Testujemy Icebreaker Oasis Bodyfit 200 - poznaj opinię o bieliźnie Merino!
29.02.2016

Icebreaker Oasis Bodyfit 200- test bielizny termoaktywnej

Bielizna termoaktywna Icebreaker Oasis z serii Bodyfit 200 to, jak pisze producent, produkt doskonały w swojej kategorii. Wyprodukowany z wełny merynosów, chroni przed zimnem, dobrze odprowadza wilgoć na zewnątrz, daje uczucie komfortu termicznego. Niejeden fan zimowego trekingu zapyta: teoria teorią, a jak jest w praktyce?

O silnych i słabych stronach bielizny termoaktywnej Icebreaker Oasis miałem się okazje przekonać podczas trzydniowego zimowego przejścia Izerów i Karkonoszy – gór, które choć niezbyt wysokie, to często zaskakują niskimi temperaturami i silnym wiatrem. Kto był na Śnieżce zimą, ten wie o jakiej pogodzie mowa… Mimo wiosny na równinach, w plecaku wylądowała więc bielizna termoaktywna marki Icebreaker: leginsy oraz bluza Oasis z serii Bodyfit 200, które należą do tzw. grupy Lightweight. Produkty z tej serii przeznaczone są do umiarkowanych temperatur, możemy je nazwać „średniociepłymi”, całorocznymi. Wydają się one optymalne do naszych warunków pogodowych. W swojej ofercie producent ma jeszcze produkty z serii Bodyfit 260 – o wyższej gramaturze – przeznaczone do bardzo niskich temperatur.

Komplet Icebreaker Oasis Bodyfit 200

Testowane produkty firmy Icebreaker: bluza termoaktywna oraz leginsy Oasis Bodyfit 200 (fot. 8a.pl)

Icebreaker Oasis (nazwa brzmi odrobinę jak oksymoron, ale przy bliższym poznaniu okazuje się całkiem trafna) to odzież pełniąca rolę pierwszej warstwy, nakładanej bezpośrednio na ciało (trochę więcej o warstwach możecie przeczytać tutaj). Na ulotce producent pisze, że jest idealna na: wędrówki górskie, rower, sporty zimowe i wszystkie typy aktywności outdoorowej. Jak spisała się w praktyce? Przejdźmy do konkretów.

Test w terenie

W trakcie zimowych wędrówek mam tendencję do lekkiego przegrzewania się. Wynika ona z dwóch przyczyn. Po pierwsze, chodzę dość miarowym tempem, szybko się rozgrzewam i rzadko kiedy przystaję w trakcie podejścia. Po drugie, zwykle wędruję z większym plecakiem, co sprawia, że czasami nie chce mi się go zdejmować z barków i męczyć z pakowaniem lub wyciąganiem dodatkowej warstwy odzieży. Ostatecznie doprowadza to zwykle do sytuacji, że niepotrzebnie zaczynam się pocić. W trakcie tej wędrówki od razu założyłem, że będę szedł wyłącznie w bieliźnie termoaktywnej Icebreaker. Na niej ewentualnie znajdzie się dodatkowa koszulka, a warstwę wierzchnią będzie stanowił softshell bez membrany. Dół stanowiły leginsy Icebreakera i tradycyjne spodnie trekkingowe bez membrany. Prognozy pogody zapowiadały niewielki mróz w okolicach -2 stopni Celsjusza, plan wydawał się więc idealny.

Test praktyczny bielizna termiczna Icebreaker Oasis z merino

Na podejściu w ciągu dnia miałem na sobie gruby sofshell a pod nim bluzę termoaktywną Oasis (fot. autor)

Termika i oddychalność

Faktycznie, w czasie przejścia Izerów, które za wyjątkiem kilku hal są w większości górami zalesionymi i brak w nich ciągłych podejść i zejść, termika była idealna. Nie przegrzewałem się i nie pociłem utrzymując przez większość drogi właściwą temperaturę ciała. Zimniej robiło się tylko w momencie przerw i przestojów, aczkolwiek nie było to spowodowane wilgocią, lecz wiatrem.

Sprawa zmieniła się w Karkonoszach, gdzie wiał dużo silniejszy wiatr a temperatury spadły do około -5 stopni poniżej zera. Wystarczyło zamienić jednak softshell na kurtkę z membraną, by wszystko wróciło do normy. W przypadku dłuższych podejśc musiałem wręcz rozpinać kurtkę, bo zaczynało być mi za ciepło.

Obawy czy nie ubrałem się za lekko, miałem tylko raz, podczas porannego wejścia na Śnieżkę. Temperatura spadła do 9 stopni poniżej zera, wiał bardzo porywisty wiatr, a my wchodziliśmy „na lekko” bez plecaków, nie miałem więc ze sobą żadnej warstwy docieplającej. O dziwo, jednak podczas dojścia do Śnieżki ze schroniska nie było mi za zimno, a w trakcie wejścia nie przegrzałem się. Także wizyta na szczycie i powrót przez tzw. karkonską tundrę, gdzie wiały silne wiatry, nie zmniejszyły mojego komfortu termicznego.

Icebreaker Oasis Bodyfit opinia

Icebreaker Oasis już w zimowej akcji testowej. (fot. autor)

O dobrej termice Icebreakera może też świadczyć dolna warstwa ubrania. W trakcie całej wędrowki ani razu nie odczuwałem zimna w dolnych kończynach, a z kolei w trakcie wizyt w schroniskach – a kilka ich było – nigdy nie było mi za ciepło. Podsumowując, odnoszę wrażenie, że w synetyku byłoby mi odrobinę zimniej i czasami nie obyłoby się bez dodatkowej warstwy. Icebreaker Oasis jest natomiast bardzo miły dla skóry i bardzo ciepły.

Odporność na zapachy  i antybakteryjność wełny merino

To naprawdę duża, jeśli nie największa zaleta produktów z naturalnej wełny nowozelandzkich merynosów. Przeciwnicy Merino mówią zwykle, że tak, owszem, dostrzegają różnicę, ale mimo wszystko wełna, to wełna i chłonie wilgoć. Będę szczery, chodziłem (i nie tylko 😉 ) w tej bieliźnie bite trzy dni i po powrocie do domu naprawdę nie było czuć tych ilości wylanego potu w materiale. Każdego wieczora po skończeniu wędrówki robiłem ,,test nosa” (i oka), i każdego dnia rano, z niejakim rozgrzeszeniem dla samego siebie, ubierałem ją z powrotem. Brak plam po pocie i nieprzyjemnych zapachów to naprawdę spore zaskoczenie, tym bardziej, że przy niektórych rodzajach syntetyków koszulkę muszę wymieniać już po pierwszym dniu wędrówki. Nie wiem co prawda, jak materiał zachowuje się przy wysokich temperaturach, ale wnosząc po tym jak reaguje na zmiany temperatury związane ze zwiększeniem lub zmniejszeniem aktywności fizycznej, mogę przypuszczać, że podobnie skutecznie.

Dopasowanie

Bielizna merino Oasis, o czym wspominałem już wcześniej, świetnie leży na skórze i jest bardzo miła w dotyku. W przypadku syntetyków czasami odczuwam niezidentyfikowaną bliżej śliskość i, jakkolwiek to banalnie zabrzmi, sztuczność. Tutaj nie ma o tym mowy. Człowiek czuje się jak we flanelowej piżamce. Choć muszę przyznać, że góra jest jakby bardziej przyjemna od dołu, lecz może to kwestia czucia na skórze, a nie samego materiału, który- wedle zapewnień producenta- składa się przecież dokładnie z tych samych składników – 100% wełny merynosów.

Icebreaker z serii Oasis

Icebreaker Merino- 100% wełny merynosów (fot. 8a.pl)

Jeśli chodzi o wykończenie i krój, to trzeba przyznać, że Icebreaker Oasis Bodyfit 200 jest uszyty bardzo dobrze i nie ma się do czego przyczepić. Szwy nie uwierają, wełna nie gryzie, a żadna z metek nie wchodzi nam w drogę. Leginsy wykończone są w postaci szerokiego pasa biodrowego przypominajacego gumkę – podbnie jak czasami w dobrej jakości bieliźnie codziennej. Bluza z kolei ma delikatne obszycie przy otworze na głowę i przy mankietach.

Jeśli chodzi o długość i rozmiar to w moim przypadku – mam 173 cm wzrostu i ważę niewiele ponad 60 kg – musiałem wybrać rozmiar S (w przypadku góry) i M (w przypadku dołu). Większy rozmiar bluzy był na mnie lekko piżamowaty i zbyt luźny, co w przypadku bielizny termicznej nie powinno mieć raczej miejsca. Muszę jednak przyznać, że w porównaniu do innych modeli bielizny termicznej, które miałem okazję nosić, Icebreaker Oasis leży bardzo dobrze. Przedłużony tył bluzy zapewnia dodatkową ochronę przed przewianiem dolnej częsci pleców.  Warto też wspomnieć, że producent oferuje również bluzy z serii Bodyfit 200 rozpinane krótkim zamkiem oraz z otworem na kciuki. Bluzy występują w różnych kolorach- od klasycznej czerni po bardziej wyraziste kolory, także z wzorami. Leginsy natomiast można nabyć z rozporkiem lub bez.

Pranie i suszenie

Bieliznę wyprałem zaraz po przyjeżdzie do domu razem z syntetykami, które nosiłem podczas wędrówki (40 stopni, tak jak zaleca producent). Łatwość prania to duży plus, ale po wyjściu z pralki widać i pewien minus. Niestety Merino przegrywa ze sztucznymi materiałami jeśli chodzi o czas schnięci. Podczas gdy moje koszulki były już dawno suche, Icebreaker był jeszcze odrobinę mokry i czuć w nim było ciężar zmagazynowanej wilgoci. Choć nie wiem jak odzież będzie się zachowywała przy dalszym użytkowaniu i kolejnych praniach, to po pierwszym nie straciła na jakości ani się nie naciągnęła.

Longsleeve Icebreaker Oasis L/S Crewe

Testowana bluza Icebreaker Oasis jest przyjemna w dotyku (fot. 8a.pl)

Icebreaker Oasis Bodyfit 200 – podsumowanie

Komu więc można polecić produkty z serii Oasis Icebreaker? Będę tu zgodny z opinią producenta – każdemu kto szuka oddychającej, dobrze odprowadzającej wilgoć bielizny, która zapewnia jednocześnie izolację od zimna. I chyba nie ma tu znaczenia czy jeździsz na skiturach, chodzisz z plecakiem czy przemierzasz górskie szlaki rowerem. Podobnie jak ja, docenisz to, co w tym produkcie najlepsze: miły dla skóry materiał, który

  • dopasowuje się do ciała,
  • długo nie nasiąka zapachami i
  • zapewnia swobodę ruchów podczas ulubionej aktywności.
Icebreaker Oasis Bodyfit 200 – Dane techniczne
 materiał100% naturalna wełna merino
gramatura/grubość 200 g / bielizna średniociepła dostosowana do umiarkowanych temperatur tzw. lightweight
 krój dopasowany, bliskociała, obcisły, tzw. slimfit
 warstwa bazowa, pierwsza, najbliższa ciału
 rekomendowane aktywności sporty zimowe, zimowy treking
pielęgnacja pranie w pralce, suszenie w cieniu, zakaz używania suszarek bębnowych
PLUSYMINUSY
+ Zapewnia właściwy komfort termiczny– Dość wysoka cena
Dobrze przylega do ciała, dopasowuje się do anatomii– Mogłaby schnąć odrobinę szybciej
Dobra oddychalność i odprowadzanie potu, dzięki czemu nie nasiąka zapachami– Nie można jej suszyć w suszarkach bębnowych
Można prać w pralce– Lekko „piżamowaty” charakter

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.