06.07.2016

Kuchenki turystyczne

Kuchenka jest jednym z niezbędnych elementów na szlaku. Umożliwia przyrządzenie posiłku, zapewni gorący napój, zimą stopi śnieg, da ciepło w namiocie. Jaką wybrać? Która będzie najlepsza? Odpowiedzi szukajcie poniżej.

Waga, rozmiar, paliwo, wydajność, cena – duży wybór sprawia, że na półkach sklepów znajdziemy kuchenki turystyczne dopasowane do różnych warunków i zastosowań. Od minimalistycznych modeli na gaz, przez bardziej tradycyjne zasilane paliwami płynnymi, po te, wykorzystujące lekkie materiały i nowoczesne rozwiązania. Którą kuchenkę kupić?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Najważniejszą kwestią jest: w jakich okolicznościach kuchenka turystyczna będzie używana? Rozwiązanie tego dylematu zawęzi obszar poszukiwań, pozwoli odrzucić te rozwiązania, które nie pasują do naszej aktywności. Każdy rodzaj kuchenek ma swoje zalety: zasilane paliwem płynnym dobrze spisują się na mrozie, gazowe są czyste i wygodne w obsłudze, spirytusowe dają czysty, gorący płomień i są tanie. Kuchenki na paliwo stałe są z kolei bardzo lekkie. Wiele z nich ma też swoje ograniczenia, związane z dostępnością paliwa czy warunkami w jakich działają – nie oczekujmy możliwości kupienia kartuszy z gazem pośrodku górskiej głuszy czy tego, że na małej kuchence spirytusowej ugotujemy posiłek dla czterech osób.

Kupując własną kuchenkę turystyczną zadaję sobie zawsze następujące pytania:

  • W jakich warunkach będę jej używał?
  • Jakim paliwem będę dysponował?
  • Czy kuchenka turystyczna jest uniwersalna i pasują do niej różne naczynia/garnki?
  • Czy jest bezproblemowa w użyciu i łatwa w konserwacji?

Odpowiedzi na te pytania warunkują wybór właściwego urządzenia. Jeśli planujemy różne typy górskiej aktywności np. zimowy alpinizm i wędrówki długodystansowe, to możemy być pewni, że jedna uniwersalna kuchenka nie wystarczy i potrzebujemy kilku różnych urządzeń.

Kuchenki turystyczne gazowe

Obecnie na szlakach królują zdecydowanie kuchenki turystyczne na gaz propan-butan, zasilane z lekkich, jednorazowych pojemników zwanych kartuszami (rzadziej: nabojami). Mają bardzo wiele zalet: są proste w obsłudze, dają czysty i gorący płomień, regulacji ognia dokonuje się jednym ruchem ręki. Działają bezproblemowo na dużych wysokościach, choć ich wydajność spada w ujemnych temperaturach. Są bardzo wygodne, ale pojemniki z gazem mogą nie być dostępne tam, dokąd się wybieramy. Pojemników z gazem nie można tez przewieźć drogą lotniczą. Wśród kuchenek gazowych znajdziemy najlżejsze, minimalistyczne modele, mieszczące się w dłoni, jak Kovea Fireman czy MSR Pocket Rocket.

Kuchenki turystyczne gazowe są szybkie i wygodne (fot. Kovea)

Kuchenka gazowe są szybkie i wygodne (fot. Kovea)

95% użytkowników wybierze taki właśnie system. Gazowe kuchenki turystyczne są szybkie i wygodne, nie wymagają też żadnej wiedzy technicznej, wstępnego rozpalania, czyszczenia itp. Obsługa jest intuicyjna a konserwacja praktycznie nie wymagana. W krajach, gdzie turystyka jest choć trochę rozwinięta, paliwo do nich będzie bez większego problemu dostępne. I nie mam tu na myśli tylko Europy czy Ameryki Północnej, ale także bardziej odległe destynacje, jak Nepal, Iran, Azja Centralna, góry Ameryki Południowej. Zakupiony kartusz wystarczy dokręcić do kuchenki i… gotowe.

Jakieś minusy?

Czy sprawdzą się wszędzie? Niestety nie- głównie ze względu na ograniczoną dostępność kartuszy z dala od “cywilizacji”. Jeśli jedziemy w miejsce, gdzie przez wiele tygodni lub miesięcy nie znajdziemy gazu w jednorazowych pojemnikach, lepiej wziąć kuchenkę benzynową. Podobnie jeśli spodziewamy się dużych mrozów. To ostatnie ograniczenie można na szczęście ominąć, zaopatrując się w specjalne mieszanki gazu, przygotowane na bardzo niskie temperatury. Ciekawym patentem jest wprowadzony w minionym roku przez szwedzkiego Primusa Winter Gas. Zawarty w niej izobutan poprawia prężność mieszanki w niskich temperaturach, a specjalna siateczka, wbudowana wewnątrz kartusza, wspomaga parowanie gazu. Jak deklaruje producent, Winter Gas sprawdza się do -22 stopni Celsjusza.

Innym rozwiązaniem, jest stosowana w niektórych modelach gazowych kuchenek turystycznych, możliwość podłączenia kartusza do palnika za pomocą wężyka. Umożliwia to ogrzewanie kartusza gazowego w dłoniach, a niekiedy także odwrócenie kartusza do góry dnem. Taki sposób sprawdza się, gdy mimo naszych wysiłków gaz zbyt wolno opuszcza pojemnik i płomień kuchenki jest słaby. Można też położyć kartusz na pokrywce maszynki.

Pomimo tej niedogodności – to jest spadku wydajności systemu w bardzo niskich temperaturach – gazowe kuchenki turystyczne goszczą również w plecakach zimowych zdobywców gór wysokich. Prostota i czystość użytkowania, a także niska waga wielu modeli sprawiają, że wielu woli zawalczyć o ogrzanie kartusza (np. śpiąc z nim w śpiworze by o świcie nadawał się do użycia) aniżeli próbować inne rodzaje kuchenek.

Kuchenki turystyczne zasilane są gazem z lekkich, jednorazowych pojemników (fot. Primus)

Kuchenki zasilane są gazem z lekkich, jednorazowych pojemników (fot. Primus)

Na świecie dostępne są zasadniczo trzy rodzaje kartuszy gazowych:

  • nakręcane, zgodne z normą EN 417; produkowane przez większość firm (Primus, Kovea, Coleman, MSR i wiele innych), sprzedawane w wielu miejscach świata;
  • z połączeniem rozporowym, produkowane przez firmę Campingaz, popularne w Europie Zachodniej, w niektórych miejscach (doświadczyłem tego w Pirenejach Francuskich) są jedynymi dostępnymi;
  • nabijane, najmniej popularne, gdyż po połączeniu z kuchenką nie można ich zdjąć bez całkowitego opróżnienia.

Wybierając kuchenkę zdecydujmy się na konkretny system mocowania, gdyż poszczególne modele pasują do jednego z nich. Istnieją nieliczne modele, które możemy zamocować do obydwu (np. Primus Express Duo).

Kuchenki turystyczne na paliwo płynne

W tej kategorii znajdziemy dużą grupę urządzeń zasilanych najczęściej benzyną, niekiedy także naftą i ropą. Przez wielu turystów uznawane za ciężkie i niewygodne, choć niesłusznie – współczesne modele, zasilane benzyną, nie są już dużym obciążeniem dla plecaka. Są solidne, pracują dobrze na dużych wysokościach i w niskich temperaturach, stanowią więc ulubione „narzędzie” jadących na zimowe wyprawy lub w góry wysokie. Paliwo płynne jest też powszechnie dostępne na całym świecie, choć jego jakość nie zawsze jest wysoka – palnik zasilany benzyną z przydrożnej stacji w górach tadżyckiego Pamiru będzie wymagał czyszczenia częściej niż w Europie. Paliwo płynne jest jednak tańsze niż pojemniki z gazem, na długich wyprawach dyskomfort dźwigania dodatkowego sprzętu może więc zwrócić się finansowo. Paliwa płynne, przez ich budowę chemiczną, cechuje najlepszy stosunek otrzymywanego ciepła do wagi.

Kuchenki turystyczne - gazowa oraz kuchenka na paliwo płynne (fot. Kovea)

Kuchenka gazowa oraz kuchenka na paliwo płynne (fot. Kovea)

Zazwyczaj kuchenka taka składa się z zasadniczego palnika oraz butli z pompką i wężyka, łączącego te dwie części. Za pomocą pompki wytwarzamy ciśnienie, wypychające płynne paliwo z butelki i kierujące je do dolnej części palnika. Tu, pod wpływem ciepła, paliwo paruje, a jego opary spalają się, generując ciepło. Dobre modele posiadają system wstępnego ogrzewania paliwa – przewód, który je dostarcza, przechodzi przez płomień, który podgrzewa benzynę lub naftę, ułatwiając ich odparowanie i spalanie.

Minusy? Zasilane paliwem płynnym kuchenki wymagają wstępnego podgrzania. Niektórym przeszkadzać będzie zapach paliwa. Operowanie benzyną lub naftą wymaga też więcej uwagi, choć po kilku próbach gotowanie na nich staje się bardzo proste. Dobrze ilustruje to film przygotowany przez szwedzką firmę Primus.

Kuchenek gazowych nie można zasilać benzyną. A odwrotnie? Producenci kuchenek odpowiedzieli na to pytanie, konstruując modele wielopaliwowe. Przykładem takiego rozwiązania są Primus Omnifuel lub MSR Whisperlite Universal, prawdziwe kombajny, zasilane niemal każdym paliwem: gazem, benzyną, naftą, ropą, paliwem lotniczym. Zmiana paliwa wymaga wkręcenia dyszy o właściwej średnicy, a gdy rezygnujemy z paliwa płynnego, w miejsce butelki można nakręcić kartusz z gazem. Taki model wybierze osoba, chcąca być przygotowaną na wszystko. W większości przypadków wystarczy nam model zasilany gazem i benzyną (Kovea Booster, Prmus Multifuel), by móc ugotować posiłek w każdym miejscu na świecie.

Kto powinien wybrać kuchenkę benzynową lub wielopaliwową? Na pewno osoby wędrujące i wspinające się w odległych regionach lub w temperaturach znacznie poniżej zera.

Kuchenki spirytusowe

Alkohol? W dobie zaawansowanej techniki wydaje się przeżytkiem z czasów, gdy nasi rodzice jeździli na kempingi z „prymusami” na denaturat. W tej chwili przeżywają renesans za oceanem, stając się domeną osób wędrujących na lekko, choć w Polsce są mało popularne. Współczesne konstrukcje, zasilane alkoholem, są bardzo lekkie, a ich wielką zaletą jest bezawaryjność i dostępność paliwa. Butelkę skażonego alkoholu przemysłowego, denaturatu, znajdziemy w każdym sklepie przemysłowym i nie tylko. Wykonane z aluminium lub mosiądzu, zazwyczaj bardzo małe, niemal nie zajmują miejsca w plecaku. Przykładem takiego urządzenia, w zestawie z podstawką i naczyniem jest Alcohol Cookset firmy Esbit.

Kompaktowy zestaw do gotowania z garnkiem i palnikiem spirytusowym (fot. Esbit)

Kompaktowy zestaw do gotowania z garnkiem i palnikiem spirytusowym (fot. Esbit)

Ich wielką zaletą jest bezawaryjność, prosta obsługa i niski koszt eksploatacji. Czy mają jakieś ograniczenia? Raczej nie zabrałbym kuchenki na alkohol zimą lub na długa i trudną wyprawę, kiedy konieczne jest szybkie zagotowanie wody lub wytapianie jej ze śniegu. To patent dla maniaków lekkości, wędrujących w ciepłe pory roku. Nie oferują też regulacji płomienia, przydatnej gdy chcemy podgrzewać coś przez dłuższy czas na małym ogniu.

BARDZO WAŻNE: benzyny lub nafty nie wolno używać w kuchence spirytusowej.

Kuchenki turystyczne na paliwo stałe

Bardzo lekkie, minimalistyczne, małe po spakowaniu, działające na kostki heksymetylotetraminy. Warto wybrać je, gdy mamy dostęp do tego paliwa oraz gdy wędrujemy latem i na lekko. Raczej nie zabrałbym takiej kuchenki zimą i w sytuacji, gdy potrzebny jest duży, gorący płomień. Wydajność paliwa stałego jest niewielka, choć na zagotowanie garnuszka wody wystarczy. Taki patent jest  niezły na krótkie wycieczki z minimalnym bagażem: kuchenka na takie paliwo waży mniej niż 100 gramów np. Stainless-Steel Solid Fuel Stove firmy Esbit. Kuchenkę na paliwo stałe w turystyce górskiej traktować możemy “awaryjnie”- ot taki gadżet który można mieć, ale podstawowym wyposażeniem nie będzie. Większą popularność kuchenki takie mają w środowisku survivalowców, gdzie kojarzone są z podstawowym wyposażeniem armii. Przez dziesięciolecia Esbit i niewielka kuchenka polowa, zasilana paliwem stałym w tabletkach, stanowiła podstawowy element ekwipunku żołnierskiego.

Kuchenki na drewno

To bardziej ciekawostka, niż samodzielne rozwiązanie do gotowania, ale na rynku znajdziemy także kuchenki zasilane drewnem (patykami). Tam, gdzie jest ono suche i w dostatecznej ilości, paliwo do niej będzie darmowe. Takie urządzenie ma zazwyczaj postać ażurowego rusztowania, z otworami doprowadzającymi powietrze i miejscem do postawienia naczynia. Jeśli nie przeszkadza nam sadza, jaka zgromadzi się na dnie menażki, może być to sposób na wieczorny posiłek. Nigdy jednak nie zabrałbym takiego wynalazku jako jedynego źródło ciepła. W razie deszczu są zazwyczaj bezużyteczne i wymagają noszenia drugiej kuchenki na gaz, alkohol lub paliwo.

Zintegrowane zestawy do gotowania

Choć zaliczają się do kuchenek gazowych, stanowią osobną kategorię. Nie jest to bowiem wyłącznie kuchenka, lecz raczej cały system, na który składają się: palnik, naczynie z radiatorem i osłona przeciwwietrzna. Są stworzone na trudne i wietrzne warunki. To najszybciej rosnąca kategoria kuchenek turystycznych nie tylko w USA, ale i w Europie. 

Osobisty zestaw do szybkiego przygotowania potraw (fot. Jetboil)

Osobisty zestaw do szybkiego przygotowania potraw (fot. Jetboil)

Znanym producentem takich zestawów jest amerykańska firma Jetboil.  Naczynie wyposażone jest w radiator, wymiennik ciepła, zwiększający powierzchnię kontaktu naczynia z płomieniem. Sam palnik osłonięty jest przed wiatrem, co czyni z każdego Jetboila bardzo wydajny, zwarty i wygodny system.  Podobne kuchenki oferuje kilka innych, znanych firm: MSR  czy Primus. Wiele z nich, dzięki połączeniu kuchenki i naczynia w całość, można podwiesić np.  pod dachem namiotu.

Kuchenki turystyczne – o czym jeszcze pamiętać powinieneś?

Osłona przed wiatrem

Nawet lekki wiatr wydłuży znacząco czas gotowania, zdmuchując ciepło, jakie daje płomień. Najlepszą receptą na to jest stosowanie osłony z cienkiego materiału (najczęściej jest to lekkie aluminium) otaczającej palnik. Nie tylko chroni ona płomień przed podmuchami, ale także kieruje ciepłe powietrze pod menażkę, zwiększając wydajność naszego systemu do gotowania. Ten mały drobiazg zawsze noszę przy sobie, gdyż daje on realne oszczędności paliwa. Istnieje kilka rozwiązań tego typu osłon – wolnostojące “parawany” z możliwością wbicia ich w podłoże (najwyższe ale i największe więc raczej do rozpatrzenia na biwakach, ale nie do plecaka), rozwijane osłony z giętkiego aluminium – często z podstawą pod palnik (najlżejsze, bardzo uniwersalne) oraz wpinane na kartusz osłonki na gazowe kuchenki turystyczne. Osłona potrafi bardzo znacząco podnieść wydajność kuchenki, należy ją jednak stosować z rozwagą. Zbyt bliskie i szczelne owinięcie kuchenki może spowodować stopienie plastikowych elementów- czy to samej kuchenki czy też naczynia (np. na uchwytach).

Paliwo – ile zużywamy?

Oszacowanie ile paliwa potrzebujemy to kwestia doświadczenia. Lepiej wziąć więcej, niż spodziewamy się zużyć. Na podstawie moich doświadczeń szacuję zawsze, że duży kartusz, mieszczący ok. 450 g gazu, wystarczy mi na 20-25 dni latem i 10 dni zimą. Używając kuchenki benzynowej jest to około 50 gramów paliwa dziennie. Wszystkie te wartości dotyczą jednej osoby. Dwójkowy zespół potrzebować będzie półtora raza więcej paliwa niż samotnik.

Kartusze z gazem nie wymagają specjalnej troski, choć oczywiście należy chronić je przed wysoką temperaturą. Paliwo płynne należy transportować tylko w zakręcanych butelkach, dobrze zabezpieczone przed wyciekiem.

I uwaga na koniec: zanim zabierzemy w podróż nowa kuchenkę, wypróbujmy ją w pobliżu domu. Sprawdźmy jak współpracuje z naszymi naczyniami, skontrolujmy szczelność połączeń i to czy pasuje do kartuszy lub butelek na paliwo, jakich używamy. Unikniemy przykrych niespodzianek na początku naszej kolejnej górskiej przygody.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.