Lekkim krokiem – sandały turystyczne - 8academy.pl - portal górski i wspinaczkowy dla aktywnych
01.08.2016

Lekkim krokiem – sandały turystyczne

Pamiętam moją pierwszą wędrówkę długodystansową, przejście Łuku Karpat. Używałem w jej trakcie twardych i ciężkich butów wysokogórskich na sztywnej podeszwie. Wydawały się wymarzonym „środkiem transportu” na wielokilometrowych podejściach w skalnym terenie. Jednak okazały się bezsilne wobec wartkiego potoku, który przyszło mi pokonywać pośrodku ukraińskiej głuszy. Musiałem zdjąć ważące 3 kilogramy trepy, związać je ze sobą sznurówkami i zarzucić na szyję, badać bród bosymi stopami, kalecząc je o ostre kamienie leżące pod wodą. Pojąłem wówczas mój błąd – nie zabrałem w drogę sandałów.

                       

Ta część ekwipunku wydaje się mieć mało wspólnego z wędrowaniem po szlaku – w końcu obuwie górskie powinno raczej chronić stopy niż je odsłaniać. A jednak. Pomijając wygodę jaką niosą ze sobą na biwakach, kiedy możemy zrzucić nasze buty z nóg, sandały są niezastąpione podczas przekraczania potoków, pokonywania długich odcinków trasy asfaltem, wieczornej toalety w obozie. Zwykle pełnią każdą z tych funkcji po trochu, potrzebujemy zatem uniwersalnego modelu – wodoodpornego, wytrzymałego i komfortowego.

Nie tylko góry

A jeśli latem nie chodzimy po górach, ale żeglujemy czy po prostu podróżujemy w ciepłym klimacie? Wtedy nie obejdziemy się bez pary dobrych sportowych sandałów. Nawet w wysokiej temperaturze dają przewiew sprawiając, że stopy pozostaną chłodne i suche. Zapobiegną także obtarciom, powstającym wtedy, gdy w normalnym bucie zrobi się zbyt gorąco i wilgotno. Są też bardzo praktyczne w sytuacji, gdy podczas egzotycznej wycieczki względy kulturowe wymagają od nas częstego zdejmowania obuwia. Wejście do czyjegoś domu, świątyni buddyjskiej, meczetu, a w niektórych krajach nawet urzędu (typowe np. w Laosie) możliwe jest wyłącznie boso. Wysoko sznurowane buty będą wówczas po prostu niepraktyczne.

Sportowe sandały warto zabrać ze sobą na szlak, ale świetnie sprawdzą się również w mieście (fot. 8a.pl)

Sportowe sandały warto zabrać ze sobą na szlak, ale świetnie sprawdzą się również w mieście (fot. 8a.pl)

Jak wybrać odpowiednie sandały

Jakie warunki musi spełnić nasze drugie obuwie? Jeśli planujemy często wchodzić w nim do wody musi być w całości wykonane z tworzywa, gdyż skórzana wyściółka staje się śliska i psuje się w przypadku permanentnego przebywania w wilgotnym otoczeniu. A więc gumowa podeszwa i syntetyczne pokrycie w miejscu spoczynku stopy. Naturalną skórę polecam natomiast osobom, które sandałów używają w raczej suchych warunkach np. podczas spacerów po mieście czy w schronisku. Modelem, w którym użyto właśnie skórzanej wyściółki jest np. Lizard Hike, popularny i obecny na rynku od ponad 10 lat lub Lizard Ride – ten drugi o mocniej wyprofilowanej podeszwie.

Nie do przecenienia jest także, oferowane przez dobrych producentów, wykończenie antybakteryjne, zapobiegające przykremu zapachowi i infekcjom. W sandałach Teva górną część podeszwy wykonuje się z gumy z dodatkiem środka antybakteryjnego Microban Zinc. Dzięki temu powłoka, która chroni przed rozwojem mikroorganizmów, nie ściera się podczas używania i mycia.

Nasze drugie obuwie powinno być lekkie i zajmować jak najmniej miejsca. Swoje sandały jestem w stanie złożyć płasko wzdłuż tylnej ściany plecaka, gdzie dodatkowo osłaniają moje plecy przez wbijaniem się w nie przypadkowych elementów wyposażenia.

Zwróć uwagę na paski

Paski są istotnym elementem i tu ponownie preferuję syntetyczny nylon: jego zwarta struktura nie nasiąka wodą i łatwo wysycha, co ma znaczenie przy częstym kontakcie z wodą.

Jeśli podczas wędrówki szlakiem natkniemy się na potok, warto założyć na nogi sandały (fot. Columbia)

Jeśli podczas wędrówki szlakiem natkniemy się na potok, warto założyć na nogi sandały (fot. Columbia)

Paski odpowiadają też za regulację sandałów. Przed laty amerykańska Teva jako pierwsza zaczęła stosować paski zapinane na rzepy. Patent ten zyskał popularność wśród kajakarzy i uczestników spływów tzw. white water rafting, na górskich rzekach USA. Obecnie znacząca większość producentów naśladuje ten system. Jest on trwały i zapewnia dowolność w regulacji. W niektórych modelach np. Teva Hurricane 3 lub Lizard Creek IV dokonuje się regulacji za pomocą 2 lub 3 pasków, osobno na wysokości palców i kostki (a czasem także ścięgna Achillesa). W innych np. Keen Maupin jest to jeden pasek, przebiegający skośnie przez stopę, od czubka po kostkę. Najlepiej jeśli paski przechodzą wewnątrz sandała, a nie są do niego przyszyte. To zabezpieczy nas przed wyrwaniem ich z podeszwy.

Kilka słów o podeszwie

Wybierając sandały warto zwrócić uwagę na profilowanie podeszwy. Wiele tanich modeli to jedynie kawałek gumy lub pianki, całkowicie płaski po obu stronach. Takie rozwiązanie powoduje ból stóp po kilkugodzinnej wycieczce. Dobrze jeśli sandały mają wyprofilowane łuki, podtrzymujące okolicę śródstopia i wyżłobienia pod palce – nawet po całym dniu marszu asfaltem lub leśną drogą nie spowodują dyskomfortu. Miłym wynalazkiem jest też uniesiona krawędź na froncie. Odnosi się dzięki niej wrażenie, że nasze obuwie samo pcha nas do przodu.

Sama podeszwa przypomina często tę w butach trekingowych, zapewniając amortyzację i przyczepność na szlaku. Ta pierwsza przyda się podczas długiej wędrówki, zwłaszcza po asfalcie bądź kamieniach. Wielu producentów stosuje piankę EVA, tą samą, którą znajdziemy w butach górskich. Z kolei patentem firmy Merrel jest Merrell Air Cusion™ – rodzaj pianki tworzącej poduszkę powietrzną. Z kolei przyczepność jest niezbędna w trudnym terenie i na każdej mokrej nawierzchni. Często używa się w niej gumy Vibram, co sprawia, że sandały sportowe okazują się bardzo wszechstronnym obuwiem. W ciepłe dni mogą całkowicie zastąpić zwykłe buty. Znakomity przykład to długodystansowy szlak przez północną Hiszpanię, wiodący do Santiago de Compostela – co roku tysiące pielgrzymów pokonują go latem, w upałach przekraczających 30 stopni. Ponieważ biegnie głównie ścieżkami, czasem także asfaltem, sandały będą idealne na takie warunki.

W upalne dni, o ile nawierzchnia terenu na to pozwala, warto zamienić ciężkie buty trekingowe na lekkie i przewiewne sandały (fot. Keen)

W upalne dni, o ile nawierzchnia terenu na to pozwala, warto zamienić ciężkie buty trekingowe na lekkie i przewiewne sandały (fot. Keen)

Ale nie tylko łatwe szlaki są ich domeną. Wczesnym latem, niosąc pięciokilogramowy plecak, przeszedłem w lekkich sandałach (model Teva Hurricane 3) około 150 km, pokonując Główny Szlak Beskidzki na terenie Bieszczadów i części Beskidu Niskiego. Efekt? Żadnych kontuzji, odparzeń, odcisków. Jedynie trochę błota, które wytrzepywałem spod stóp, idąc przez las. Model Hurricane zbiera zresztą znakomite opinie wśród użytkowników, a po roku intensywnego używania w warunkach górskich i miejskich mogę powiedzieć tylko: są znakomite!

Sandały hybrydy

Osobną kategorią, którą nazwałbym „sandałami hybrydowymi”, reprezentują modele firmy Keen. Są one połączeniem lekkości i przewiewności z zabudowanym charakterem, typowym dla pełnych butów. Skórzane bądź syntetyczne paski obejmują w nich stopę, zostawiając jednak dość miejsca na przepływ powietrza. Dodatkową ich cechą jest mocno ukształtowany, gumowy „nos”, chroniący palce przed uderzeniami np. o kamienie. Wentylacja idzie więc w parze z bezpieczeństwem i wygodą. Przykładem jest Keen Newport.

Dbanie o sandały

Jak dbać o sandały? Najprostszą i najlepszą metodą jest po prostu umycie ich mydłem pod bieżącą wodą i  wysuszenie w ciepłym miejscu. Gumowa podeszwa oraz nylonowe paski są na szczęście łatwe w czyszczeniu i nie wymagają specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych.

Ruszamy do sklepu

Decydując się na kupno, warto przymierzyć przynajmniej kilka modeli i porównać ze sobą. Cena jest istotnym kryterium, ale nie najważniejszym. Warto wypróbować je dokładnie –  wyregulować wszystkie paski i pospacerować nieco po sklepie sprawdzając czy nic nie przeszkadza, nie obciera. Wszelkie braki w dopasowaniu sandałów będą się na nas później mścić w terenie. Poza tym źle dopasowane lub słabo zapięte sandały można łatwo stracić porwane przez rwący nurt górskiej rzeki, którą właśnie pokonujemy.

Sandały sportowe: Lizard super Hike, Lizard Creek IV, Teva Hurricane III, Keen Maupin, Merrel Cedrus Convertible, Keen Newport H2 (fot. 8a.pl)

Sandały sportowe: Lizard super Hike, Lizard Creek IV, Teva Hurricane III, Keen Maupin, Merrel Cedrus Convertible, Keen Newport H2 (fot. 8a.pl)

Na jakie marki sandałów dostępnych w Polsce, warto zwrócić uwagę? Najbardziej znane to: Teva, Source, Keen, Lizard. Wszystkie one, dzięki bardzo dobrej jakości wyrobów, są popularne wśród ludzi działających w terenie, którzy często stosują je zamiast butów trekingowych. Ich cena waha się pomiędzy 150 a 300 zł.

Jeśli nie planujemy bardzo mocno eksploatować sandałów w terenie, ale potrzebujemy ich raczej na biwak, do schroniska czy na spacer po mieście, warto sprawić sobie mniej wyczynowe za sporo mniejszą kwotę – od 80 do 150 zł. Wtedy nie pozostaje nic innego jak zarzucić bagaż na plecy i życzyć sobie szerokiej drogi!

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.