Gregory Salvo 24 - test plecaka. Łukasz Czubak | 8academy
16.09.2017

Gregory Salvo 24 – test plecaka

Przez kilka ostatnich lat chodziłem w góry z plecakiem Berghaus - mowa o tych krótkich, jednodniowych wyjściach. W końcu, mimo sporego przywiązania, nadszedł moment, gdy musiałem zmienić go na coś nowego. I właśnie wtedy, na przełomie roku, w moje ręce wpadł plecak Gregory Salvo 24. Popularny „Grzegorz”, jak zwykło się o nim mówić, szybko stał się moim zaufanym kompanem. Od blisko roku towarzyszy mi w górach, na rowerze i na mieście.

                       

Będę szczery, nie znałem wcześniej tej amerykańskiej marki. To znaczy znałem wyłącznie ze zdjęć publikowanych w internecie. Ale gdy tylko założyłem plecak Gregory Salvo 24 po raz pierwszy na ramiona, wiedziałem że Berghaus musi tym razem ustąpić pierwszeństwa „Grzegorzowi”.

Miałem okazję testować ten plecak naprawdę w różnych warunkach, zarówno zimą i latem, w górach Słowacji, polskich Beskidach, węgierskich Górach Bukowych, jak i podczas biketrekingowej wyprawy w Szkocji, gdzie wystawiony był na trochę więcej ostrych kamieni i skał, i muszę stwierdzić, że spisuje się bardzo dobrze. Dwie podstawowe zalety, które z pewnością błyskawicznie dostrzeże każdy użytkownik, to wyjątkowo dobra wentylacja i dobre ułożenie na plecach. Nie wiem jak w innych, bardziej pojemnych plecakach Gregory, ale tutaj system nośny skonstruowany jest tak, że doskonale odciąża plecy. Ale po kolei.

Wczytuję galerię

Wentylacja: 5/5

W plecakach o małej pojemności – mówię o takich do trekingu, nie o „paskach” do trailrunningu – zawsze przeszkadzał mi jeden fakt. Nawet kiedy były dość pojemne i dobrze leżały na plecach, to wspomniane plecy, szybko się w nich pociły. Właśnie z tej przyczyny nigdy nie byłem fanem jeżdżenia z plecakiem na rowerze – którą to aktywność uprawiam z tą samą częstotliwością co treking. Tymczasem Salvo 24 zaskoczył mnie wyjątkowo dobrą wentylacją. Opracowany przez markę Gregory system nośny Freespan to połączenie perforowanego panelu w dolnej części pleców z siateczką rozciągniętą na metalowym stelażu. Takie rozwiązanie sprawia, że między plecami a plecakiem jest całkiem spora przestrzeń, przez którą przedostaje się powietrze. Dzięki temu Salvo jest chyba pierwszym trekingowym plecakiem, który z taką samą przyjemnością zabieram na szlak, jak i na rower. Choć oczywiście nie można powiedzieć, że jest to plecak stricte rowerowy, no ale nie można mieć przecież wszystkiego.

Siatkowy system nośny w plecaku Gregory Salvo

System Freespan zapewnia dobrą wentylację i sprawia, że plecak nosi się naprawdę wygodnie (fot. autor)

System nośny: 4.5 / 5

Gdyby nie mój brak rozwagi – o czym za chwilę – to myślę, że tu Grzegorz też dostałby ode mnie „piątkę”. System nośny w postaci cienkiego stelaża ze stali sprężynowej, na którym rozpięto siateczkę, nie tylko dobrze wpływa na wentylację, co również na ciężar noszony na plecach. Oczywiście mogą znaleźć się krytycy, którzy powiedzą, że w tej kategorii plecaków, ciężar nie jest tak istotny, ale dla mnie liczy się komfort wędrówki. Do plecaka o tej pojemności – wbrew pozorom – też można całkiem sporo załadować, co zdarzało mi się nie raz na szlaku – ważne jest więc jak ów ciężar odczuwany jest w trakcie marszu. I muszę przyznać, że w przypadku Salvo, jest to kolejna zaleta. Nawet po mocnym obładowaniu plecaka i całodziennej wędrówce, nie wpija się on w ramiona, nie ciąży bardziej niż powinien. Wydaje mi się, że w równej mierze jest to zasługa dobrego kształtu stelaża jak i ramion plecaka. Są one wykonane z perforowanej pianki EVA (znowu na plus wentylacji), co sprawia, że wyjątkowo dobrze dopasowują się do anatomii użytkownika. Zaletą jest też obszyty grubymi wstawkami materiałowymi i zamykany na tradycyjne zatrzaski pas biodrowy, który pozwala przenieść ciężar w niższe okolice ciała.

test plecaka Gregory Salvo 24 w warunkach górskich

Niekoniecznie tylko w góry. Choć tu czuje się najlepiej (fot. autor)

Dlaczego więc 4.5 a nie 5 w tej kategorii? Tylko i wyłącznie na moją własną prośbę.

O ile plecak Gregory Salvo 24 dobrze nadaje się na rower w tradycyjnej formie – o czym pisałem wyżej, to nie do końca spisuje się jako środkowa sakwa na bagażniku (tak wiem, o tym producent na pewno nie pisze na swojej stronie, ale sam testowałem ;). W trakcie mojej ostatniej wizyty w Szkocji, gdzie łączyłem jazdę na rowerze z szybkimi wyjściami na pojedyncze szczyty, usilnie starałem się go dopasować do przestrzeni, jaka powstała między dwoma sakwami. Robiłem to tak „skutecznie”, że prawdopodobnie wygiąłem odrobinę stelaż, który teraz jest lekko odczuwalny w trakcie wędrówki, zmieniła się bowiem symetria plecaka.

Plecak na rower Gregory

Nie chciał się zmieścić do środka, ale za to ładnie przypasował bokiem 😉 (fot. autor)

Nie zrozumcie mnie źle, stelaż jest bardzo trwały i dobrze zaprojektowany, to po prostu ja postanowiłem dodać plecakowi jeszcze uniwersalności i zamienić go w wąską sakwę… Jak widać, takie próby dostosowania sprzętu do jeszcze jednej aktywności, nigdy nie kończą się dobrze.

Mimo tego niewielkiego wygięcia plecak Gregory Salvo 24 jest ciągle bardzo wygodny i dobrze rozprowadza ciężar na plecach.

Pojemność: 4/5

Gdybym miał się już do czegoś przeczepić, to byłaby to raczej kwestia pojemności. A może nawet nie tyle pojemności, co sposobu w jaki rozmieszczone są kieszenie główne. Jestem przyzwyczajony w takich plecakach do – jeśli w ogóle można napisać, że jest to standard – tradycyjnego rozmieszczenia kieszeni.

Czyli: jedna duża komora główna + mniejsza komora przednia umiejscowiona poza komorą główną na całej długości plecaka + ewentualny schowek wewnątrz „na dokumenty” + dodatkowe kieszonki.

Tymczasem w Gregorym układ jest następujący: komora główna + mniejsza komora „na dokumenty” z siateczką w środku komory głównej + komora zewnętrzna, ale umiejscowiona wyłącznie na górnej części długości plecaka, dokładnie w tym miejscu, gdzie w środku znajduje się mniejsza komora wewnętrzna.

Taki układ sprawia, że po włożeniu przedmiotów do komory zewnętrznej, w komorze głównej robi się wystająca buła, która odbiera miejsce w jej górnej części. Nie uważam, że jest to wada, ale taki sposób rozmieszczenia przedmiotów wymaga przestawienia się na trochę inny sposób pakowania. Po kilku wyjściach w góry wiedziałem już jak rozmieścić poszczególne przedmioty, żeby maksymalnie wykorzystać miejsce w plecaku, ale mnie osobiście to rozwiązanie na początku przeszkadzało.

Gregory Salvo 24 na szczycie góry

Wbrew pozorom Salvo 24 jest całkiem pojemny (fot. autor)

Ogólnie plecak nie odbiega pojemnością od innych w tej kategorii i spokojnie spakujemy do niego wszystko co potrzebne na dzienną trasę górską: kurtkę membranową, sofstshell, butelkę wody, kanapki, batony, aparat, dokumenty itp. Na uwagę zasługuje też delikatny materiał, którym wyścielona jest zewnętrzna kieszeń. W plecaku znalazło się również stosowane miejsce na camelbag.

Dodatkowe kieszenie i troki 5/5

O ile na główną komorę można trochę ponarzekać, o tyle kieszenie dodatkowe i liczne paski do troczenia, zadowolą każdego miłośnika wykorzystania ładowności plecaka do maksimum. Oprócz dwóch całkiem pojemnych kieszonek bocznych z elastyczną siatką (które dodatkowo wyposażono w boczne paski kompresujące mogące stabilizować wystające z nich przedmioty – np. butelkę wody), w plecaku znajdziemy jeszcze dwie zapinane kieszonki na drobne elementy (np. chusteczki, batony, telefon czy kamerkę sportową) umieszczone na pasie biodrowym. A gdyby tego było mało w dolnej części plecaka umiejscowiono dwa paski, do których spokojnie przypniemy karimatę lub śpiwór.

Plecak posiada również mocowanie do kijów trekingowych (w postaci zaciąganej gumki w górnej części i tasiemki na dole), miejsce do przypięcia lampki sygnalizacyjnej oraz sporo dodatkowych gumek na paskach (można za nie włożyć np. okulary przeciwsłoneczne czy inne drobne przedmioty).

Wczytuję galerię

Zaletą, którą dostrzegłem podczas zimowych wędrówek, są przywiązane do zamków pętelki, wzmocnione plastikową nakładką, które powodują, że z łatwością można dostać się do komór plecaka mając na dłoniach nawet bardzo grube rękawice. Same zamki są bardzo dobrej jakości, więc szukanie czegoś w zimowych warunkach przebiega dość sprawnie.

Biorąc pod uwagę te wszystkie elementy, Salvo zmieści w sobie całkiem sporo bagażu. Producent podaje, że jego nośność to 11, 3 kg i 24 litry pojemności. Myślę, że maksymalne obciążenie, z którym ja wędrowałem miało ok. 10 kilogramów.

Design i wykonanie 4.5/5

Plecak Gregory Salvo 24 ma bardzo zgrabny i nowoczesny wygląd i myślę, że spodoba się większości osób. Tak jak pisałem we wstępie, po 9 miesiącach intensywnego użytkowania nie widzę na nim żadnych przetarć ani zniszczeń, a naprawdę go nie oszczędzam. Zanosi się więc na długą i bezproblemową znajomość.

Co prawda na początku nie do końca spasowała mi kolorystyka – nabyłem model w kolorze burnished orange, a zwykle prowadzam się po górach w bardziej „stonowanych” barwach – ale z perspektywy czasu nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Powiem nawet więcej, modele true black czy black/macaw green, w których dostępny jest ten plecak, na pewno tak wyraźnie nie odcinałyby się na zdjęciach 😉

Trekking w Szkocji Łukasz Czubak

Dodatkowe paski służą mi jako mocowanie do kamerki GoPro (fot. autor)

Gregory Salvo 24 w podsumowaniu: uniwersalny charakter 5 / 5

Na pewno nie jest to tylko i wyłącznie plecak dla miłośników gór – choć to właśnie pod krótki trekking został zaprojektowany. Gregory Salvo 24 świetnie sprawdza się podczas różnego rodzaju aktywności, także w trakcie tradycyjnego zwiedzania, w podróży, czy podczas szybkich zakupów na mieście. Ja chodzę z nim praktycznie wszędzie, często przenosząc w nim również laptop (wykorzystuję wtedy miejsce na camelbag) albo zabieram na szybki rower – gdy nie chce mi się przypinać sakw – i dzięki systemowi Freespan, moja koszulka pozostaje sucha i w kolorze w jakim była przed wyjściem z domu. Gregory Salvo 24 poleciłbym każdemu, kto wybiera się na całodzienną trasę górską lub potrzebuje uniwersalnego plecaka, którego będzie mógł na krótszą metę używać także w trakcie bardziej intensywnych aktywności (na pewno nie nadaje się do biegania) lub codziennego przemieszczania się z punktu A do punktu B. Grzegorz po prostu daje radę i myślę, że warto poznać go bliżej.

Szkocja trekking z plecakiem gregory salvo 24

Gregory Salvo 24 to plecak nie tylko w góry. Choć tu zdecydowanie czuje się najlepiej! (fot. autor)

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.