28.11.2016

GORE-TEX® i The North Face świętują okrągłe urodziny

Gdybyście mieli wymienić marki, które zrewolucjonizowały outdoor i pozwoliły nam na więcej, wyżej, dalej, cieplej, to byłby to…? GORE-TEX®? The North Face? Oba skojarzenia będą na miejscu. Tym bardziej na miejscu, że w tym roku mija 40 lat odkąd ikoniczny produkt i 50 lat odkąd ikoniczna firma po raz pierwszy pojawiły się na rynku. Śmiem twierdzić, że te rocznice to nie tylko historia znanych firm odzieżowych, ale również historia obecności w górach większości z nas.

Każdy miłośnik outdooru ma swoje ulubione marki i sprawdzone produkty. Nie ma chyba jednak na świecie fana wspinaczki czy pieszych wędrówek, który nie kojarzyłby trzech owalnych pasów z logo The North Face (przedstawiają The Half Dome, charakterystyczną formację skalną w Parku Yosemite) albo w pewnym momencie nie zastanawiał się nad kupnem kurtki lub butów z membraną opatentowaną przez firmę W.L. Gore & Associates.

Można te marki cenić bardziej lub mniej, można wybierać sprzęt konkurencji, mogą nas dziwić ceny poszczególnych produktów, ale nie można im odmówić wytrzymałości i skuteczności. Produkty TNF i GORE-TEX® po prostu działają. Nie zawodzą, gdy naprawdę ich potrzebujemy. A to, dla kogoś obcującego z ekstremalnym środowiskiem, jest bez wątpienia argumentem niepodważalnym i wartym każdych pieniędzy.

Z całą świadomością można powiedzieć, że obie marki nie tylko spopularyzowały i umożliwiły “podbój” outdooru każdemu z nas, co wręcz pchnęły do przodu himalaizm, narciarstwo, freeriding, wspinaczkę, backpacking i wiele, wiele innych aktywności, świadomie wybierając na swoich promotorów ludzi przełamujących bariery, stawiających sobie coraz trudniejsze, niemożliwe wręcz do realizacji cele. Ludzi, którzy przez zwykłych zjadaczy chleba (nie mam tu na myśli oczywiście nikogo z szanownych czytelników, lecz tych miłośników ciepłych kapci, którzy nie zwykli ruszać się przez cały weekend sprzed telewizora) uważani są za szaleńców, społecznych odszczepieńców i masochistów. No bo jak wyjaśnić komuś, kto najwyżej był na Równicy (samochodem), że przez miesiąc można koczować w nieogrzewanym vanie i zdzierać sobie opuszki palców do żywego, wspinając się po pionowej ścianie granitu; albo zimą, przy -40 stopniach, pchać się na wysokość, na której normalnie latają kursowe samoloty? No jak? Przecież taka aktywność, to dla większości osób… głupota? nieodpowiedzialność? brawura? niepotrzebne ryzyko? Tymczasem od pół wieku obie marki ciągle próbują nas przekonać, że to wszystko ma sens i służy jakimś wyższym celom.

Spot promujący 50 lat historii TNF to hołd złożony „szaleńcom” outdooru

Nie mógł chyba The North Face wymyślić sobie lepszego hasła, niż Never stop exploring (w wolnym tłumaczeniu “Nigdy nie przestawaj odkrywać”), które to hasło dotyczy nie tylko ciebie czy mnie, drogi miłośniku gór, ale każdego z nas. Ba! ono dotyczy – choć zdaję sobie sprawę, że brzmi to cokolwiek patetycznie – całego naszego, ciekawskiego i wszędobylskiego gatunku. A najlepsze jest to, że zawarta jest w nim jednocześnie obietnica marki, która nie tylko mówi, że od 50 lat stale się rozwija i idzie do przodu, co także daje nam obietnicę niespotykanej przygody i czegoś nieoczywistego, co czai się za rogiem, a o czym tak bardzo marzy każdy z nas. Prawdziwy majstersztyk marketingowy i jednocześnie mantra każdego outdoorowca.

Choć hasło GORE-TEX® nie jest już może tak bardzo rozpoznawalne i zapamiętywalne (You evolved to explore. We evolved to follow, czyli w wolnym tłumaczeniu: “Ty rozwijasz się by odkrywać. My rozwijamy się, by za tobą podążać”), to doskonale opisuje to, czym obie marki mogą chwalić się od pół wieku. Nieustannym rozwojem i ulepszaniem swoich produktów, które każdego roku pozwalają nam na więcej i więcej. I pomyśleć, że kiedy obie marki wchodziły na rynek słowo backpacking praktycznie jeszcze nie istniało…

40 lat GORE-TEX® to historia wielu sportowych sukcesów

GORE-TEX – przypadek matką wynalazku

W przypadku GORE-TEX® wszystko zaczęło się, jak często ma to miejsce, przy przełomowych odkryciach, od przypadku. Pod koniec lat 60. W.L. Gore & Associates prowadzona przez Billa Gore, była rodzinną firmą chemiczną i odnosiła spore sukcesy rynkowe. Głównym produktem przedsiębiorstwa były osłony do kabli elektrycznych produkowane z PTFE, znanego szerzej, jako teflon. Konkurencja na rynku była jednak coraz większa. Syn właściciela, Bob Gore, szukał więc sposobu jak ulepszyć PTFE i nadać mu bardziej uniwersalny i wytrzymały charakter. Pewnej nocy, w garażu, podgrzał materiał do wysokiej temperatury i zamiast ostrożnie rozciągnąć go, jak zwykle robił przy poprzednich eksperymentach, pociągnął z całej siły. O dziwo, w przeciwieństwie do poprzednich prób, materiał nie przerwał się, lecz zwiększył swoją długość o 1000%! W tamtej chwili Bob nie podejrzewał jeszcze, że właśnie zapewnił sobie i całej rodzinie coś więcej niż tylko stabilność finansową. Materiał, który powstał, czyli ePTFE (od expanded – rozciągliwy), cechował się dużo większą porowatością i oddychalnością. Dzięki temu woda nie przedostawała się do jego środka, lecz pot mógł wydostawać się na zewnątrz. W ten sposób narodziła się najbardziej znana membrana świata.

Firma Gore Tex

Bob Gore prezentuje możliwości nowego materiału (fot. GORE-TEX® blog)

Bill Gore, ojciec wynalazcy od razu wiedział, że nowy produkt to prawdziwa żyła złota. A ponieważ rodzina Gore mieszkała w górzystym terenie i od zawsze lubiła spędzać czas na campingu i wędrówkach w outdoorze, to właśnie to zastosowanie wydało się seniorowi rodu najbardziej trafne. Dokładnie pięć lat później, w 1976 roku, produkt znany od tej pory jako GORE-TEX®, pojawił się na rynku w szerokiej dystrybucji.

Początkowo nic nie wskazywało na sukces, jaki miał odnieść. Wszystko zmieniło się rok później, kiedy firma zmieniła strategię i postanowiła wypromować przełomowy materiał najpierw wśród odkrywców i himalaistów, którzy narażeni są na najcięższe warunki pogodowe. W 1977 roku produktem zainteresował się sam Reinhold Messner, przygotowujący się do zdobycia Mount Everest bez użycia dodatkowego tlenu. Życzeniem himalaisty było posiadanie namiotu z materiału, który byłby wiatro- i wodoodporny, a jednocześnie oddychający. Tak zaczęła się zawrotna kariera membrany. Jeszcze w tym samym roku GORE-TEX® nawiązał współpracę z drugim bohaterem tego artykułu, marką The North Face, w ten sposób utwierdzając swoje miejsce na outdoorowym rynku.

Gore-tex namiot

Jeden z pierwszych namiotów z GORE-TEX (fot. GORE-TEX® blog)

W późniejszych latach ubrania z ePTFE wykorzystała między innymi NASA w trakcie pierwszej misji promu Columbia (1982 rok) czy ekspedycja po raz pierwszy przemierzająca pieszo Antarktydę (1990 rok) – sponsorowana, nomen omen, przez W.L. Gore & Associates i The North Face.

Popularna membrana do dziś znalazła zastosowanie w ponad 1000 produktach. Jest wykorzystywana nie tylko przez dziesiątki firm outdoorowych, ale również przez wojsko, medycynę, a nawet muzyków do produkcji strun gitarowych. Firma nieustannie rozwija swoją technologię, dzięki czemu możemy korzystać z nieprzemakalnych butów (opatentowane w 1982 GORE-TEX® bootie), rękawiczek, spodni czy coraz lżejszych i bardziej oddychających membran, jak chociażby GORE-TEX® Paclite czy GORE-TEX® Active (więcej na temat poszczególnych typów GORE-TEX® przeczytasz w odrębnym artykule). Dbałość o jakość wykonania membrany i drobiazgowy proces jej kontroli u producentów odzieży, pozwolił firmie na zaoferowanie użytkownikom gwarancji suchości (tzw. The GUARANTEED TO KEEP YOU DRY® Promise), która umożliwia wymianę, naprawę lub zwrot kwoty, w przypadku, gdy produkt z GORE-TEX® nie spełnia oczekiwań użytkownika.

Sukces GORE-TEX® to poniekąd zasługa Reinholda Messnera

Produkty The North Face – 50 lat eksploracji

W przypadku TNF również zaczęło się od jednego człowieka, a w zasadzie od trzech – Douglasa Tompkinsa, jego ówczesnej żony Susie i ich przyjaciela Kennetha Kloppa. W 1966 roku Tompkins – zapalony wspinacz i entuzjasta outdooru (brał m.in. udział w wyprawie, która jako trzecia na świecie zdobyła iglicę Fitz Roy w Patagonii) – za pożyczone 5000$ założył w San Francisco niewielki sklepik ze specjalistycznym sprzętem wspinaczkowym. Nikt nie mógł wówczas przypuszczać, że zarówno grająca na otwarciu sklepu grupa The Greatful Dead, jak i nazwa The North Face – zainspirowana najzimniejszą drogą wspinaczkową na szczyt Eagle Mountain w Minnesocie – przejdą do historii (choć w zupełnie innych dziedzinach).

I choć dwa lata później Tompkins odsprzedał przyjacielowi swoje udziały w firmie (sam w przyszłości zasłynie jako obrońca przyrody, ekolog i twórca parków narodowych w Argentynie oraz założyciel kolejnej globalnej marki – Esprit), to z pewnością właśnie jego pasji i zaangażowaniu TNF może zawdzięczać szybki rozwój. Jego zasługą było m.in wymyślenie jednego z pierwszych przełomowych produktów marki – namiotu opartego o gięte rurki, które sprawiły, że na wierzchołku namiot był zaokrąglony, a nie spiczasty, dzięki czemu zyskał większą odporność na podmuchy wiatru. W parze z opatentowanym w 1969 roku plecakiem Ruthsack, który praktycznie zapoczątkował backpacking, firma ugruntowała swoją pozycję rynkową.

Kolejne lata przynoszą jeszcze więcej ikonicznych produktów. The North Face wspina się na outdoorowym rynku i zaczyna być postrzegana, jako firma innowacyjna i wyznaczająca trendy w branży. W 1975 roku powstaje The Oval InTENTion, rewolucyjny namiot sferyczny zainspirowany pracami wynalazcy i architekta R.Buckminister Fuller’a (miłośnicy gór otrzymują lekkie i przestrzenne schronienie o aerodynamicznym charakterze).

Produkty The North Face od lat wybierane są przez osoby ciekawe świata.

Basecamp duffel, charakterystyczna torba wyprawowa, debiutuje w 1986 roku (fot. TNF)

Lata osiemdziesiąte to pojawienie się ikonicznej kurtki i spodni górskich wyposażonych w membranę z GORE-TEX® oraz charakterystycznego, rozpinanego polaru Denali Jacket. W 1992 roku na rynku pojawia się Nuptse Jacket, charakterystyczna “napompowana” kurtka, dostosowana do najbardziej surowych warunków zimowych. Firma wychodzi naprzeciw narciarzy, fotografów, backpacersów, biegaczy, atletów i zwykłych “niedzielnych” turystów. Produkty TNF stają się tak popularne, że równie często można je dostrzec w wysokich górach, jak i w zatłoczonym mieście, noszone przez osoby, które z outdoorem nie mają wiele wspólnego. Logo TNF dla jednych staje się synonimem prestiżu i mody, dla drugich nieodzowną składową ich wypraw i przygód.

Zdecydowanie to właśnie ta druga, ekstremalna grupa, pcha firmę do przodu i sprawia, że opracowywane są coraz nowsze technologie i produkty. Począwszy od lat siedemdziesiątych The North Face stale wspiera sportowców, wspinaczy i eksploratorów, budując na ich sukcesach i determinacji siłę własnej marki. Charakterystyczne logo pojawia się na namiotach himalajskich ekspedycji zdobywających ośmiotysięczniki (pierwsza kobieca ekspedycja na Annapurnę prowadzona przez Arlene Blum w 1978 r.), na wyposażeniu ekipy dokonującej pierwszego narciarskiego trawersu Karakorum (ekipa Galena Rowella w 1980 r.), czy na sprzęcie podczas pierwszego przejścia Antarktydy (wspomniany trawers z 1990 r. przy udziale GORE-TEX®).

Conrad Anker – jeden z czołowych sportowców TNF

Z doświadczeń wyniesionych przez firmę w górach wysokich rodzą się takie produkty jak: Expedition System Line, będący kompletną linią odzieży dla wspinaczy i alpinistów operujących w najsurowszych warunkach, czy Himalayan Suit – całościowy, “napompowany” strój dla himalaistów, zdobywających góry najwyższe. W latach osiemdziesiątych firma nawiązuje także współpracę ze Scotem Schmidtem, pionierem ekstremalnego narciarstwa, tym samym otwierając nowy rozdział w swojej historii. W kolejnej dekadzie zaowocuje to linią odzieży Steep Tech, opisywanej przez Schmidt’a jako “ekstremalna odzież górska przeznaczona dla tych, którzy żyją, pracują i wspinają się w górach”.

Grupą, bez której z pewnością nie można mówić o historii The North Face, są jednak wspinacze i alpiniści, których nazwiska nierozerwalnie związane są z tą marką. Todd Skinner i Alex Honnold – dokonujący pierwszych klasycznych wejść na wielkich ścianach Yosemite, Greg Child i Mark Wilford autorzy nowej drogi na Trango Tower, czy trio Conrad Anker, Jimmy Chin i Renan Ozturk, którzy jako pierwsi weszli na osławioną złą sławą formację skalną Shark Fin na szczycie Meru. Ich doświadczenia posłużyły The North Face do stworzenia nowego typu wypełnienia syntetycznego – Thermoball, które wykazuje właściwości podobne do puchu, jest jednak mniej wrażliwe na wilgoć i cechuje się niższą wagą. Produktów z tą ociepliną użyto m.in. w serii odzieży rozwijanej od 2000 r., a opartej o sześć niezależnych warstw – The Summit Series, która jest ostatnim wielkim sukcesem rynkowym marki (więcej na ten temat przeczytasz w artykule poświęconym tej serii).

Alexa Honnold’a nie trzeba przedstawiać, żadnemu fanowi wspinaczki

Marki z historią

Nie sposób w przeglądowym artykule wymienić wszystkich przełomowych produktów, wielkich sportowców i momentów, jakie towarzyszyły obu markom na przestrzeni ostatniego półwiecza. Dlatego pozwolę sobie zakończyć ten artykuł momentem, który ja pamiętam najlepiej.

To było w Anglii, w deszczowy dzień jakich wiele na Wyspach. Wracałam właśnie ze sklepu, to były moje pierwsze dni pracy na emigracji. Mój wzrok przyciągnęła wystawa, która najczęściej przyciąga wzrok miłośnika wspinu i treku. Wystawa sklepu outdoorowego. A na niej ona. Górska kurtka TNF z membraną GORE-TEX®. Kosztowała tyle, że poczułem się grzesznikiem myśląc, że mógłbym ją posiąść. Za każdym razem, gdy przechodziłem obok wystawy, zerkałem nieśmiało w jej stronę. Uczucie rosło. Wreszcie, po roku oszczędzania, nadszedł moment, w którym byłem gotowy na bliższą znajomość.

I choć od tego czasu minęło 10 lat, a ja w swoim zauroczeniu nawet nie zauważyłem, że ostatecznie wybrałem model z HyVent® (konkurencyjna membrana TNF), a nie z GORE-TEX®, to ciągle jesteśmy razem. Była ze mną na wszystkich wyprawach. Na wszystkich szczytach. W chłodzie, lodzie, wilgoci i wietrze. W zimę, lato, jesień i wiosną. I choć w międzyczasie pojawiły się inne, nowsze modele, a ona nie jest już taka urzekająca, jak przy pierwszym spotkaniu, to ciągle darzę ją uczuciem. To od niej zaczęła się moja górska przygoda.

“As we look forward, we will stay focused on our ultimate promise: to equip you to push your limits and feed your soul. Our commitment for the next 50 years and beyond is to inspire people to live a life of exploration.”

– Todd Spaletto, President, The North Face

Więcej na temat historii obu marek przeczytasz na jubileuszowej stronie TNF i blogu GORE-TEX®.

 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.