Skitury - droga od Beskidów po Alpy - 8academy.pl - portal górski i wspinaczkowy dla aktywnych
22.02.2016

Skitury – droga od Beskidów po Alpy

Skitury stają się z roku na rok coraz popularniejsze. Rosnące grono ich miłośników docenia takie zalety jak: wygodniejsze podejście, szybkie przemieszczanie się po śniegu i przyjemny zjazd po wejściu na szczyt. Tym, którzy zaczynają swoją przygodę ze skiturami, podpowiadamy jak zacząć jeździć na skiturach. Tym bardziej doświadczonym, wskażemy, jak przejść z etapu  skituringu w Beskidach na skitury wysokogórskie.

                       

Niejednego początkującego skiturowca nurtuje pytanie: jak rozwinąć skiturowe umiejętności, tak aby zacząć uprawiać skituring w ambitniejszych górach o większym stopniu trudności? W tym poradniku zakładam, że czytelnik to osoba, która nigdy nie jeździła na nartach albo nie ma zbyt dużo doświadczenia skiturowego. Jeśli jednak macie jako takie doświadczenie, to z pewnością znajdziecie odpowiedni fragment w tekście, od którego warto zacząć czytanie (po prostu omińcie pierwsze akapity).

Zanim zaczniecie bawić się w skituring, to należałoby najpierw nauczyć się jeździć na nartach zjazdowych. Takie schematyczne podejście na zasadzie „od oślej łączki” do coraz ambitniejszych wyratrakowanych stoków, pozwoli wam opanować warsztat narciarski i – być może – uniknąć niepotrzebnych kontuzji. Warto wziąć kilka lekcji u instruktora lub bardziej doświadczonego kolegi.

Jeśli jeździcie już w miarę przyzwoicie na nartach na przygotowanym stoku, to spróbujcie jazdy pozatrasowej. Gwarantuję, że będzie nieco bardziej wymagająca. Sporo stoków w Polsce oferuje niezłe miejsca do takiej aktywności. Na pewno godne polecenia jest Pilsko i Kasprowy Wierch. Właściwie przy każdym stoku będziecie mogli spróbować jazdy poza trasą.

A co ze sprzętem?

Kwestia sprzętu jest dość istotna i – niestety – droga. Jeśli macie ograniczone środki finansowe to skompletowanie całego zestawu skiturowego będzie dość kłopotliwe. Zanim pochłonie Was machina zakupowa utwierdźcie się w przekonaniu, że skitury to aktywność dla Was. Wypożyczcie sprzęt, wybierzcie się ze znajomymi na skitury, ewentualnie wynajmijcie przewodników – zasadniczo, spróbujcie tego sportu.

Jeśli już zdecydujecie, że skituring to sport dla was, warto zainwestować w dobry sprzęt, który będzie wam służył przez kilka dobrych lat (fot. Dynafit)

Jeśli już zdecydujecie, że skituring to sport dla was, warto zainwestować w dobry sprzęt, który będzie wam służył przez kilka dobrych lat (fot. Dynafit)

Jak już utwierdzicie się, że skitury są dla Was, to w internecie znajdziecie sporo poradników na temat kupna sprzętu. Warto również  odwiedzić sklep i poprosić o radę doświadczonych sprzedawców.

No dobrze, macie już wymarzony zestaw, naoglądaliście się filmików freeridowych i myślicie, że czas na heliski na Alasce okraszone cięciem deskami dziewiczych stoków? No, niezupełnie… Proponuję nie stosować wersji hurraoptymistycznej i zacząć przygodę ze skiturami od naszych Beskidów .

Skitury, freeride – pierwsze kroki

Na pierwsze wycieczki skiturowe najlepsze są  góry nie mające charakteru wysokogórskiego. W Polsce będą to Beskidy i Karkonosze. Na świecie będzie mnóstwo terenów, które spełniają ten warunek; aczkolwiek może się zdarzyć, że wyjątkowo niektóre miejsca mogą być zagrożone przez lawiny.

Zazwyczaj jednak, będzie pod tym względem bezpiecznie, a uważać trzeba będzie bardziej na drzewa i nadjeżdżające z przeciwka skutery. Narciarstwo w takim terenie wymaga od Was umiejętności zjeżdżania wąskimi ścieżkami (zazwyczaj pługiem) i przemykania pomiędzy drzewami. Wszystko to oczywiście w śniegu nieprzygotowanym przez ratraki. Taka jazda będzie charakteryzować się częstą zmianą warunków, do których trzeba będzie się momentalnie dostosować albo zaliczycie upadek lub spotkanie z drzewem…

Idealny w takim terenie jest mięciutki puch i niezbyt gęsty las. Dodając do tego padający śnieg i świecące słońce macie przepis na wspaniały dzień i uśmiech od ucha do ucha. Niestety takie warunki w naszym klimacie zdarzają się niezbyt często i losowo. Nie da się aktualnie przewidzieć, w jakim mniej więcej czasie trafi się te odpowiednie. Trzeba przygotować się na śledzenie warunków pogodowych i „atak” w najlepszym momencie.

Wbrew pozorom, w polskich górach jest sporo miejsc, gdzie można pojeździć w puchu między drzewami. Preferowane są północne stoki zalesione bukiem (duże odległości między pniami). Przykładowo: tereny położone w Beskidzie Niskim, okolice Pilska czy okolice Kasprowego Wierchu. Gdy czujecie się wystarczająco pewnie, to możecie pomyśleć o kilkudniowych wycieczkach skiturowych. Na przykład wybrać się na weekendową pętlę z noclegiem w schronisku.

Skitury wysokogórskie

Następnym etapem są góry typu alpejskiego o wyższym stopniu zagrożenia, ale o względnie niskich wysokościach. Dobrym przykładem są tutaj nasze Tatry. Nie grozi wam choroba wysokogórska, ale lawiny już owszem. Znajdziecie tam również sporo terenu o charakterze „beskidzkim”, gdzie nie występują zagrożenia charakterystyczne dla terenu wysokogórskiego.

Skitury - podejście na Grzesia (fot. autor)

Podejście na Grzesia (fot. autor)

Jeśli jednak waszym celem jest skialpinizm w terenie wysokogórskim, to musicie się do tego odpowiednio przygotować. Mile widziane jest doświadczenie w poruszaniu się na piechotę w takim terenie.

Osobiście polecam zrobienie dwóch kursów (jest wiele różnych szkół, które oferują takie wyjazdy, więc dogranie terminu nie powinno być problemem):

  • zimowego kursu turystyki wysokogórskiej, który nauczy Was podstawowego poruszania się w terenie górskim, obsługi czekana i raków, poruszania po lodowcu czy kontrolowania upadków na stoku – takie kursy trwają z reguły cztery dni.
  • kursu lawinowego, na którym nauczycie się unikać lawin (w sumie najważniejsze) i dowiecie się, co zrobić, jeśli jednak lawina kogoś zgarnie.

Te dwa kursy, a do tego parę trekingowych wycieczek w terenie wysokogórskim, powinny dać Wam podstawową wiedzę i pewne obycie zimą w górach.

Kolejną rzeczą, o której musicie pomyśleć to zestaw lawinowy (ABC lawinowe + ewentualnie plecak ABS) oraz dodatkowo inny sprzęt (np. harszle, raki i czekan). Nie jest to najtańszy sprzęt, ale nie warto ryzykować życia dla kilkuset złotych. Pamiętajcie, że musicie umieć obsługiwać ten sprzęt.

Tatrzańskie wycieczki mogą być też bardziej wymagające pod względem kondycyjnym (większe podejścia) i technicznym (ostrzejsze zjazdy). Dlatego wybierzcie trasę, biorąc pod uwagę swój poziom umiejętności. Oczywiście Wasze wyprawy  stopniowo, będą robić się coraz ambitniejsze (oby!) i o to w tym sporcie chodzi. Możecie również robić weekendowe pętle z noclegiem w schronisku. Właściwie całe najwyższe partie polskich Tatr da się przejść w jeden weekend z noclegiem w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów. Przy większej ilości czasu wolnego i ogarnięciu logistyki, możecie pokusić się o wielodniowe wycieczki skiturowe z przejściem całych Tatr wzdłuż grani głównej, do czego szczerze zachęcam.

Skialpinizm

Kolejnym krokiem mogą być skitury w górach o wysokości 3000-5000 m n.p.m., gdzie musicie się już liczyć z lodowcami oraz wyższą wysokością, wymagającą aklimatyzacji. Jeśli wcześniej nie byliście tak wysoko, to nie zalecam wbijania się od razu na „wysoką” skiturę z noclegami na wysokości 3500 m n.p.m.. Raczej wybierzcie taką, gdzie noclegi będą na wysokości 2000-3000 m n.p.m., a wy będziecie tylko wychodzić na wyższe szczyty. Taka taktyka sprawi, że będziecie mogli sprawdzić jak się czujecie na takich wysokościach i w razie czego zjechać szybko na dół.

Inną sprawą są w Alpach duże odległości. Uważnie wytyczajcie trasę i nie zdziwcie się jak podejście będzie się dłużyło i dłużyło… Wymaga to od Was jeszcze lepszej kondycji niż w warunkach tatrzańskich.

Alpy to również lodowce i zagrożenia z nimi związane. Wpadnięcie w szczelinę lodowca nie jest przyjemne, zwłaszcza jeśli nie jesteście do nikogo przywiązani lub partner nie wie za bardzo jak Was stamtąd wyciągnąć. Przećwiczcie najlepiej wszystko na kursie turystyki lodowcowej, a przed wejściem na lodowiec zastanówcie się nad powtórką.

Skitury - podejście na Grossglockner (fot. autor)

Podejście na Grossglockner (fot. autor)

Podobnie jak w Tatrach, tak i w Alpach warto podnosić poziom wycieczek stopniowo. Dobrą opcją na początek jest trawers Silveretty. Charakteryzuje się tym, że właściwie z każdego miejsca łatwo się wycofać, schroniska są nisko, nie ma dużych szczelin lodowcowych na trasie. Z drugiej strony, ukoronowaniem Waszej kariery alpejskiej może być np. Haute Route, czyli „Wysoka Droga”. Trasa licząca ponad 120 km (ok. 10 km przewyższeń) z Chamonix do Zermatt. Ten absolutny klasyk narciarstwa alpejskiego robi się zazwyczaj w 5-7 dni z noclegami w schroniskach.

Co później? Co tylko sobie zamarzycie. Celów znajdzie się na całe życie. Ograniczeniem jest tylko Wasza wyobraźnia… No może gotówka i czas też mają pewne znaczenie. Życzę super warunków narciarskich i powodzenia!

 

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.