Zjazdy na linie - podcast z Bogusławem Kowalskim | 8academy
01.07.2022

Zjazdy na linie – podcast z Bogusławem Kowalskim

Czy zjazdy są jednym z najbardziej niebezpiecznych elementów wspinania? Co może wydarzyć się przy nieprawidłowym przygotowaniu się do zjazdu na linie? Kto zjeżdża pierwszy: bardziej doświadczony czy cięższy? Na te oraz wiele innych ważnych pytań dotyczących bezpiecznego uprawiana wspinaczki odpowiada nam Bogusław Kowalski - instruktor Polskiego Związku Alpinizmu, były szef Komisji Szkolenia PZA, Komisji Wypadków PZA i biegły sądowym z zakresu wypadków wspinaczkowych.

                       

Dlaczego zjazdy są jednym z najniebezpieczniejszych elementów wspinania?

Podczas wspinaczki do góry błędy, które popełniamy niekoniecznie muszą skutkować wypadkiem. Możemy popełnić szereg błędów i może się okazać, że wszystko będzie ok. Założymy złe stanowisko, źle wepniemy przyrząd, źle założymy przeloty, ukruszy się kawałek skały – jeśli nie połączy się ta liczba błędów w jeden mechanizm to prawdopodobnie nic się nie stanie. I statystycznie zazwyczaj nic się nie dzieje. Podczas wspinania do góry mamy większy margines błędu. Gdy jednak mówimy o zjazdach – założenie złego stanowiska, złe wpięcie się do liny powoduje to, że znajdujemy się w sytuacji zerojedynkowej. Albo spadniemy albo nie. Marginesu nie ma. Odpadając podczas wspinania, nawet jeśli jeden lub dwa przeloty nie wytrzymają, z

Jest jeszcze jeden aspekt. Zjeżdżamy wtedy gdy już zrobiliśmy drogę gdy mobilizacja i uwaga jest zazwyczaj mniejsza. Zjazdy mogą też być wynikiem wypadku lub załamania pogody. Jeśli zrobiliśmy długą drogę to zjazdy wykonujemy przy dużym zmęczeniu, zdarza się także, że zjeżdżamy podczas zmroku lub nocy. To wszystko już generuje szereg dodatkowych zagrożeń. W takiej sytuacji jeśli nie mamy stuprocentowej pewności odnośnie wykonywanych operacji to łatwo popełnić błąd.

Dużo łatwiej jest oczywiście w sytuacji gdy na drodze są stałe stanowiska. Dlatego wywiad w środowisku czy wśród ratowników lub instruktorów przed wejściem w drogę, sprawdzenie przewodnika to podstawowe czynności.

Czy należy mieć zaufanie do punktów, które spotykamy w ścianie?

Na pewno nie. Kilka lat wydarzył się taki wypadek w Patagonii. Zespół bardzo doświadczonych wspinaczy, przewodników zjeżdżając dojechał do stanowiska. Nie sprawdzili go, bo nie mieli młotka i nie dołożyli żadnego swojego punktu. Gdy dojechał ostatni z nich stanowisko wypadło a oni wszyscy zawisnęli na końcu liny pół kilometra na ziemią. To pokazuje, że wypadki przy zjazdach zdarzają się także wspinaczom z dużym doświadczeniem.

Sam miałem taki przypadek na grani Mięguszowieckich Szczytów. Zjeżdżałem ze stanowiska, które od zawsze było używane. Do głowy mi nie przyszło, że ten ogromny blok może kiedyś spaść. Zakończyło się to akcją ratowniczą i lotem do szpitala.

Bardzo niebezpieczne są także pętle, które wiszą na stanowiskach. Ja mam taką zasadę, że zawsze noszę ze sobą 8m repa 6mm i dokładam go do stanowiska, czasami zakładam też mailona by lina nie przecierała pętli. Noszę też ze sobą zestaw starych kości, które w razie czego mogę zostawić w ścianie. Do tego zawsze mam młotek i haki. Nie bójmy się zostawiać sprzętu przy zjazdach. Stare powiedzenie mówi, że piórnik sosnowy (trumna) jest droższa niż sprzęt, który ewentualnie zostawimy w ścianie.

To już nie są czasy gdy sprzęt był trudno dostępny. Teraz to już przecież żaden problem by kupić sprzęt i zostawić hak, karabinek czy pętlę za kilkadziesiąt złotych.

Jak wiązać węzeł na linie?

Na pierwszym etapie uczymy wiązanie jednego węzła na dwóch żyłach. Trudniej przeoczyć wtedy fakt, że on się rozwiązał, poza tym lina tworzy wtedy pętlę, z której trudno wyjechać jeżeli mamy poprawnie wpięty przyrząd. Osobno zawiązane węzły mogą się łatwiej rozwiązać. Jeśli lina nie jest wyrównana to lecimy. Oczywiście, jeśli mamy dużo doświadczenia, jesteśmy w dużej ścianie, gdzie jest kilkadziesiąt zjazdów, to wtedy łatwiej jest wiązać pojedyncze węzły. Mi się zdarzało nawet wiązać jeden węzeł na tej żyle, która była przełożona przez stanowisko. Ale to wymaga pewności i doświadczenia.

Czy mając pojedynczą linę można używać repa by ściągnąć linę?

Oczywiście. Zjeżdżamy wtedy na tak zwanego złodzieja. Lina pojedyncza jest przełożona przez stanowisko, rep związany jest z liną. Ale na linie pojedynczej jest dodatkowy węzeł miedzy stanowiskiem a łączeniem żył. Najlepiej tam zawiązać wyblinkę, wpiąć karabinek zakręcany, przepiąć przez żyłę z drugiej strony stanowiska i wtedy zjeżdżamy na linie nośnej. Gdy obciążmy linę karabinek dojeżdża do stanowiska i blokuje. Linę ściągamy za repa. Repa do liny wiążemy albo węzłem zderzakowym albo kluczką. Można też zawiązać węzeł płaski ale pod warunkiem, że końcówki są długie i zawiążemy na każdej z nich pół węzła zderzakowego. Sam rep przy zjeździe nie jest obciążany. Taki sam układ stosuje się w przypadku uszkodzenia jednej żyły.

Zjazdy w bok lub pod okap?

Żaden kłopot, trzeba tylko zakładać przeloty. Druga osoba musi je potem wypiąć. Zjeżdżając po wahadle dobrze jest robić punkty odciągowe, które minimalizują to wahadło. Wtedy druga osoba może łatwiej dojechać do stanowiska. Inaczej pierwsza osoba musiałaby wypiąć się z liny ale wtedy zostaje na stanowisku bez liny. W razie problemów drugiej osoby to sytuacja bardzo niebezpieczna. Punkty przelotowe pozwalają nam uniknąć sytuacji, w której partnerzy tracą ze sobą kontakt.

Zjazdy na linie
Bogusław Kowalski w studio 8academy (fot. Piotrek Deska)

Wpięliśmy się w przyrząd, zaczynamy zjazd. Co zrobić?

Stosujemy następującą procedurę. Przed wypięciem autoasekuracji ze stanowiska, najpierw wyciągamy linę w przyrządzie tak by zawisnąć w takim systemie w jakim będziemy zjeżdżać, z luźną lonżą. Zanim się wypniemy z lonży, już wisimy w zjeździe. Jeśli wszystko działa – mamy pozakręcane karabinki, poprawnie wpięty przyrząd w obie żyły, a stanowisko nie zmieniło swojego układu – to luźną lonżę wypinamy i zaczynamy zjazd. Ważne by przy operacjach na stanowisku autoasekuracja była napięta. Nie powinniśmy znajdować się powyżej stanowiska.

Bloker czyli np prusik zakładamy obowiązkowo?

Normalnie zakładamy obowiązkowo. Żeby przyśpieszyć akcję praktykowana jest taka zasada, że pierwsza osoba zjeżdża z blokerem a następne już bez. Natomiast ta pierwsza osoba trzyma linę i w razie problemów ją zaciąga, w ten sposób blokując przyrząd zjeżdżającego.

Przyrząd wpinamy bezpośrednio do uprzęży czy robimy przedłużenie?

Robimy przedłużkę. W ten sposób możemy założyć blokera poniżej przyrządu. To dużo wygodniejsze dlatego, że w razie gdy bloker się zaciśnie to łatwo go odblokow

Kto zjeżdża pierwszy?

Są cztery możliwości: doświadczony, niedoświadczony, cięższy, lżejszy. Pierwszy zawsze zjeżdża najbardziej doświadczony, bo to on będzie prowadził linię zjazdów i on będzie zakładał kolejne stanowiska. Ta osoba musi mieć sprzęt. Osoby mniej doświadczone jadą na końcu. Drugie kryterium to waga. Jeśli partnerzy są równorzędni doświadczeniem to najlepiej gdy osoba cięższa jedzie pierwsza. Wtedy jednak robimy backup stanowiska, zresztą zawsze warto go zrobić. Ważne jest to by backup nie był napięty. Backup to dodatkowy punkt asekuracyjny – friend, kość – który karabinkiem lub ekspresem dopinamy do liny. W przypadku gdy stanowisko nie wytrzyma, wszystko zawiśnie na backupie.

Jakim węzłem łączymy dwie żyły?

Jeśli mają tą samą średnicę to wiążemy je kluczką. Przekładając linę z węzłem przez stanowisko trzeba zwrócić uwagę by węzeł był po zewnętrznej stronie. To po to by nie dociskać węzła do ściany.

Co robić gdy nie możemy ściągnąć liny?

To się zdarza. Są dwie możliwości. Jeśli lina nie chce zejść od samego początku gdy mamy jeszcze dwie żyły w ręku, to zakładamy prusiki i podchodzimy do góry. Jeśli to ostatni zjazd można spróbować odejść na przeciwstok i spróbować zmniejszyć tarcie. Im dalej od ściany tym tarcie w karabinku zjazdowym jest mniejsze i łatwiej ściągnąć linę. Druga ewentualność jest taka, że zaczęliśmy ściągać linę i ona się gdzieś zaklinowała. Tu jest większy problem. Fragment liny, który udało nam się ścianąć powinien nam jednak pozwolić by dojść do końcówki liny. Zatem przywiązujemy się do tego końca liny i zaczynamy się normalnie wspinać. Gdy dojdziemy do końcówki, możemy założyć prusiki i wyjść do stanowiska i je poprawić. Może się jednak okazać, że linia zjazdu prowadziła terenem nie wspinaczkowym, zbyt trudnym. Wtedy pozostaje nam telefon do służb ratunkowych. Pod żadnym pozorem nie należy prusikować na takiej linie, bo gdy to co się zaklinowało puści to spadniemy.

Zachęcamy do słuchania Podcastu Górskiego 8a.pl. Pełna wersja rozmowy dostępna jest za pośrednictwem serwisów:

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.