Górska przygoda na rowerze czyli co to jest enduro bike? | 8academy
30.08.2021

Górska przygoda na rowerze czyli co to jest enduro bike?

Kochasz góry, rower i bliskość z naturą? Trzeba to połączyć! Enduro to styl życia i stan umysłu. To wolność na rowerze.

                       

W zależności od upodobań i miejsca na świecie, w którym aktualnie znajduje się odbiorca artykułu, nazwą enduro określić możemy sport motorowy, wyścigi rowerowe łączące ze sobą szybkie zjazdy w dół i kondycyjne podjazdy pod górę, a także stan umysłu, w którym enduro to synonim odkrywania nowych ścieżek w górach oddalonych od cywilizacji. Albo po prostu zabawę na rowerze w lokalnym lesie na nizinach.

My oczywiście skupimy się na rowerowej części, tym samym eliminując pierwsze rozwinięcie tematu wyszczególnione na początku. Co to enduro? Prosta odpowiedź na to pytanie właściwie nie istnieje na dzień dzisiejszy. Sporty rowerowe zmieniają się dynamicznie, sam ekwipunek i sprzęt, na którym możemy jeździć również zmienia się z roku na rok. Współczesne rowery enduro zdają się osiągać swoje wyżyny technologiczne. Stały się maszynami będącymi w stanie pokonać każdą możliwą trasę na świecie.

enduro
Enduro to synonim odkrywania nowych ścieżek w górach (fot. Joanna Kapinos)

Skąd wzięło się enduro?

W takim razie można by pomyśleć, że enduro to świeży trend, który w dodatku rośnie niczym kula śniegu tocząca się po zaśnieżonym zboczu. No właśnie nie do końca. Gdybyśmy sięgnęli trzydzieści lat wstecz, zauważylibyśmy, że już wtedy entuzjaści i pionierzy MTB uprawiali to czym dzisiaj dla wielu jest enduro. Chociaż ówczesny sprzęt znacznie odbiegał możliwościami od tego dostępnego dzisiaj, grupy zapaleńców po prostu wsiadały na swoje górskie rowery i pedałowały na nich w góry. By tam podziwiać widoki, cieszyć się z szybkich zjazdów po ścieżkach (mniej lub bardziej dzikich) i z bliskością natury.

Myślę, że to właśnie takie górskie wyprawy są tym, czym w obecnych czasach nazywamy enduro. Bo czyż to nie piękne mieć do dyspozycji świetnie przygotowany rower, na którym pokonywanie stromych podjazdów to sama przyjemność? A to wszystko po to by później, kiedy już nacieszymy swoje oczy widokiem ze szczytu, zjechać szybko w dół. Taka możliwość daje nam też pewien komfort logistyczny. Wiadomo, że na rowerze jesteśmy w stanie pokonać znacznie większy dystans niż piechur z plecakiem. Tak więc, dzięki rowerowi, możemy zobaczyć znacznie więcej i to w krótszym czasie. A dodatkowo, kiedy już wdrapiemy się na docelowy wierzchołek, czeka nas przyjemny i dostarczający sporych emocji zjazd. A nie jak w przypadku pieszego, mozolne zejście w dół.

enduro
Człowiek na rowerze ma w górach znacznie większe możliwości niż piechur (fot. Joanna Kapinos)

Co zabrać i gdzie ruszyć na enduro?

A skoro wszystko trwa krócej, to i plecak nie musi ważyć 20 kilogramów. Chociaż w przypadku enduro oczywiście też należy zachować dyscyplinę i zabrać ze sobą najbardziej podstawowe rzeczy. Nie trzeba chyba wspominać, że duży plecak, oprócz tego, że jest ciężki, jest też bardzo nieporęczny. Zwłaszcza podczas zjazdów wąskimi, górskimi ścieżkami. Na jedzeniu można zaoszczędzić zabierając trzy batony zamiast pięciu kanapek, pamiętać jednak należy, że rower to maszyna, która pracując może nawalić. Zatem obowiązkowo do plecaka enduro zabrać trzeba zestaw naprawczy w postaci zapasowych dętek, pompki czy multitoola. Do obowiązkowego wyposażenia należy także doliczyć kask oraz ochraniacze.

Nic więc dziwnego, że taka perspektywa kusi. Dodając do tego dobrą paczkę znajomych oraz zaplanowaną wcześniej trasę, która właściwie prowadzi przez nikomu nie znane okolice, otrzymujemy receptę na wyjątkowo dobrze spędzony czas. Ale to nie wszystko. Przecież trasy wcale nie muszą prowadzić w nikomu nie znane góry Kaukazu, Alp czy gór Kolumbii Brytyjskiej. Te wymienione z pewnością dostarczą niezapomnianych wrażeń wizualnych i duchowych. Ale taką samą przyjemność z jazdy można znaleźć w tak egzotycznych miejscowościach jak Bielsko-Biała czy Świeradów Zdrój. Esencją enduro jest bowiem zabawa na rowerze w terenie. I nawet tak niepozorne góry jak Klimczok czy Kozia Góra w Bielsku potrafią dostarczyć niesamowitą dawkę przyjemności.

Mnogość przygotowanych tras o zróżnicowanym ukształtowaniu i trudności naniesiona czytelnie na mapę (najczęściej w postaci zegarka na ręce), do tego możliwość przejechania z jednej góry na zupełnie inną, nieoznakowanym szlakiem, którego nigdy jako pieszy byśmy nie wybrali – to jest właśnie enduro. Jest w tym wszystkim pierwiastek eksploracji. I chociaż brzmi to śmiesznie w kontekście opisywanych gór, to w dobrym towarzystwie naprawdę mamy do czynienia z przygodą przez duże P.

enduro
Na wyprawę enduro nie trzeba wiele, koniecznie jednak należy pamiętać o zestawie naprawczym (fot. Joanna Kapinos)

Zawody

Warto też wspomnieć o enduro w kontekście zawodów. Dla wielu to właśnie rywalizacja z innymi rowerzystami jest tym, co ma jedyny i słuszny sens w definicji tego sportu. A jak takie zawody wyglądają? Jest to połączenie zjazdów po wymagających trasach, gdzie liczony jest czas zjazdu, z podjazdami pod górę na kolejną sekcję, gdzie czas już się nie liczy, a jedynym wymogiem jest to, aby zmieścić się we wcześniej ustalonym limicie czasowym.

Sekcji zjazdowych zwykle jest kilka, a same zawody trwają nierzadko przez cały dzień. I w odróżnieniu od zawodów typowo zjazdowych, które mają dużą dynamikę i rywalizacja jest ostra jak brzytwa, w zawodach enduro często panuje bardziej przyjazna atmosfera przez co chętnych na takie wydarzenia jest z roku na rok więcej. Ciężko się temu dziwić – luźna atmosfera daje możliwość porównania swoich umiejętności z innymi raiderami i znajomymi.

enduro
Dla jednych sensem enduro będzie samotność w górach, dla innych zawody i rywalizacja (fot. Joanna Kapinos)

To czym jest w końcu to enduro?

Ale jak to jest, że wyrażenie enduro opisuje aż tak wiele dość odmiennych od siebie aktywności? Cały problem zdaje się polegać na zbyt szerokiej gamie różnych dyscyplin opisanych szczegółowo w języku angielskim. Tam znaleźć można takie nazewnictwo jak allmountain (wszędzie, gdzie się da po górach?), trail (jazda po przygotowanych ścieżkach), enduro racing (zawody), a do tego wszystkiego oczywiście jeszcze downhill, freeride i enduro turystyczne. Jest tego dużo. W Polsce jednak nazwy typu allmountain się nie przyjęły, raczej wszyscy dla własnej wygody używają słowa na E.

Temat enduro jest niewyobrażalnie szeroki. Chociaż usilnie próbuję jakoś go przybliżyć i nakreślić, to i tak mam wrażenie, że moje wysiłki spełzają na niczym. Jednak, gdybym miał to wszystko wbić do jednej małej pigułki to brzmiałoby to tak – enduro to górska przygoda na rowerze. Najlepiej w towarzystwie dobrych znajomych. Wtedy nie liczy się destynacja tylko wolność. Bo jechać możemy w zasadzie wszędzie. W dół po kamulcach, w górę po korzeniach, znowu w dół dodając do tego skakanie w powietrzu. A potem gdzieś na biwak na polanie z widokiem na zachodzące słońce.

Rower daje wolność i możliwość szybkiego przemieszczania się w górskim terenie (fot. Joanna Kapinos)

Wydaje się proste, i cieszyłbym się, gdyby właśnie tak zostało. Bo jaki sens ma szukanie tej jednej właściwej definicji enduro? Zwłaszcza, gdy i tak każdy ma pełną dowolność i własne definicje tego czym jest przyjemność z jazdy na rowerze mtb.

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.