Siostry Krzeptowskie o tym, jak prowadzić schronisko w Tatrach. Zapis podcastu. | 8academy
26.03.2021

Siostry Krzeptowskie o tym, jak prowadzić schronisko w Tatrach. Zapis podcastu.

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Piotr Czmoch rozmawia z Martą i Marychną Krzeptowskimi.

                       

Jak prowadzić schronisko w Tatrach? Maryna i Marta Krzeptowskie rozmawiają na ten temat z Piotrem Czmochem. Przedstawiamy zapis czterdziestego drugiego odcinka Podcastu Górskiego 8a.pl i 8academy.

Historia schroniska w Dolinie 5 Stawów Polskich

Historia ta jest długa i ciekawa. Pierwsze schronisko w tej okolicy Tatr powstało w 1876 roku i nie należało jeszcze wówczas do PTTK (Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego). Prowadzili je nasi przodkowie, którzy w Dolinie Pięciu Stawów wypasali owce. W naturalny sposób prowadzenie schroniska powierzono najpierw naszej babci, potem tacie, a następnie nam. Większość schronisk tatrzańskich jest prowadzona pokoleniowo. My również kontynuujemy rodzinną tradycję i jest to dla nas duża wartość.

Czasem zdarza się, że z jakiegoś powodu dotychczasowy dzierżawca rezygnuje z prowadzenia schroniska. Ogłasza się wówczas przetarg na nowego dzierżawcę. Taka sytuacja miała niedawno miejsce w przypadku schroniska na Hali Gąsienicowej, czyli w naszym najbliższym sąsiedztwie.

Dotarcie do “5” nie jest takie banalne

Jeśli jako pracownicy musimy dotrzeć do schroniska bardzo szybko, jedziemy samochodem do Morskiego Oka i stamtąd piechotą przez Świstówkę. Natomiast jeżeli na drodze do Morskiego Oka panuje duży ruch, a zdarza się to w miesiącach letnich, wówczas idziemy przez Dolinię Roztoki.

Jeśli chodzi o turystów, już przy szlabanie widać, kto zmierza do Morskiego Oka, a kto do naszego schroniska. Osoby planujące wycieczkę do Doliny Pięciu Stawów są po prostu lepiej przygotowane. Raczej nie pojawiają się w klapkach czy z torebką na ramieniu. Generalnie obserwujemy, że od kilku lat ludzie są coraz lepiej przygotowani do wyjścia w góry.

Niekoniecznie jednak włożenie klapek na wycieczkę do Morskiego Oka jest ignorancją. Przecież to taki sam deptak jak każdy inny w Polsce. Drugą skrajnością są osoby w pełni wyposażone w kompas, latarkę i cały zestaw survivalowy na tej samej drodze do Morskiego Oka. Zasadniczo turystów przybywa.

W jakim okresie roku turystów jest najmniej?

W listopadzie. Ale wiele zależy od pogody. Jeśli jest paskudnie, to nawet w lipcu schronisko świeci pustkami. Największe nasilenie ruchu turystycznego związane jest z okresem wolnym od szkoły.

Siostry Krzeptowskie o tym, jak prowadzić schronisko w Tatrach - podcast 8academy
Marta i Marychna Krzeptowskie (fot. 8academy)

Lubimy turystów. Ale w okresie dużego ruchu relacja z nimi z konieczności jest ograniczona do minimum. Natomiast w zimie mamy więcej czasu na rozmowę, na spędzenie z nimi czasu.

Czasem zdarza się, że ludzie niosą w góry swoje kłopoty, frustracje. Wówczas bywają z początku niezbyt uprzejmi. Ale w góry idzie się przecież po to, by przewietrzyć głowę. Ludzie, którzy do nas docierają, zwykle są do tego bardzo zmęczeni fizycznie. To też może powodować więcej napięć. Czasem problem wynika z tego, że po prostu nie ma miejsc dla kolejnych osób.

Czy można imprezować w schronisku?

Oczywiście się to zdarza. Nie ma nic złego w tym, że ktoś po udanej wycieczce w góry ma ochotę na zabawę. Próg stawiański, który każdy turysta musi przekroczyć, by się do nas dostać, pomaga w selekcji turystów zainteresowanych głównie alkoholem. Nasze schronisko jest dla tego typu turystów trochę za daleko.

Cisza nocna jest potrzebna turystom, którzy chcą chodzić po górach. Jesteśmy po to, żeby zapewnić im spokój i schronienie.

Jak to jest ze spaniem “na glebie”?

Przepisy jasno precyzują, ile osób i jak może nocować w schronisku. Jeżeli jakiś turysta rzeczywiście potrzebuje się u nas zatrzymać, a nie ma już wolnych miejsc, to dajemy mu możliwość przeczekania nocy. Mamy dobrą komunikację z ludźmi i rozumieją oni, że nie możemy udostępniać “gleby”. Rzadko się zdarza, by ktoś próbował przeforsować swoją wolę. “Nasi” turyści szybko zaakceptowali wiążące nas przepisy.

Działanie schroniska na co dzień

Pan Mietek wstaje o trzeciej nad ranem, choć nie wykonuje żadnych czynności bezpośrednio związanych z jedzeniem. Kuchnia działa od szóstej. Szefuje w niej syn pana Mietka, Darek. Kuchnię zamykamy o 21, ale wiadomo, że jeśli ktoś dotrze do nas o 23, to również dostanie przynajmniej herbatę. Dzień w Pięciu Stawach jest zawsze bardzo długi.

Respektujemy różne gusta naszych turystów, na przykład mamy szeroką ofertę dań wegetariańskich i wegańskich. Nawet poza sezonem, kiedy mamy nieco zawężoną ofertę, nasza kuchnia jest otwarta na różne propozycje i życzenia turystów.

Wyżywienie bezpośrednio wpisuje się w misję schroniska. Dlatego menu odzwierciedla nasze misyjne podejście. Staramy się zapewnić pożywienie wszystkim turystom, zarówno wegetarianom, jak i osobom, które spodziewają się tradycyjnych posiłków.

Transport wyposażenia do schroniska

Do naszego schroniska nie da się dojechać samochodem. Dlatego organizujemy transport, uwzględniając specyfikę miejsca, w którym działamy. O każdej porze roku transport odbywa się nieco inaczej. W wysokim sezonie dojeżdża do nas specjalnie zwężony traktor Lamborghini. Przy mniejszych potrzebach mamy sześciokołowe motocykle. Zimą używamy skutera, a ostatnio zakupiłyśmy w demobilu czterdziestoletnią amfibię. To taki czołg bez lufy, który dostanie się wszędzie, także zimą.

Logistyka jest najważniejszą kwestią. Towar dostarczany jest samochodem do Wodogrzmotów Mickiewicza, stamtąd przenoszony jest na nasze pojazdy, które docierają do kolejki towarowej. Następnie artykuły przenosi się na kolejkę, a na końcu nosimy te towary od kolejki do samego schroniska. Najważniejsze jest dobre planowanie.

Nie ma takiej możliwości, żeby turysta wwiózł sobie kolejką swój ciężki plecak.

Schronisko a ekologia

To wszystko, czego musimy się pozbyć, zwozimy w dół. Jeśli chodzi o nieczystości, mamy wyjątkową oczyszczalnię ścieków. Marta bardzo dba o to, by funkcjonowała ona bez zarzutu. Chodzi o ochronę środowiska przed nieczystościami, dlatego oczyszczalnia jest w pełni biologiczna. Natomiast śmieci zwozimy na dół po zgnieceniu jej w specjalnej zgniatarce hydraulicznej. Mamy pełną segregację śmieci, co zawdzięczamy głównie dyscyplinie naszych turystów.

Aby chronić środowisko, wprowadziłyśmy ostatnio kubki wielorazowego użytku. Niekiedy zdarza się, że turyści zatrzymują je jako pamiątki – wówczas po prostu nie zwracamy kaucji. Jesteśmy bardzo zadowolone z benefitów dla środowiska, jakie przynoszą wielorazowe kubki.

Ponadto już od dziesięciu lat mamy własną elektrownię wodną. Jej budowę sfinansowało PTTK oraz przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Pobór wody jest z Wielkiego Stawu. Elektrownia jest podstawowym źródłem ogrzewania, ale mamy także dodatkowo piec na biomasę, którym dogrzewamy wówczas, gdy jest bardzo zimno i ciepło z elektrowni już nie wystarcza. Służy on jako backup.

Bywamy niekiedy odcięci od świata

Zdarza się to od czasu do czasu i jesteśmy na taki wariant przygotowani. Właściwie to każdego roku mamy z taką sytuacją do czynienia. W zeszłym roku było to o tyle zaskakujące, że nastąpiło zaraz po Sylwestrze. W schronisku zostało wówczas “uwięzionych” dwadzieścia osób i była wielka akcja z helikopterem.

Dojście do schroniska o różnych porach roku

Warto podkreślić, że szlaki do schroniska są różne zimą i latem. Szlak od Morskiego Oka przez Świstówkę zimą jest całkowicie zamknięty. Natomiast jeśli chodzi o szlak od Doliny Roztoki, czyli szlak podstawowy idzie najpierw tak, jak letni, a następnie odbija na lewo od Siklawy. Nie polecamy chodzić prosto od Siklawy ze względu na zagrożenie lawinowe. Szlak zimą nie idzie pod Kopą, tylko za Kopę. Zawsze jest on jednoznacznie oznaczony tyczkami kierunkowymi, które ułatwiają orientację nawet wówczas, gdy ścieżka jest całkowicie zawiana.

W schronisku odbywa się wiele wartościowych szkoleń

Prowadzi je Szkoła 5+, taka nasza górska “córka”, która mam bazę w schronisku. Bardzo się staramy, by kursy organizowali u nas profesjonaliści. Działalność tej szkoły została zainspirowana przez męża Marty, Jaśka. Rozwijamy działalność cały czas. Organizujemy kursy podstawowe oraz na dalsze stopnie. Postanowiliśmy taką szkołę zorganizować, bo zwróciło naszą uwagę to, że ludzie bywali fatalnie przygotowani do poruszania się po górach, przede wszystkim zimą. Mamy doświadczenie w życiu w warunkach zimowych w górach, dlatego wiemy, w jakich obszarach wiedza turystów wymaga uzupełnienia.

Książka poświęcona schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

W listopadzie 2020 roku miała miejsce premiera książki Beaty Sabały – Zielińskiej “Pięć Stawów. Dom bez adresu”. Jest to książka poświęcona historii schroniska i rodziny Krzeptowskich oraz codziennemu funkcjonowaniu naszej placówki. Cieszymy się, że cała ta historia została spisana i dzięki temu nie zostanie zapomniana.

Dziękuję za spotkanie!

Zachęcamy do słuchania Podcastu Górskiego 8a.pl. Pełna wersja rozmowy dostępna jest za pośrednictwem serwisów:

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.