26.11.2025

Biwakowanie zimą – spanie w namiocie, jamie śnieżnej, hamaku i igloo

Biwakowanie zimą kojarzy się z wyprawami polarnymi i wyczynami himalaistów. Niesłusznie. Zima to na pewno trudniejszy okres na biwakowanie, ale ma w zamian swoją magię. Zimowy biwak jest wymagający i piękny jednocześnie. Śnieg kompletnie zmienia krajobraz oraz warunki wędrowania. Jednak myśl o spędzeniu nocy w namiocie, gdy temperatura spada poniżej zera, dla wielu osób jest barierą nie do przeskoczenia.

                       

A jednak da się to robić komfortowo i bezpiecznie. Poniżej znajdziesz praktyczny przewodnik po tym, jak wygląda biwakowanie zimą w terenie. Opisałem w nim wybór schronienia i wyposażenia, a także rozwiązania mniej oczywiste: nocleg w jamie śnieżnej, hamaku czy nawet w igloo. To wiedza spisana na podstawie wielu lat i setek zimowych biwaków w Polsce, krajach ościennych, w Skandynawii, na Spitsbergenie, Grenlandii i w górach wysokich na trzech kontynentach.

W surowych warunkach to właśnie namiot staje się małym, ciepłym centrum całego biwaku. (fot. archiwum Łukasza Supergana)

Biwakowanie zimą? Zacznij od myślenia o miejscu

Zanim rozstawisz namiot zimą w terenie, zaplanuj dobrze miejsce biwaku. Rozejrzyj się uważnie. Omijaj żleby i strefy zagrożone lawinami, a na otwartym zboczu trzymaj się pochyłości mniejszych niż 20°. Gdy nocujesz w lesie, spójrz do góry – wiszące martwe gałęzie nad tobą mogą być niebezpieczne. Wybieraj miejsce osłonięte od wiatru, ale unikaj zagłębień, gdzie zbiera się zimne, wilgotne powietrze.

Gdy wybierzesz miejsce, ubij śnieg do postaci równej platformy, dłuższej i szerszej niż wymiary namiotu. Ustaw bryłę namiotu węższym i niższym końcem w stronę wiatru, a wejście bokiem lub tyłem do wiatru. Jeśli wieje mocno, zbuduj niski murek śnieżny ulokowany około metra od namiotu.

Zimą szpilki do namiotu nie zadziałają. Namioty posiadają linki usztywniające jego konstrukcję. Korzystaj z tych odciągów, ale do ich zamocowania użyj dużych przedmiotów: zakopanych w śniegu nart, kijków, czekana czy specjalnych szerokich śledzi do śniegu. Dobre zamocowanie namiotu zwiększa bezpieczeństwo i komfort nocy.

Ocena terenu, ekspozycji na wiatr i ukształtowania śniegu to pierwszy krok udanego biwaku zimowego. (fot. archiwum Łukasza Supergana)

Namiot zimą – jaka konstrukcja ma sens?

Wspólne cechy zimowych namiotów to: solidny stelaż, tropik schodzący nisko, wysoki próg sypialni, dobra wentylacja i duży przedsionek. Rozważ modele z zewnętrznym stelażem, w których sypialnia jest podpięta pod tropikiem i które rozstawia się jednocześnie.

W surowych, wietrznych warunkach świetnie działają konstrukcje tunelowe. Są opływowe i świetnie działają, gdy ustawisz je idealnie w linii wiatru. Z tego powodu używam ich w Arktyce, gdzie w otwartym terenie wiatr często wieje z jednego kierunku przez długi czas. Pamiętam, jak podczas Grenlandii w nasze schronienie uderzył wiatr o prędkości 80 km na godzinę. Namiot, stojący równolegle do wiatru i dobrze napięty, tylko nieznacznie falował pod wpływem podmuchów. W terenie bardziej zmiennym lepsze będą namioty geodezyjne, których konstrukcja jest stabilna z wielu kierunków.

Podczas zimowego biwaku postaw na namiot o konstrukcji tunelowej. (fot. archiwum Łukasza Supergana)

W polskich górach, gdzie zima bywa krótsza i łagodniejsza, wystarczy lekki model dopasowany do liczby osób. Na długie wyprawy i surowsze warunki lepiej dobrać namiot większy, niż liczba osób. Przykładowo: podczas długiej wyprawy do Arktyki dla dwóch osób zabiorę pojemną „trójkę”. Ważny jest też przedsionek. W moim modelu ma on długość 150 cm, dzięki czemu zmieszczę w nim bardzo duży bagaż, sprzęt do gotowania, a nawet arktyczne sanie.

Rozbijanie namiotu zimą

Po przymocowaniu do podłoża wejdź do środka i wyrównaj śnieg pod sypialnią. Napnij też tropik, by sypialnia nie stykała się ze ścianami zewnętrznymi; między warstwami powstanie cieplejsza, suchsza poduszka powietrzna. W moim namiocie dzielę przestrzeń: przedsionek to kuchnia, magazyn mokrych rzeczy i butów. Sypialnia służy wyłącznie do spania i trzymania rzeczy, które nie mogą zamarznąć.

Przeczytaj też:


Jak mieszkać i spać zimą w namiocie, żeby było ciepło?

Podstawa to izolacja od gruntu i dobre zarządzanie wilgocią. Wiele osób myśli, że gruba karimata wystarczy jako izolacja. Skuteczniejszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem jest jednak system dwóch warstw: zwykłej piankowej karimaty położonej bezpośrednio na podłodze oraz umieszczonego na niej materaca dmuchanego lub maty samopompującej. Taki duet pełni dwie kluczowe funkcje.

Karimata stanowi pierwszą, niezniszczalną barierę chroniącą przed ostrymi kawałkami lodu czy kamieni ukrytymi pod śniegiem. Dopiero na niej leży materac, który zapewnia właściwą izolację termiczną i komfort snu. Cechą tego systemu jest jego odporność na awarie. Jeśli przebijesz dmuchany materac – na wyprawach zdarzyło mi się to raz, nieuważnie operując rakami – wciąż masz pod sobą karimatę, która zapewni izolację od zamarzniętego podłoża. Jako wersji budżetowej możesz też użyć dwóch piankowych karimat leżących jedna na drugiej. Opór cieplny dwóch warstw dodaje się do siebie.

Właściwe przygotowanie miejsca noclegu to klucz do bezpiecznego i udanego zimowego biwaku.

Paradoks wentylacji – chcesz ciepła? Wpuść zimne powietrze

Pierwszym odruchem w mroźną noc jest zasunięcie każdego zamka i zamknięcie każdego otworu w namiocie. Logiczne, prawda? Niestety, to prosta droga do obudzenia się w wilgotnym i zimnym środowisku. Twoim największym wrogiem w zimowym namiocie nie jest mróz na zewnątrz, ale wilgoć, którą produkujesz w środku.

Każdy oddech to para wodna, która osadza się na zimnych ściankach tropiku i zamarza, tworząc szron. Dodaj do tego parujące po wysiłku ubrania. Bez odpowiedniej cyrkulacji powietrza wilgoć zostaje w środku, a wilgotna ocieplina w śpiworze i kurtkach – zwłaszcza puchowa – traci swoją puszystość, co drastycznie obniża właściwości izolacyjne śpiwora. Na moich pierwszych wyprawach zdarzyło mi się budzić w śpiworze który był zaskakująco ciężki. W ciągu dnia zamarzał i nie rozprężał się prawidłowo. Zobaczyłem wówczas jak ważna jest ochrona puchu przed wilgocią pochodzącą z oddechu.

Sekret tkwi w wietrzeniu namiotu. Zostaw częściowo rozsunięty zamek w przedsionku i otwórz wywietrzniki w górnej części namiotu. Stworzy to efekt kominowy, który pozwoli wilgotnemu powietrzu uciec na zewnątrz. To może sprzeczne z intuicją, ale wpuszczenie odrobiny suchego, zimnego powietrza jest kluczem do utrzymania suchego mikroklimatu w sypialni.

W zimie to nie mróz jest największym wrogiem biwaku, lecz wilgoć uwięziona w namiocie. (fot. archiwum Łukasza Supergana)

Biwakowanie zimą – wybierz odpowiedni zimowy śpiwór

Zimą u mnie króluje puch, bo przy tej samej masie izoluje lepiej i kompresuje się do mniejszych rozmiarów niż jakikolwiek syntetyk. Wybierz model typu „mumia” z kapturem i dobrze dopracowaną listwą izolującą wzdłuż zamka.

Jeśli cena zimowego śpiwora cię przeraża, możesz, zamiast jednego „pancernego” kokonu, stworzyć zestaw: uniwersalny śpiwór puchowy, na 3 sezony (a więc o komforcie -5/-8°C) i lekki śpiwór puchowy lub syntetyczny na wierzch. Ciekawym patentem jest stosowanie zimą właśnie śpiwora syntetycznego jako drugiej warstwy. Sprawia on, że para wodna pochodząca z naszego ciała nie skrapla się wewnątrz puchowego śpiwora, ale wydostaje się poza puch i osiada w warstwie syntetycznej. Chroni to cenny puch przed zawilgoceniem podczas dłuższego wyjazdu.

Zimowy śpiwór – bez niego nie ma zimowego biwaku. Postaw na model typu mumia z izolowaną listwą przy zamku.

Czy można spać w ubraniach? Jak najbardziej! Polecam jednak nigdy nie wkładać do śpiwora odzieży z membraną – kumuluje ona wilgoć, przez która będzie ci zimniej! Zamiast tego ubierz lekkie i suche (to bardzo ważne!) warstwy bielizny i bluzę polarową. Jeśli spodziewasz się zimnej nocy, przed wejściem do śpiwora rozgrzej się, robiąc kilka przysiadów.

Kuchnia zimowa – wentylacja ponad wszystko

Wielu producentów nie zaleca gotowania w namiocie – i mają ku temu powody. Płomienie wytwarzają tlenek węgla, a w zamkniętej przestrzeni to „cichy zabójca”. Znane są przypadki zatrucia alpinistów tlenkiem węgla! Dlatego kiedy pogoda zmusza do gotowania pod dachem, rób to w przedsionku, z rozsuniętym wejściem i otwartymi wywietrznikami. Trzymaj palnik na stabilnej podstawce, daleko od materiału namiotu.

Palnik gazowy jest łatwiejszy do kontrolowania niż kuchenka benzynowa, ale przy każdym paliwie sednem jest przewietrzanie. Dodatkowa korzyść wentylacji jest prozaiczna: mniej pary pochodzącej z gotowania oznacza mniej szronu wewnątrz tropiku o świcie.

Zimą najbezpieczniej gotuje się tam, gdzie para i gazy mają drogę ucieczki. (fot. archiwum Łukasza Supergana)

Małe nawyki, wielka różnica

O komforcie zimowego biwaku decydują detale – małe, sprytne nawyki, których dziesiątki musiałem wypracować podczas moich wypraw. Posiadanie najlepszego sprzętu na nic się nie zda, jeśli o poranku nie będziesz w stanie odkręcić butelki z wodą lub włożyć stóp do zamarzniętych na kamień butów. Oto cztery proste triki, które robią kolosalną różnicę.

Po pierwsze, przechowuj butelki z wodą do góry dnem. Lód tworzy się od powierzchni, więc jeśli butelka zamarznie, lód zbierze się na jej dnie, a gwint pozostanie wolny. Na silnym mrozie woda może zamarznąć całkowicie dlatego wodę trzymaj w dobrych termosach (ja używam 1-litrowych Esbit).

Po drugie, zabieraj ze sobą do śpiwora na noc wkładki z butów (lub botki, jeśli używasz podwójnego obuwia) oraz rękawiczki. Dzięki temu rano będą suche i ciepłe.

Po trzecie, wykorzystaj butelkę typu Nalgene jako termofor. Wypełniona gorącą wodą i włożona do śpiwora potrafi zdziałać cuda, oddając przyjemne ciepło przez większą część nocy. Takie drobne, przemyślane działania nie wymagają drogiego sprzętu, a jedynie wiedzy i konsekwencji w działaniu.

Po czwarte, gdy idziesz przez wiele dni, stosuj nieprzepuszczalne skarpety. Tzw. skarpety VBL (Vapour Barrier Liner) to całkowicie nieprzepuszczalna warstwa zakładana na gołą stopę albo na bardzo cienką skarpetę bazową; jej rolą jest zatrzymanie pary wodnej przy skórze, by pot nie wsiąkał w grube skarpety i ocieplinę butów, które dzięki temu pozostają suche i nie zamarzają podczas wielodniowych mrozów. Sprawdzają się głównie przy solidnych mrozach i biwakach, gdy przez dłuższy czas nie mam szans wysuszyć obuwia.

Na zimowy biwak warto zabrać nie tylko sprzęt, ale i sprawdzone nawyki. (fot. archiwum Łukasza Supergana)

Jama śnieżna – ciepłe mieszkanie pod śniegiem

To może brzmieć absurdalnie, ale dobrze zbudowane schronienie ze śniegu, takie jak jama śnieżna, potrafi zapewnić znacznie cieplejsze i bardziej komfortowe warunki niż nowoczesny namiot ekspedycyjny. Śnieg jest fantastycznym izolatorem.

W przeciwieństwie do namiotu, który jest wystawiony na działanie wiatru i gwałtowne zmiany temperatur, wnętrze jamy śnieżnej utrzymuje stabilny mikroklimat. Ściany z ubitego śniegu całkowicie blokują wiatr, a temperatura w środku oscyluje w okolicach 0°C, nawet gdy na zewnątrz panuje siarczysty mróz.

Kluczem do sukcesu jest odpowiednia konstrukcja. Kopanie jamy zaczynamy od tunelu wejściowego, który dalej poszerzamy, tworząc platformę do spania. Ważne, aby platformę należy uformować wyżej niż tunel wejściowy. Dzięki temu cięższe, zimne powietrze gromadzi się w najniższym punkcie schronienia, a ty śpisz w cieplejszej, wyższej warstwie. Warto też wygładzić wewnętrzne ściany i sufit. Taki zabieg sprawia, że ewentualne krople powstające w wyniku kondensacji pary wodnej będą spływać po ścianach, zamiast kapać na śpiwór. Tak jak w namiocie, trzeba zadbać o wentylację w jamie i utrzymywać temperaturę wnętrza nieco poniżej zera. Prawidłowo wykonana jama śnieżna jest cicha, bezwietrzna i termicznie stabilna.

W przeciwieństwie do namiotu, który jest wystawiony na działanie wiatru i gwałtowne zmiany temperatur, wnętrze jamy śnieżnej utrzymuje stabilny mikroklimat. (fot. archiwum Łukasza Supergana)

Jak zabrać się do kopania jamy śnieżnej?

Wybierz miejsce na łagodnym stoku, gdzie śnieg nawiał i związał się, tworząc grubą warstwę. Po wybraniu miejsca wykop krótki tunel wejściowy, a za nim właściwą komorę, tak aby platforma do spania znalazła się powyżej poziomu wejścia. Wygładź ściany i sufit, a na koniec nie zapomnij o otworze wentylacyjnym; umieść go w sklepieniu lub tuż nad wejściem, by powietrze mogło krążyć. Wejście do jamy najlepiej mieć od strony zawietrznej, żeby ograniczyć zasypywanie.

Nie gotuj w środku, chyba że masz świetny przewiew i kontrolę nad płomieniem – lepiej rozstawić kuchnię przy otwartym wejściu. Jeśli śnieg nie pozwala kopać klasycznej jamy, zbuduj quinzee: usyp sporą pryzmę, pozwól śniegowi związać się, a następnie wydrąż komorę w usypanym przez ciebie kopcu. Aby nie przebić ścian, przed kopaniem wbij we wzniesienie kilkanaście patyczków na głębokość 30–40 cm – gdy podczas drążenia natrafisz na ich końce, wiesz, że to już docelowa grubość ściany. Ze względu na krótki korytarz quinzee potrzebuje czasem osłony w formie murku przed wejściem. Także i tu gotuj przed wejściem, nie w środku.

Igloo – trwała kopuła z bloków

Igloo wymaga zwięzłego, twardego śniegu, z którego da się wycinać równe bloki. Buduje się je po spirali, każdą warstwę lekko pochylając do środka, a szczeliny uszczelniając śniegiem. Wytnij tunel wejściowy tak, by był obniżony względem komory mieszkalnej – tak jak w przypadku jamy. W sklepieniu wykonaj przynajmniej jeden otwór wentylacyjny – to element bezpieczeństwa i sposób na ograniczenie kondensacji. Igloo cechuje się wytrzymałością, ale jest bardzo pracochłonne, dlatego to schronienie raczej na dłuższy pobyt w jednym miejscu.

W igloo, podobnie jak w jamie, o komforcie snu decyduje izolacja od „podłogi”. Podwójna mata i ciepły śpiwór zimowy są niezbędne. Aby zbudować porządne igloo potrzebujesz dobrych narzędzi. Łopata dla każdego uczestnika to podstawa ale najlepszym rozwiązaniem jest piła do śniegu.

Biwakowanie zimą a spanie w hamaku

Hamak zimą też działa, ale nie izoluje od dołu, bo w takiej konfiguracji śpiwór jest zgnieciony pod plecami. Dlatego podstawą jest dedykowana podpinka (underquilt) która otula hamak od zewnątrz i eliminuje szczeliny, przez które wślizguje się zimne powietrze. Alternatywą może być bardzo ciepła mata włożona na dno hamaka, ale ta częściej się przesuwa i gorzej dopasowuje do kształtu ciała i samego hamaka. Do tego jako osłonę warto mieć tarp rozpięty nisko nad nami w formie dwuspadowego daszku, z bocznymi „ścianami” opuszczonymi ku ziemi. Zwróć uwagę na długość hamaka – zimą łatwiej ułożyć się w wygodnej pozycji po skosie, jeśli dysponujemy dłuższym modelem. W bezwietrzny, zimny dzień taki zestaw daje komfort, a pozwala spać w lesie, gdzie kopanie jamy jest często niewykonalne.

Idealne miejsce pod hamak to dwa zdrowe drzewa w odstępach 4,5 – 6 metrów, brak suchych konarów nad głową i drzewa naokoło, stanowiące osłonę od wiatru.

Zimowy biwak nie wymaga zawsze namiotu – dobrze napięty tarp też potrafi dać solidne schronienie. (fot. archiwum Łukasza Supergana

Właściwe planowanie i umiejętności – klucz do biwakowania zimą

Rozbijanie się w śniegu, gotowanie, przygotowanie miejsca na sen – wszystko to wymaga doświadczenia. Pierwsze zimowe noclegi spędź blisko schroniska lub w znanym terenie, aby móc wycofać się w razie potrzeby. Sprawdzaj prognozy i biwakuj na początek przy stabilnej pogodzie. Jeśli musisz gotować pod tropikiem – wietrz wnętrze schronienia. Jeżeli marzniesz – popraw izolację od spodu. A gdy czujesz, że coś dzieje się źle – wróć do cywilizacji, prześpij się niżej lub przenieść się do schroniska.

Zimowe schronienie ma wiele wariantów. Warto przetestować różne rozwiązania w bezpiecznym miejscu, zanim wyjedziesz na poważną wyprawę. Kluczem na zimowym biwaku są detale: wybór miejsca, wentylacja, izolacja od podłoża (albo od powietrza pod nami w przypadku hamaka) i rozsądna organizacja przestrzeni wewnątrz.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.