13.05.2024

Dogtrekking, czyli wycieczki z psem ze sportowym zacięciem

Wszyscy właściciele czworonogów, którym nieobce są długie spacery z psem w górach albo po lesie uprawiają tę aktywność od dawna. Dogtrekking to jednak nie tylko wyszukane, obcojęzyczne określenie na zwykłą, codzienną aktywność.

                       

Co to jest dogtrekking?

Etymologia nazwy jest intuicyjnie prosta. Dogtrekking to w pewnym uproszczeniu terenowe wędrówki z psem. Dla nas wycieczka w góry lub do lasu jest sposobem na złapanie oddechu od codziennych obowiązków i mimo fizycznego zmęczenia postrzegamy ją jako odpoczynek. Dla psa to najprawdziwsza przygoda. Okazja do poznania nowych miejsc, zapachów i ekscytująca podróż w nieznane.

Dogtrekking to aktywność, która sprawi przyjemność nie tylko wam, ale przede wszystkim waszemu psu.
Dogtrekking to aktywność, która sprawi przyjemność nie tylko wam, ale przede wszystkim waszemu psu. (fot. Ruffwear)

Dogtrekking można uprawiać od czasu do czasu, zabierając psa na dłuższy wypad w góry co weekend lub dwa. Można też trenować go na poły wyczynowo i startować w zawodach. Wówczas i my możemy poczuć odrobinę adrenaliny wynikającej ze współzawodnictwa. W tym sporcie jednak, co rzadko w rywalizacji się zdarza, sam udział jest istotniejszy od wyniku. Pokrewną do dogtrekkingu dyscypliną jest canicross. Różnic jest w istocie niewiele. Dogtrekking to marsz lub marszobieg na orientację podczas gdy canicross polega na jak najszybszym pokonaniu wyznaczonej trasy. Podczas zawodów w dogtrekkingu trzeba odnaleźć – jak w biegu na orientację – jak najwięcej punktów, natomiast canicross to po prostu trailrunning z psem.

Gdzie uprawiać dogtrekking?

W każdym niemal artykule poświęconym jakiemuś górskiemu rejonowi zwracamy uwagę na dostępność szlaków dla turystów wędrujących z psami. Wiecie zatem, że parki narodowe nie zezwalają na wprowadzanie psów na swój teren. Każdy park udostępnia co prawda do takich wędrówek jakiś szlak lub jego fragment, ale jeśli szukacie dłuższych tras, lepiej planować je poza chronionymi obszarami. Nawet w Tatrach można korzystać ze szlaków turystycznych z psem legalnie, nie narażając się na nieprzyjemne konsekwencje spotkania z parkowymi strażnikami. Wystarczy robić to po południowej stronie granicy. TANAP – słowacki odpowiednik TPN – udostępnia o wiele więcej tras dla turystów z psami. Najnowszy, opublikowany w zeszłym roku regulamin wprowadził zakazy wstępu na wiele szlaków, ale nadal możliwości jest znacznie więcej niż w polskich Tatrach.

Poza parkami narodowymi jest wystarczająco szlaków i ścieżek, na których można uprawiać dogtrekking.
Poza parkami narodowymi jest wystarczająco szlaków i ścieżek, na które można się wybrać z psem. (fot. Ruffwear)

W pozostałych pasmach górskich w Polsce sprawa wygląda podobnie. Na obszarach, które nie są częścią parków narodowych nie ma żadnych ograniczeń i dogtrekking można uprawiać na wszystkich szlakach turystycznych. Mało tego, do dyspozycji macie również wszystkie drogi, dróżki i ścieżki, których w górach jest pod dostatkiem.

Trzeba pamiętać o jeszcze jednym drobiazgu. Wędrując przez tereny leśne, które są zarządzane przez Lasy Państwowe, jesteście zobowiązani mieć psa cały czas na smyczy. To jeden z podstawowych atrybutów dogtrekkingu, ale warto o tym pamiętać. Przy popularnych wejściach do lasu znajdziecie zwykle zresztą tabliczkę o tym przypominającą.

Przeczytaj też:


Jak się przygotować do dogtrekkingu?

Dogtrekking to aktywność – jakby na to nie spojrzeć – zespołowa. Wędrować będziecie wszak nie sami, ale ze swoim psem. Dla średnio nawet wprawionego turysty pokonanie kilkunastu kilometrów w górach nie będzie specjalnym wyzwaniem. Trudno jednak oczekiwać, że pies pokona taki sam dystans jak my bez żadnego treningu. Może nam się wydawać, że kilkumiesięczny czy roczny szczeniak to wulkan energii i kilkugodzinna, pełna atrakcji wędrówka, nie będzie dla niego żadnym problemem. Pies jednak nie powie wam, że jest zmęczony, albo że ma zakwasy. Warto zatem zacząć od mniejszych odległości i stopniowo, obserwując ciągle zachowanie waszego czworonożnego partnera, je zwiększać.

Odpoczynek to nieodzowna część treningu.
Odpoczynek to nieodzowna część treningu. (fot. Ruffwear)

Jeśli planujecie start w zawodach w dogtrekkingu, siłą rzeczy pojawi się chęć pokonania wyznaczonej trasy w jak najkrótszym czasie. Dla człowieka oznacza to jedynie przyspieszenie kroku. Pies będzie odbierał to zgoła inaczej. Nie może już obwąchiwać każdego krzaczka po drodze i przystawać za każdym razem kiedy coś go zaciekawi. Musi podążać przed siebie i najlepiej jeśli potrafi zrozumieć proste komendy wydawane przez opiekuna. Sprawnie wykonana zmiana tempa czy zmiana kierunku ułatwi osiągnięcie dobrego sportowego wyniku. Ważne jest też, żeby pies potrafił skupić się na trasie i żeby nie rozpraszała go obecność innych psów. To wszystko wymaga treningu.

Czy każdy pies może uprawiać dogtrekking?

Jeśli mowa o amatorskim uprawianiu tej aktywności to jedynym ograniczeniem będą indywidualne predyspozycje waszego czworonożnego towarzysza. Nie wszystkie psy, choć może nam się wydawać inaczej, uwielbiają gonitwy po lesie. Tak samo jak z ludźmi. Są tacy, którzy wolą bujać się na hamaku w ogrodzie czytając książkę, zamiast w pocie pokonywać kolejne kilometry.

Każdy pies może uprawiać dogtrekking. Nie każdy będzie czempionem, ale każdy będzie szczęśliwy.
Każdy pies może uprawiać dogtrekking. Nie każdy będzie czempionem, ale każdy będzie szczęśliwy. (fot. Ruffwear)

Nieco inaczej jest w przypadku startów w zawodach. Tu zaczyna liczyć się czas pokonania trasy i skłonność psa do współpracy z przewodnikiem. Rzecz jasna lepiej odnajdą się w tym psy ras zaprzęgowych, myśliwskich czy pasterskich. Nikt nie zabroni wam startu w zawodach z jamnikiem czy corgi, ale zawsze warto się zastanowić czy wasz pies będzie z tego powodu szczęśliwy.

Jest jeszcze, zupełnie wydawałoby się oczywista, kwestia wizyty u weterynarza. Długotrwałe wędrówki czy bieg w trudnym terenie mogą być dla niektórych psów po prostu szkodliwe. Wiele psów ma problemy ze stawami czy kręgosłupem. Dogtrekking może te dolegliwości pogłębiać albo prowadzić do problematycznych kontuzji.

Zawody w dogtrekkingu

Dogtrekkingowe zmagania to zawody na orientację, zatem dystans jest umowny. Nie da się bowiem precyzyjnie określić odległości, którą trzeba pokonać, żeby odwiedzić wszystkie punkty kontrolne. Tym bardziej, że zwykle nie jest istotna kolejność w jakiej się je zalicza. Zawody na poziomie – nazwijmy to – amatorskim odbywają się na krótkich i średnich dystansach. Trasy mają od kilku do kilkudziesięciu kilometrów. Pokonanie 5- czy 10-kilometrowej trasy można potraktować rekreacyjnie. 25 albo 40 km to już solidny dystans i bez treningu i odpowiedniej kondycji może być zbyt dużym wyzwaniem. Imprezy dogtrekkingowe na najwyższym poziomie to dystanse ultra, nierzadko przekraczające 100 km. Taka aktywność wymaga długiego treningu, ale z całą pewnością daje równie dużą satysfakcję.

Na najdłuższy dystans silne psy mogą zabierać własny bagaż.
Na najdłuższy dystans silne psy mogą zabierać własny bagaż. (fot. Ruffwear)

Czego potrzeba do dogtrekkingu?

Dogtrekking nie wymaga zakupu specjalnych butów czy ubrań. Lekkie buty trekkingowe czy trailowe będą idealne. Z punktu widzenia człowieka nie różni się to niczym od biegów trailowych czy zwykłych górskich wędrówek.

Potrzebne będzie jednak nieco sprzętu, który pozwoli wam wygodnie i bezpiecznie pokonywać trasę z psem. Smycz trzymana w ręce i zwykła obroża są niewygodne nie tylko dla biegacza, ale również dla psa. Używanie innego zestawu na porannym spacerze w parku a innego na dogtrekkingowy wypad w góry ma jeszcze inne znaczenie. Większość psów dość szybko skojarzy, że założenie szelek oznacza co innego a zwykła obroża i smycz co innego. To ważne zwłaszcza jeśli macie zamiar startować w zawodach. Ma być wówczas skupiony na wykonywaniu poleceń i jak najszybszym pokonywaniu trasy. W czasie codziennego spaceru może natomiast spokojnie eksplorować otoczenie. Współpraca będzie łatwiejsza kiedy z każdym z wyjść będzie kojarzyć inny zestaw.

Dogtrekking to tylko początek. Jeśli w nim zasmakujecie, to pomysłów na aktywność z psem nie zabraknie.
Dogtrekking to tylko początek. Jeśli w nim zasmakujecie, to pomysłów na aktywność z psem nie zabraknie. (fot. Ruffwear)

Pas do dogtrekkingu

Pierwszym elementem wyposażenia jest pas do dogtrekkingu. To do niego przypniecie smycz. Powinien być szeroki i wygodny. Ciągnący pies ma sporo siły i wąskie taśmy będą się nieprzyjemnie wrzynać w ciało. Dobrze jeśli ma od środka jakąś piankową czy gąbkową warstwę podobną do tego co znajdziecie np. w systemach nośnych plecaków. Konieczna jest również regulacja jego wielkości, żeby przylegał do ciała i nie przesuwał się zbytnio podczas biegu. Bywa określany pasem biodrowym. Rzeczywiście, najwygodniej i najbezpieczniej dla naszego kręgosłupa jest jeśli jest pas jest nieco poniżej talii, właśnie na biodrach.

Zwróćcie uwagę na system wpinania smyczy do pasa. Musi być solidny i wytrzymały. Najlepiej jeśli punkt mocowania jest ruchomy. To najczęściej metalowe kółko przesuwające się po taśmie. Dogtrekkingowe trasy bywają kręte i jeśli pies gwałtownie zmieni kierunek biegu, będziecie dzięki temu mieć szansę uniknięcia wywrotki.

Niektóre dogtrekkingowe pasy mają również „nogawki” podobne do tych, które znajdziecie w uprzężach wspinaczkowych. Pozwalają nieco lepiej rozłożyć nacisk kierując część siły ciągnącego psa na uda. Zapobiegają również przesuwaniu się pasa do góry czego w innym wypadku na stromych podejściach trudno uniknąć.

Jeśli planujecie dłuższą wycieczkę, można rozglądać się za pasem, który jest wyposażony w jakieś kieszenie albo daje możliwość przypięcia doń pokrowca na bidon, mapę czy przekąski dla przewodnika i oczywiście dla psa. Dogtrekking, jak już zaznaczyliśmy, to sport zespołowy i musicie zadbać nie tylko o siebie, ale też o swojego partnera. Na kilkudziesięciokilometrowy dystans, to co przymocujecie do pasa nie wystarczy i lepiej wybrać pojemniejszą kamizelkę lub plecak biegowy.

Dogtrekking na dystansie ultra wymaga zabrania jedzenia dla siebie i pozostałych członków teamu.
Dogtrekking na dystansie ultra wymaga zabrania jedzenia dla siebie i pozostałych członków teamu. (fot. Ruffwear)

Jaka smycz do dogtrekkingu

Organizatorzy zawodów w dogtrekkingu czasem określają jaką maksymalną długość może mieć smycz. To wcale nie chęć narzucenia nam swojej wizji, ale kwestia wygody i bezpieczeństwa. Zbyt długa smycz może spowodować, że pies zaplącze ją wam albo sobie wokół nóg. Za krótka z kolei uniemożliwi komfortowy bieg lub marsz, bo będziecie swojemu psu – dosłownie – deptać po piętach.

Standardowo używa się smyczy o długości od 2 do 3 metrów. Powinny mieć z obu stron solidne karabinki i koniecznie amortyzator. Z jednej strony w smycz wszyty jest odcinek mocnej gumy, która będzie niwelować skutki szarpnięć. Nie chodzi wyłącznie o sytuację, kiedy pies ruszy zbyt gwałtownie, ale też o taką kiedy wy będziecie chcieć go natychmiast zatrzymać. Amortyzator sprawi, że szarpnięcie nie będzie dotkliwe dla żadnego z członków dogtrekkingowego teamu. Niektórzy producenci oferują smycze o różnym stopniu amortyzacji. Dobiera się ją wówczas do wagi psa. Lekki border collie potrzebuje wszak innej amortyzacji niż potężny malamut.

Zima nie oznacza przerwy w dogtrekkingowej aktywności. Wręcz przeciwnie.
Zima nie oznacza przerwy w aktywności. Wręcz przeciwnie. (fot. Ruffwear)

Jeśli biegacie z dwoma psami, możecie oczywiście używać dwóch oddzielnych smyczy. Alternatywą są smycze w kształcie litery Y. Zapina się je w jednym punkcie do pasa a z drugiej strony są dwa ramiona umożliwiające przypięcie dwóch psów. Największą zaletą takiego rozwiązania jest to, że wymusza poruszanie się obu czworonogów w tym samym kierunku, jak w zaprzęgu. Dwie oddzielne trzymetrowe smycze to prosta droga to wywrotki.

Szelki dla psa do dogtrekkingu

W regulaminach zawodów dogtrekkingowych zwykle znajdziecie zapis, że pies nie może brać w nich udziału w zwykłej obroży. To dla niego nie tylko niewygodne, ale niebiezpieczne. Konieczne są więc szelki.

Najpowszechniej w dogtrekkingu używa się szelek typu sled. To sprzęt zapożyczony z psich zaprzęgów i jego konstrukcja pozwala psu komfortowo biec z obciążeniem. Tym bowiem dla psa jesteśmy. Bez nas biegłby przecież znacznie szybciej. Obejmują klatkę piersiową psa rozkładając nacisk równomiernie, a punkt wpięcia smyczy znajduje się z tyłu, nad ogonem.

Szelki typu sled, takie jak w psich zaprzęgach, są najlepszym wyborem na dogtrekkingowe trasy.
Szelki typu sled, takie jak w psich zaprzęgach, są najlepszym wyborem na dogtrekkingowe trasy. (fot. Ruffwear)

Drugim typem są szelki typu guard. Ich konstrukcja nie obciąża psiego kręgosłupa i nie ma taśm o w okolicy szyi, więc wykluczają ucisk tchawicy. To niezwykle ważne w przypadku psów, które mają tendencję do ciągnięcia i szarpania. Pies może swobodnie biec, bo takie szelki omijają pachwiny dając mu pełen zakres ruchu.

Dogtrekking a turystyczne wycieczki z psem

Dogtrekking nie musi wcale oznaczać zajadłej rywalizacji. Jego istotą jest w rzeczywistości aktywność na świeżym powietrzu, która i wam i psu sprawia frajdę. Nie bez powodu mówi się, że zmęczony pies to szczęśliwy pies. Zwłaszcza rasy psów pracujących – zaprzęgowych czy pasterskich – potrzebują ruchu i aktywności. Dogtrekking to doskonały sposób, żeby im to zapewnić, przy okazji budując własną kondycję i wytrzymałość. Nie musicie więc startować w zawodach, żeby uprawiać dogtrekking. Używanie pasa, smyczy z amortyzatorem i odpowiedni dobranych szelek, sprawi że zwykłe, niespieszne górskie wędrówki będą łatwiejsze i przyjemniejsze.

                 

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.