieganie czy siłownia. (fot. Karolina Krawczyk)

Podsumowując, aktywność fizyczna w ciąży niesie ze sobą wiele korzyści nie tylko przyszłym mamom, ale i dzidziusiom rozwijającym się w ich brzuchach . Jeśli tylko nie ma przeciwskazań do trenowania, to korzystajmy z tego póki możemy.

Autorką tekstu jest Gosia Daszkiewicz

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.