03.05.2016

Czasy się zmieniają

Czasy się zmieniają, również w górach. Gdy zaczynałem swoją przygodę z górami (była to pierwsza połowa lat 80-tych minionego wieku), wyruszając na spotkanie z Beskidami, wystarczyło, że rodzice dali mi niewielką kwotę pieniędzy na dojazd i nocleg w schronisku górskim. Na kupowanie w schronisku śniadań czy obiadów nie było mnie wtedy stać, a nawet jeśli znalazł się jakiś dodatkowy grosz, to i tak wszystkie potrzebne produkty zgarniałem mamie z lodówki i niosłem ze sobą na plecach.

Wrzątek w schroniskach był zupełnie darmowy i w nieograniczonych ilościach. Niektóre schroniska posiadały tak zwaną kuchnię turystyczną, w której bez problemów można było przyrządzić sobie ciepły posiłek. Nie zapomnę nigdy tych wszystkich ,,turystycznych smaków”, które do dzisiaj za mną  chodzą, a na samo ich wspomnienie cieknie mi ślinka. Wcinałeś zwykłą konserwę, a miałeś niebo w gębie. Zresztą, samodzielne gotowanie w schroniskach było rodzajem obrzędu, a i okazją do poznawania nowych ludzi. Wspólne przyrządzanie posiłków było doskonałym sposobem komunikacji międzyludzkiej. W schroniskowych kuchniach turystycznych zawiązywały się znajomości, przyjaźnie, a czasem nawet i małżeństwa. Czasy się zmieniają i znikają ze schronisk kuchnie turystyczne. W ich miejsce pojawiają się za to automaty do ładowania baterii smartfonów.

Schroniska – dzisiaj

Waletowanie w schroniskach, to już chyba legenda – chociaż ja nigdy tego nie praktykowałem. Nawet tzw. ,,gleba” w dzisiejszych czasach dziwnie wygląda. Niecały rok temu wraz z przyjaciółmi załapaliśmy się na taką glebę. Jechaliśmy rowerami enduro Głównym Szlakiem Sudeckim ze Świeradowa Zdroju do Prudnika. Pierwszego dnia wieczorem dotarliśmy do schroniska na Hali Szrenickiej. W recepcji dowiedzieliśmy się, że wolnych miejsc w pokojach brak. Na nasze szczęście w tym schronisku można się jeszcze przespać na podłodze. Uff ulga, ale pamiętam też dziwne spojrzenia tych wszystkich gości z pokoi z umywalką (nie wspominając tych z apartamentów), którzy patrzyli na nas leżących na glebie. Czasy się zmieniają i taka stylówka chyba też już odchodzi w zapomnienie.

Wczytuję galerię

Tak, dzisiejsze schroniska, zapewne nie wszystkie, ale jednak przypominają bardziej hotele górskie z bufetami. Zupełnie inny klimat i atmosfera panowały w nich, gdy zaczynałem swoją przygodę z turystyką górską.

Schroniska w polskiej części Karpat były stawiane rozmyślnie w określonych miejscach, a ich historia sięga końca dziewiętnastego wieku. Początkowo były to skromne domki. Szybko zauważono, iż pewne lokalizacje mają większy potencjał turystyczny i w miejsce małych prostych schronów stawiano obszerniejsze murowane obiekty. Niemniej, w dalszym ciągu dla najbardziej zaawansowanych i wytrwałych turystów celem pozostawały małe obiekty położone wysoko w górach.

Czasy się zmieniają i dzisiaj również te tradycyjne małe schroniska powoli odchodzą w zapomnienie i mało kto do nich zagląda, a szkoda, bo warte są odwiedzenia np.Bacówka w Bartnem . No tak, ale jak tłumy ruszą w kierunku Bartnego, to schronisko może spotkać taki sam los co schroniska na Hali Miziowej (Pilsko) czy Markowych Szczawinach (Babia Góra), gdzie w miejsce kameralnych drewnianych konstrukcji dziś mamy prawdziwe molochy, swoiste hybrydy schroniskowo-hotelarskie. Pamiętam protesty społeczności turystycznej gdy stawiano nowe schronisko na Markowych Szczawinach. Nie odniosły one swego skutku. Przeważyła argumentacja PTTK-u i dyrekcji Babiogórskiego Parku Narodowego, iż obiekt musi spełniać wymogi związane ze zwiększonym ruchem turystycznym i inne budowlane standardy dla tego typu obiektów w obecnych czasach. I co z tego wyszło? To samo co na zboczach Pilska, czyli hotel górski pod egidą PTTK-u.

Nie mam zamiaru w niniejszym tekście polemizować czy dobrze się stało czy nie, bo doskonale rozumiem, że są jeszcze inne kwestie niż tylko te klimatyczno-sentymentalne. Łezka jednak w oku się kręci, gdy przypominam sobie te wszystkie dni i noce w starym schronisku na Markowych (podobno było tak spróchniałe, że nadawało się tylko do rozbiórki).

Wczytuję galerię

Niemniej duża część schronisk zmieniła bezpowrotnie swój charakter. Nasze góry stają się coraz łatwiej dostępne, jednak nie zawsze idzie to w parze z kulturą górską i obyczajami w nich panującymi, nie wspominając o zasadach bezpieczeństwa. Wracając do szeroko rozumianej kultury górskiej może warto przypomnieć tekst Luisa Trenkera. Tekst leciwy, niejedna osoba powie, że trąci myszką i jest nieaktualny ale czy oby na pewno…

 Luis Trenker  „Mein Berge “, 1932

„Szanuj schronisko jakby to był Twój dom. Bądź skromny i nie stawiaj wymagań, które jedynie hotel jest w stanie zaspokoić. Nie zapominaj, że twoje pieniądze nie mają tutaj znaczenia, ponieważ w obliczu gór wszyscy jesteśmy równi. Nie wnoś do jadalni czekanów, nart, deszczu, wilgoci, zimna, lodu, śniegu, błota, a jeśli to możliwe – także potu. Nie zmieniaj schroniska w „knajpę”, bo jest ono miejscem odpoczynku, wytchnienia i spokoju dla wszystkich turystów górskich. Nie zajmuj wszystkich ławek i  stołów swoim plecakiem, laską, prowiantem, mapami i nogami. Jeśli jesteś młody, pomyśl o tym, że nawet w największym schronisku nie ma miejsca dla „ zakochanej pary”. Zostaw w spokoju gramofon i kelnerki, a gitarę bierz do ręki tylko wtedy, gdy umiesz trochę grać. Nie bazgraj po książce schroniskowej lub książce wyjść, wpisując swe przechwałki, kąśliwe uwagi i kiepskie wiersze. Wpisz jednak dokładnie swoje nazwisko oraz skąd i dokąd się wybierasz. Zostaw wiadomość o trudnych wycieczkach górskich, tak by w razie konieczności można było sprowadzić pomoc, a w innych przypadkach – niepotrzebnie się nie martwić. Mury i ściany nie są miejscem do pisania.

Możesz domagać się odpowiedniego miejsca do spania, możesz także wybrać najlepsze, jeśli masz przed lub za sobą wycieczkę górską. Jednak, gdy okaże się konieczne, odstąp go z chęcią potrzebującym (wyczerpanym, chorym i starszym). Nie stawiaj butów na łóżku i nie biegaj po schodach w ciężkich butach, jak dziki zwierz, zwłaszcza w nocy i o świcie. Jeśli paskudnie chrapiesz, nie wybieraj miejsc do spania we wspólnych salach sypialnianych. Ze światłem i ogniem obchodź się w schronisku ostrożnie! Nie zapominaj, że nie jesteś panem i właścicielem schroniska. Gospodarz, który nim zarządza dba o dobro wszystkich i powinieneś stosować do jego nakazów.

Zostaw każde miejsce i przedmiot, z których korzystałeś w takim stanie, w jakim sam chciałbyś je zastać. Zwłaszcza w schroniskach niezagospodarowanych, musisz mieć na uwadze swoich bliźnich, współmieszkańców i następców. Nie zapominaj, że schronisko i jego wyposażenie są cenne i powierzono Ci je w zaufaniu. Obchodź się oszczędnie z drewnem, często mozolnie zbieranym i myśl o następcach, pozostawiając schronisko czyste, zadbane i dobrze zamknięte. Nie zapominaj, że należy uczciwie zapłacić za schronisko i zużyte drewno.”

Janusz Gołąb 8a.pl Tam (fot. Joanna Dubij)

Taka naszła mnie refleksja… (fot. Joanna Dubij)

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.