O postanowieniach noworocznych... Paulina Wierzbicka | 8Academy
23.12.2016

O postanowieniach noworocznych dość pesymistycznie … Tylko po to, by bardziej was zmotywować!

Postanowienia noworoczne mają zwykle to do siebie, że od początku do końca pozostają tylko postanowieniami. Zrodzone gdzieś z tyłu głowy, będące bardziej pobożnymi życzeniami, niźli realnymi wizjami, górnolotne, ambitne. Od początku skazane na klęskę...

                       

Mimo to, co roku pieczołowicie, z wypiekami na twarzy, skrupulatnie z długopisem w ręku zapełniamy pustą kartkę mglistymi postanowieniami. Tak naprawdę po co nam to?

Plany i wizualizacja pomaga

Chcemy przebiec grań Tatr Zachodnich, wystartować w górskich zawodach biegowych, przejechać na rowerze Główny Szlak Beskidzki czy w końcu zapisać się na kurs tatrzański, by na poważnie zacząć się wspinać w ukochanych Tatrach? Jeszcze w tym roku pomyślmy nad tym, co sprawia nam największą radość i jakie jest jedno, główne marzenie, które chcielibyśmy zrealizować w przyszłym roku. Pamiętajmy, że większość z nas jest wzrokowcami. I nie chodzi tu o to, by na ścianie powiesić plakat Chrisa Sharmy czy Kiliana Jorneta i wpatrywać się w niego godzinami. Chodzi o to, by wylistować sobie rzeczy najważniejsze, główny cel i te poboczne, które pozwolą nam się zbliżyć do spełnienia swoich marzeń. Zobaczcie przykładowo jak w codziennych zakupach pomaga lista produktów – wchodząc do sklepu wiemy po co sięgnąć, wiemy z czym chcemy z tego sklepu wyjść. Mało która rzecz jest w stanie rozproszyć naszą uwagę.

o postanowieniach noworocznych

Wyruszyć w końcu na najdłuższy szlak… (fot. Gregory)

Oczywiście rzecz nie tyczy się sklepów górskich – tutaj ogranicza nas tylko fantazja i zasobność portfela. Na nic zdadzą się listy i plany. Kupując przecież nową kurtkę wręcz koniecznie dorzucić trzeba pasującą czapkę, Buffa, ewentualnie plecak. Abstrahując jednak od praw, którymi rządzą się sklepy górskie – tak jak z listą na zakupy, tak samo jest z postanowieniami. Ich spisanie i wizualizacja pomagają. Może nie do końca od razu trzeba je realizować, ale na pewno warto się z nimi opatrzeć, oswoić, a finalnie wytypować – zapewne spośród wielu pozycji – tych kilka najważniejszych.

Nowy rok – nowa karta

Nowy rok! Brawo, brawo! W niebo wystrzeliwują fajerwerki. Z szampanem w ręku i w szampańskim nastroju ściskasz się z przyjaciółmi składając sobie najlepsze życzenia. Wierzysz, że możesz przenosić góry, że właśnie otwiera się przed Tobą nowa, czysta karta. Masz tę moc!… Która niestety w niewyjaśnionych okolicznościach znika nazajutrz. Noworocznego nastroju nie trzeba opisywać. Podejrzewam, że odczuwa go 80% populacji Polski. Kolejne dni już są lepsze. Wprost proporcjonalnie do upływającego czasu trzymasz się mocno swoich postanowień. W głowie na chłodno kalkulujesz – jeśli codziennie będę biegać sześć kilometrów, to zbliżający się maraton pokonam poniżej czterech godzin! I wszystko zmierza ku dobremu, gdy nagle, po błogiej niedzieli, przychodzi on…

postanowien noworocznych

Zrobić w końcu ,,tę” drogę… (fot. Hannah)

Blue Monday (nie mylić z black Friday)

Socjologowie, psychologowie oraz inni uczeni, wyliczyli za pomocą skomplikowanego wzoru matematycznego (na Boga jak?!), że najbardziej depresyjny dzień w roku, to właśnie poniedziałek, a dokładniej 3 poniedziałek stycznia. Dlaczego? A dlatego, że dzień nadal krótki, że zimno, że uzmysławiamy sobie, że rzeczony maraton zajmie nam nie 4 a 6 godzin, jeśli w ogóle w nim wystartujemy. W końcu, że po popuszczaniu pasa w grudniu i wydawaniu pieniędzy na prawo i lewo, naturalną konsekwencją jest to, że pod koniec stycznia musimy wbić zęby w przysłowiową ścianę. Ot, taka kolej rzeczy.

co zmienic po nowym roku

Rzucić wszystko i wyjechać w góry… (fot. Zamberlan)

Ale nie ma co siać defetyzmu. Cele noworoczne są w końcu jak każde inne cele, choćby te, które realizujemy w ciągu roku. Nie ma zatem co przywiązywać symbolicznej wręcz mocy, do tych, które mają się spełniać wraz z początkiem nowego roku. Prawda jest taka, że zawsze jest dobry moment by zacząć. To równie dobrze mają być nasze urodziny, pierwszy dzień wakacji, ostatni dzień zimy i tym podobne. Ale może to być też zwykły dzień, gdy po przebudzeniu otworzymy oczy i postanowimy – tak! To właśnie dziś!

Nie martwmy się jeśli pod koniec marca z długiej na dwie strony listy uda nam się wykonać 1/100 planu. Jesteśmy przecież ludźmi z marzeniami, pasjami i polotem. Kochamy góry i wszystko co jest z nimi związane. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że bez nich, czy aktywności fizycznej, czujemy się jak w klatce.

Zapewne bazą większości naszych postanowień i marzeń są właśnie góry. Bo jak zmiana pracy na lepszą, to zapewne taką, która da nam więcej swobody lub przychodów – by więcej móc podróżować. Jeśli przeprowadzka – to ucieczka w miejsce, które da nam wewnętrzny spokój i pozwoli odetchnąć. Jeśli natomiast zdobycie jakiegokolwiek szczytu poczynając od Śnieżki, a kończąc na Cho Oyu – to dlatego, że w naszym życiu potrzebujemy wrażeń, emocji i samorealizacji.

noworoczne postanowienia

Przebiec całą długością grani… (fot. Zamberlan)

Warto jest mieć plany i marzenia. To napędza nas do działania. Daje siłę i motywację. Sprawia, że jesteśmy lepszymi ludźmi. Niech zatem nasze plany dają nam powody do radości, a nie frustracji!

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.