01.04.2018

Wolne niedziele także w górach. Co czeka polskie schroniska?

Święta w kameralnej bacówce? A może niewinny niedzielny wypad na obiad do schroniska? Takie formy spędzania wolnego czasu cieszą się dziś sporą popularnością, jednak wkrótce może się to zmienić, a to za sprawą nowelizacji osławionej już ustawy o zakazie handlu w niedzielę. Nowe przepisy wejść mają w życie 1 czerwca.

Jak wolne niedziele będą wyglądać w górach? Postanowiliśmy zaczerpnąć języka u źródeł. Na krótką telefoniczną rozmowę zgodził się jeden z posłów z Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Warunkiem było to, że nie ujawnimy jego nazwiska.

Wolne niedziele w schroniskach

-Byłem w zeszłe wakacje w Schronisku nad Morskim Okiem. Niedziela, pora obiadowa, a tu ludzi więcej, niż przed świętami w Lidlu, gdy rzucają karpia. Uważam, że praca schroniskowej obsługi nie różni się wiele od pracy kasjerki w supermarkecie – tłumaczy parlamentarzysta.

Wolne niedziele także w górach. Co czeka polskie schroniska?

Posłowie zadecydowali: obsłudze schronisk też należą się wolne niedziele (fot.Pixabay)

Rzeczywiście – w pierwotnej wersji ustawy nic nie wspomniano o schroniskach. W ten sposób w dopiero co wprowadzonych przepisach powstał niebezpieczny wyłom. To chyba nie jest przypadek, że podczas dwóch pierwszych niedziel wolnych od handlu, gdy zamknięte były centra handlowe, do schroniskowych bufetów ciągnęły tłumy?

-Schroniska górskie często prowadzone są przez rodziny, które niedziele powinny spędzać razem. Bynajmniej nie w pracy – dodaje poseł.

Szybko postanowiono więc “załatać” tę legislacyjną dziurę. Największym problemem okazał się podwójny charakter górskich schronisk, które de facto pełnią rolę instytucji handlowo-usługowych. W wyznaczonych przez ustawodawcę dniach zakazane będą… obie funkcje. Oznacza to, że od czerwca do grudnia w święta ustawowe i dwie niedziele w miesiącu nie skorzystamy ani z bufetu, ani z noclegów. Później niedziel bez handlu zacznie przybywać.

– Jeśli chcemy zapobiegać nadużyciom, prawo musi być proste i czytelne. Gdy damy turystom możliwość nocowania, może się okazać, że pojawią się próby wymuszenia na personelu otwarcia także bufetu – argumentuje nasz rozmówca.

Schroniskowy bufet

W niedzielę bez handlu, nie ma co liczyć na nocleg, ani na obiad w schroniskowym bufecie (fot. Pexels).

Bezobsługowo, ale bezpiecznie

Turyści, którzy pomimo licznych apeli polityków, postanowią spędzić dzień bez handlu właśnie w górach, nie zostaną pozostawieni sami sobie. W niektórych schroniskach do dyspozycji miłośników świąteczno-niedzielnych wycieczek zostaną oddane bezobsługowe “przeczekalnie”. Będzie w nich można się ogrzać, a w sytuacji awaryjnej nawet przenocować. Właściciele schronisk planują zainstalowanie specjalnych “wrzątkomatów”, które mają zapobiec próbom użycia własnych grzałek bądź kuchenek (co jest niezgodne z przepisami przeciwpożarowymi). Jak dokładnie będzie to wyglądać? Rąbka tajemnicy uchyla pani Swietłana pracująca w jednym z beskidzkich schronisk.

W “bezhandlowe” niedziele i święta całodobowo udostępniać będziemy jadalnię. Uznaliśmy, że najważniejsze jest bezpieczeństwo, dlatego sala będzie non stop monitorowana. Żeby nie kusić losu, zdecydowaliśmy się też na odłączenie w niektórych gniazdkach prądu. Sprawę posiłków i ciepłych napojów powinien załatwić specjalny automat do wrzątku. Pragnę dodać, że tak wysoki standard “przeczekalni” to rzadkość. Z tego co wiem, w kilku innych schroniskach turystom wystarczyć będzie musiała wiata.

Inspektorzy na szlakach

Rozszerzenie ustawy o schroniska górskie oznacza też spore wyzwania dla Państwowej Inspekcji Pracy. Kontrolerzy tej instytucji, co prawda, przyzwyczaili się już do niedzielnych dyżurów, ale teraz zmuszeni będą docierać wyżej.

-Jesteśmy na to gotowi – zapewnia Zenon Paleciak z biura rzecznika PIP. -Musieliśmy, co prawda, oddelegować do takich zadań kilkunastu pracowników biurowych, ale sytuacja jest opanowana. Naszym kontrolerom opłacamy zajęcia na siłowni, dzięki którym będą w dobrej formie. Otrzymaliśmy też środki na zakup specjalistycznego sprzętu w postaci plecaków, butów oraz górskiej odzieży – dodaje.

Schronisko Samotnia

W wolne niedziele na górskich szlakach spotkać też będzie można… kontrolerów Państwowej Inspekcji Pracy. (zdjęcie archiwalne)

Mimo wzmożonych wysiłków inspektorzy nie będą w stanie dotrzeć wszędzie, dlatego PIP apeluje też do samych turystów o zgłaszanie przypadków łamania prawa. Co ważne – osoby, które zdecydują się pomóc organom ścigania, nie muszą obawiać się nieprzyjemności. Znowelizowana ustawa o zakazie handlu – na wzór ustawy o jawności życia publicznego – wprowadza instytucję “górskiego sygnalisty”. Pełna anonimowość jest tutaj ustawowo gwarantowana.

Co na to nasi sąsiedzi?

Warto też wspomnieć o innym aspekcie tej sprawy. Naszym nowym prawem mocno interesują się południowi sąsiedzi. Powód? Za sprawą otwartych granic spodziewają się prawdziwej inwazji polskich fanów gór.

Cieszą się głównie właściciele schronisk położonych w Karkonoszach. Oferowany przez nich asortyment powinien schodzić, jak świeże bułeczki, a dzięki rozwiniętej infrastrukturze drogowej, z dowiezieniem brakującego towaru nie będzie problemu. Biznes powinien się kręcić, co podkreśla Radek Suchopárek – właściciel jednej z tamtejszych “boud”.

Mamy doskonałą infrastrukturę, piękne szlaki, pyszne jedzenie i wyborne piwo. Jeśli polskie schroniska będą zamknięte, z chęcią ugościmy waszych turystów w czeskich Karkonoszach. Problemem nie powinny być różne waluty. W wielu obiektach już dziś płacić można złotówkami.

Schronisko pod Rysami

Wolne niedziele w górach? Nasze nowe przepisy mogą uderzyć w małe słowackie schroniska, zaopatrywane przez nosiczy. (zdjęcie archiwalne)

Nieco inaczej sprawę widzą Słowacy z tatrzańskich schronisk, które zaopatrywane są przez nosiczy. Jeśli Polacy motywowani zakazem handlu tłumnie ruszą na drugą stronę granicy, widmo pustych półek i wyschniętych beczek, jest tu bardzo realne. Nikt też nie wie, jak zachowają się sami nosicze, dla których wizja zysków z handlu obnośnego prowadzonego po drugiej stronie granicy może być bardziej kusząca, niż orzeźwiający kubek herbaty z górskich bylin, który zwyczajowo dostaje się za przyniesienie towaru do schroniska. Rozgoryczenie słychać w głosie naszego kolejnego rozmówcy, którym jest František Štefánik z Chaty pod Rysami.

Jesteśmy małym schroniskiem i jeśli zaczniecie tłumnie przechodzić na drugą stronę granicy, to u nas szybko zabraknie miejsc noclegowych. Już teraz nosicze ledwo nadążają z dostarczaniem zaopatrzenia. Przy zwiększonym ruchu turystycznym trzeba będzie chyba wydzielać zapasy. Jeśli prawdą okażą się plotki, że nosicze chcą zająć się przygranicznym handlem, rozważymy zamykanie na ten czas bufetu.

Obawy związane z funkcjonowaniem schronisk w terenie nadgranicznym są posłom dobrze znane. Nie ma jednak mowy o rezygnacji z nowych przepisów.

-Tak, mamy świadomość podobnych zagrożeń, ale gra jest warta świeczki. Z pewnością będziemy monitorować sytuację i jeśli przypadki naruszania polskiego prawa będą się nasilały, rozważymy wprowadzenie jakiś obostrzeń przy przekraczaniu granicy – zapewnia parlamentarzysta z Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.*

* Pragniemy uspokoić wszystkich tych, których zmartwiła wizja zamykania schronisk w dni wolne od handlu. Niniejszy artykuł jest oczywiście primaaprilisowym żartem 😉

Udostępnij

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.