Bieganie trailowe. Zapis podcastu z Piotrem Hercogiem
06.11.2020

Bieganie trailowe. Zapis podcastu z Piotrem Hercogiem

Jak zacząć przygodę z bieganiem w górach? Kiedy warto zacząć korzystać z usług trenera? Jak planować swój sezon startowy? Rozmawiamy z Piotrem Hercogiem, zwycięzcą wielu prestiżowych biegów trailowych i trenerem sportowym.

                       

Piotr Hercog – biegacz ultra, trener sportowy rozmawia z Piotrem Czmochem o tajnikach biegania trailowego w dwudziestym szóstym odcinku Górskiego Podcastu 8a.pl

Od czego zacząć bieganie w górach?

Musimy wiedzieć, jaki jest nasz cel,  co chcielibyśmy zaplanować jako ten nasz start docelowy. Warto rozważyć, czy już jesteśmy przygotowani do dłuższego biegu, czy na początek nie lepiej się skupić na krótszych biegach górskich. Bardzo duże znaczenie ma to,  jakie mamy doświadczenie z biegania treningowego czy asfaltowego. Najważniejsze na początek znaleźć kogoś doświadczonego, kto już kilka lat biega i mógłby doradzić. Lepiej nie wpuścić się w zbyt długie biegi na początek. 

Czyli rozumiem, że jeżeli przebiegłem już maraton uliczny, to raczej nie powinienem celować w maraton w górach?

To jest ciekawe pytanie, bo uważam, że jeśli ktoś przebiegł maraton po asfalcie, to tym bardziej jest przygotowany na góry. A raczej: może być przygotowany. Wydaje mi się, że dystans maratoński w górach może być mniej niebezpieczny dla organizmu niż maraton uliczny. Z tym, że do samego dystansu dochodzą  jeszcze inne aspekty. Część osób porusza się też rekreacyjnie w górach, czuje się dobrze i komfortowo, szczególnie schodząc. Jest to istotna kwestia, jeżeli chcemy później trenować zbieganie.  Jeżeli mieliśmy kontakt z górami już wcześniej, nawet na poziomie spacerów, to o wiele łatwiej nam swobodnie się poruszać. To ma znaczenie.

Czy bieganie uliczne bardzo się różni od biegania w górach? Jest wiele książek poświęconych tajnikom biegu ulicznego. Czy przedstawione w nich metody treningu są przydatne do biegania w górach?

Sporo metod treningowych można z dużym sukcesem wprowadzić do treningu górskiego. Oczywiście wiele zależy od tego, czy ktoś jest początkujący, czy nastawia się na dystans na poziomie dziesięciu, dwudziestu kilometrów, czy na poziomie stu czy stu pięćdziesięciu kilometrów. Pewne jednostki treningowe nawet zaawansowanych biegaczy górskich są bardzo podobne do tych, które się wykonuje do biegów płaskich. Wielu ludzi trenuje na poziomie treningów płaskich, na tętnie, na wysokich prędkościach. Są to treningi jakościowe, które na pewno pomagają przy budowaniu formy w górach. Ale musimy też wziąć pod uwagę te aspekty treningowe, które w  górach istnieją, a więc długie wybiegania w górskim terenie, specyficzne pod dany rodzaj biegu górskiego. Każdy wie, że biegi górskie różnią się od siebie. Do tej grupy należą  biegi trailowe, jak na przykład te rozgrywane na Jurze czy nad morzem w terenie morenowym. Są też biegi w Beskidach,  w Tatrach. Do tej szerokiej grupy należy nawet  skyrunning, uprawiany na przykład w Alpach czy w Dolomitach. Wszystkie te biegi wrzucamy do jednego koszyka, ale różnica między nimi jest zasadnicza i musimy to wziąć pod uwagę przy treningach.

Jak często trening w górach jest konieczny?

Nie można określić jednej częstotliwości dla wszystkich. Co innego będzie jednostką  dla początkującego biegacza górskiego, który chce pobiec pierwszy swój bieg na krótkim dystansie, a co innego dla kogoś, kto mierzy w medale mistrzostw Polski na dłuższych dystansach. Na pewno chcąc biegać w górach, musimy mieć jak najwięcej kontaktu z  górami. Szczególnie duże znaczenie ma obycie w zbiegach. Wiele razy zdarzało się, że świetni zawodnicy, nawet mistrzowie, rekordziści świata w biegach płaskich na sto kilometrów jechali na zawody będąc w szczycie swojej formy na bieg górski i nie potrafili sobie poradzić ze zbiegami. I zawodnicy znacznie słabiej przygotowani motorycznie wygrywali z nimi, bo wyprzedzali ich na zbiegach.

Dużo mówi się o treningu interwałowym, np. wbieganiu po schodach celem budowania siły biegowej. Jakie ćwiczenia byś polecał, by zbudować siłę do podbiegu?

Prowadzę kilka osób i każdej z nich ustalam harmonogram przygotowań do celu głównego. W początkowym okresie nie chcę, żeby moi zawodnicy wchodzili na wysokie prędkości. Uważam, że najpierw należy budować bazę, siłę, wytrzymałość, wzmacniać przyczepy mięśni, ścięgna, stawy, bez wchodzenia w wysokie tętno. Dlatego w okresie zimowym odpuszczam treningi w górach, a zamiast tego proponuję skipy: skip A, skip C, skip B, wieloskoki. Zwiększamy intensywność i długość treningu, nie wchodzimy w tętno, ale stymulujemy mocno nogi. To jest pierwszy etap przygotowań pod biegi górskie. Pracujemy w ten sposób nad wytrzymałością mięśni łydki oraz techniką pracy rąk. Najczęściej proponuję to na zimę. Ale mamy też kilka innych sposobów. Na małych, stromych górkach można budować interwały podbiegowe, intensywne, ale krótkie. Jeżeli mamy większą górę, to biegamy ze średnim tempem, ale długim podbiegiem. Szukajmy takich rozwiązań, by naszą okolicę choć częściowo dopasować do swoich oczekiwań.

A rower jako trening uzupełniający? Bo tam podobne mięśnie pracują.

Rower podtrzymuję przez cały rok jako jedną z form przygotowania, szczególnie rower szosowy. Trening na rowerze szosowym ma to do siebie, że pozwala utrzymać założone tętno. Pod bieganie w górach pracuję z moimi zawodnikami nie na prędkości i na tempie, tylko na tętnie, czyli na zadanych obciążeniach dla organizmu, bo to jest bardziej realne w biegach górskich. Na szosie też możemy zadać pewien przedział tętna i zachować stałą intensywność. Natomiast w przypadku jazdy MTB  po górach ciężko jest utrzymać zbliżony zakres obciążenia, choć jest to fajny trening.

Porozmawiajmy jeszcze o zbiegach. W jaki sposób możemy przełamać strach przed kontuzją?

Mogę tu podać dwie, trzy formy treningowe, które warto wdrożyć. Jedną kluczową sprawą jest to, że czym więcej godzin spędzimy w górach, w różnej nawierzchni i przy różnej pogodzie, tym większe będziemy mieć czucie tego podłoża i wtedy będziemy lepiej przygotowani. Każdemu doradzam, że czym więcej godzin, tym lepsza technika. Drugim takim sposobem nawet dla osób jeszcze mocno niewprawionych są interwały zbiegowe. Na przykład zbiegamy przez 20 sekund w tempie  powyżej naszego komfortu zbiegowego i przeplatamy to naszym komfortowym tempem. Jest to forma interwału, ale nie liczy się w niej tempo, tylko szybkość zbiegu w trudnym terenie.

Jakie polecasz ćwiczenia fizyczne, które pomogą wzmocnić mięśnie istotne podczas zbiegu?

Tu musimy mieć pewność całego organizmu, wszystkich partii mięśniowych. Jeśli bowiem jesteśmy poza naszą strefą komfortu, mamy większe ryzyko potknięcia się, upadku, narażenia na kontuzje. Uważam, że wtedy powinniśmy mieć całe ciało dobrze przygotowane. Nie możemy poprzestać na silnych nogach, które są podstawą w biegu górskim. Musimy mieć pewność, ze noga podczas zeskoku nas utrzyma. Należy ćwiczyć czworogłowe uda, wzmacniać staw skokowy, ale musimy też budować psychikę. Pewność siebie, że jeśli się potkniemy, to jesteśmy w stanie się zaasekurować, żeby nie doprowadzić do poważnej kontuzji. Dlatego też ćwiczenie ogólnorozwojowe górnej partii jest dla mnie tak samo ważne w biegach górskich jak wzmacnianie nóg.

 

Piotr Hercog mówi o bieganiu trailowym
Piotr Hercog: jeżeli ktoś chce wykorzystać swój czas w stu procentach, to nie powinien zakładać, że tylko dobry zawodnik ma trenerów (fot. 8academy)
Czy chodzenie po górach z ciężkim plecakiem ma przełożenie na biegi górskie?

Ma takie samo przełożenie jak inna dyscyplina sportu, uprawiana przez wiele godzin. Budujemy naszą ogólną wytrzymałość, ale nie wchodzimy na wysokie tętna, poprawiamy naszą psychikę, bo przez wiele godzin wysiłku przyzwyczajamy się do zmęczenia, bólu. To jest pozytyw. Natomiast z punktu widzenia budowania progresu po przekroczeniu pewnych natężeń  treningowych nie ma to znaczenia.

Powiedzmy, że chcemy w ciągu roku wystartować w kilku zawodach biegowych. Jak zaplanować sezon, żeby mieć dobre wyniki?

Jest to bardzo szeroka kwestia. Pojawia się pytanie, jaki jest nasz poziom sportowy. Dam przykład skrajny, czyli Kiliana Jorneta. On może wystartować w biegu na 100 czy 70 kilometrów w jeden weekend, a w drugi wygrać maraton górski. Tydzień po bardzo mocnym starcie wygrał zawody na dystansie krótszym, gdzie ze względu na intensywność świeżość miała bardzo duże znaczenie. Jego pełna regeneracja nastąpiła w ciągu kilku dni. Jeżeli planujemy swój kalendarz będąc na niższym poziomie przygotowań, to po starcie w maratonie albo 100 km nasz organizm może potrzebować nawet miesiąca na dojście do poziomu wyjściowego.

Czyli trzeba się uczyć swojego organizmu.

Przede wszystkim musimy wziąć pod uwagę, jaki jest nasz poziom sportowy. Ogólnie można przyjąć, że czym dłuższy dystans, tym dłuższa przerwa jest potrzebna po nim, by dojść do siebie.

A jak  z roku na rok podnosić swoją wytrzymałość? Po jesiennym rozbieganiu, gdy zaczynamy sezon zimowy, mamy znowu robić to, co rok temu, czy wprowadzać zmienność, intensywność?

Jestem zwolennikiem zaplanowania całego cyklu przygotowawczego, tak jak to robią profesjonalni sportowcy we wszystkich dziedzinach. To jest taki marko cykl, nawet trzyletni i możemy go dzielić na mniejsze jednostki. Przygotowanie w cyklu rocznym dzielę na cztery etapy:

etap pierwszy, czyli roztrenowanie, wypoczęcie, krótki etap aktywnej regeneracji

etap drugi, czyli etap objętości, budowania piramidy. Zajmuje on najwięcej czasu, około 3 miesięcy. Na początku biegamy wolno, a dłużej, możemy do tego dorzucać różne inne dyscypliny. W naszych realiach ten etap przypada najczęściej na okres zimowy, czyli narty biegowe, skitury, być może rower lub trenażer. To pozwala nam budować bazę, która jest bardzo istotna, by wzmacniać nasze przyczepy, stawy, mięśnie. Mięśnie mają to do siebie, że mogą się wzmocnić bardzo szybko, natomiast stawy i przyczepy to już jest długi proces i dla niektórych czasami jeden sezon jest niewystarczający

etap trzeci, czyli etap transformacji. Naszym celem jest dojście do najbardziej intensywnych wysiłków, gdzie pracujemy interwałowo na jakościowych jednostkach. Powoli zaczynamy wchodzić w większe prędkości, skracając czas jednostki treningowej. Musimy być przygotowani na to, żeby po kilku treningach nie wysiadły nam stawy, bo trenujemy na dużych obciążeniach i na dużych prędkościach

etap czwarty, czyli bezpośrednie przygotowanie przed naszym głównym startem. Trwa on około 4 do sześciu tygodni i wtedy intensywność jest  największa, czyli treningi są krótkie, ale bardzo intensywne. Interwały są na tyle krótkie, na tyle intensywne, że zaciągamy długi energetyczne, ale taka intensywność powoduje budowanie naszych wewnętrznych zbiorników energetycznych. Czym lepszy jest sportowiec, tym większy ma zapas tych zbiorników, czyli zmagazynowanego glikogenu. Tu leży różnica w naszych przygotowaniach: jeden zawodnik może na progu beztlenowym pobiec pięcio, sześciokrotnie dłużej ze swoją intensywnością, wchodząc oczywiście w swój próg tlenowy niż ten, kto jest słabiej przygotowany. Bowiem słabiej przygotowany zawodnik  nie ma tych zbiorników i gdy tylko wyczerpie się glikogen, to musi zaciągać z tlenu, spalając  w danym czasie swoją energię.

Jak często średnio można startować w zawodach? Co dwa tygodnie, co cztery, co dwa miesiące?

Tak jak wspomniałem, zależy to od intensywności i dystansu. Osoby, które trenuję, może nie są na poziomie mistrzowskim, tak jak Kilian, ale są zaawansowane, mają już długą historię przygotowań, więcej niż jeden sezon. Dla nich start na dystansie do 20 km co dwa tygodnie nie jest żadnym problemem. Jeżeli już wychodzimy poza ten dystans i poza ten czasu wysiłku, powinniśmy mieć  po takim biegu na kilka dni regeneracji. Później  tydzień – dwa odbudowania formy, tydzień wypoczynku, żeby naładować te nasze akumulatory, czyli prosto wychodzi, że odstęp trzech do czterech tygodni musi być zachowany.

Wcześniej wspomniałeś o trzech etapach przygotowania do sezonu. Czy na którymś z tych etapów włączamy siłownię? Jesteś zwolennikiem siłowni?

Na pewno jestem zwolennikiem treningu ogólnorozwojowego całego organizmu przez cały rok. Po wielu latach startów, doświadczeń, błędów doszedłem do wniosku, że najlepiej  przez okres zimowy trenować objętość, a bliżej terminu naszego pierwszego startu zaczynamy typową siłownię. Zalecam ją nawet trzy razy w tygodniu, natomiast później przez cały sezon dobrze jest robić ćwiczenia nawet domowe, krótsze, jak stabilizacja, rozciąganie – na pewno nam to pomoże.

Jaka jest Twoja ulubiona aktywność, która jest dla Ciebie treningiem uzupełniającym względem biegania?

Chyba najczęściej, patrząc po liczbie godzin, to jest rower. Zimą raczej zamieniam rower na narty skiturowe czy biegówki. A do tego dochodzi oczywiście siłownia. , W okresie wiosenno – letnim wspinanie – to też jest świetne uzupełnienie.  Bardzo łatwo jest mi osiągnięcia treningu na siłowni przenieść w skały, toteż nie wychodzę z poziomu zero. Nawet podczas tych pierwszych wspinaczek najbardziej czuję palce i przedramiona, a plecy jednak już są przygotowane.

Używasz kijków biegowych? Jeżeli tak, to w jakim terenie?

To zależy od profilu trasy na zawodach. Biorę kijki na długie wycieczki, szczególnie w terenie trudniejszym, jak Tatry, partie Beskidów, gdzie są długie podejścia i długie zbiegi, używam kijków. Na pewno na treningach warto, szczególnie na tych długich wybieganiach popracować na kijach, bo musimy się do nich przyzwyczaić, złapać technikę. Co zaś do samych zawodów – każdy musi sobie sam ustalić, jakie dystanse uważa za długie. Dla mnie to są powiedzmy powyżej 50, 70 kilometrów, gdzie użycie kijów będę brał pod uwagę. Na krótszych biegach, nawet jeśli to są Tatry, to i tak nasze tempo poruszania się jest na tyle szybkie, że kije by nam przeszkadzały. One mają pomagać, nie przeszkadzać. Dlatego wykorzystujmy je naprawdę do długich biegów.

A suplementacja? Czy polecasz suplementację, która ma za zadanie regenerację mięśni, stawów?

Tak. Myślę, że to też zależy od tego, jak na co dzień się odżywiamy. Jeżeli jesteśmy zawodnikami zaawansowanymi i jednostek treningowych mamy dużo, to wiadomo, że zapotrzebowanie organizmu jest o wiele większe i szybciej zasysamy te wszystkie składniki, które budują ciało, utrzymują nas w zdrowiu. Jeżeli mocno zwracamy uwagę na nasze codzienne menu, to możemy minimalnie korzystać z suplementacji. Czym słabiej się odżywiamy, tym więcej powinniśmy uzupełniać suplementami. Natomiast jedna podstawowa rada jest taka, że nasze główne menu ma być naturalne, nieprzetworzone, a nie składać  się głównie z suplementów. To niestety nie będzie najkorzystniejsze dla zdrowia w znaczeniu długofalowym.

Czy polecasz skorzystanie z usług dietetyka sportowego?

Oczywiście. Jeśli ktoś się specjalizuje w danej dziedzinie, to ma szersze pojęcie i na pewno nam doradzi. Na pewno dietetyk przedstawi nam kilka propozycji, które byłyby dla nas najbardziej korzystne, bo jego wiedza jest większa. Ma znaczenie, czy zwracamy się o radę do trenera czy dietetyka, bo ich rozeznanie jest znacznie większe, szersze. Nie ma też co liczyć na to, że dietetyk wskaże najlepszą dietę w krótkim okresie, dajmy na to dwóch tygodni, bo on musi nas poznać, sprawdzić,  jak odczuwamy pewne wysiłki na danej diecie, czy w ogóle wysiłki na treningach. Ważne, by były to osoby na wysokim poziomie kompetencji.

Jak u Ciebie wygląda tydzień przed zawodami? Jakie aktywności wykonujesz? Jak one są intensywne?

Kilka lat temu szykowałem się pod moją główną imprezę UTMB w Chamonix na dystansie 170 km. W tym ostatnim okresie przygotowawczym,  w okresie ostatnich pięciu tygodni miałem dwa mocne starty. Dokładnie 5 tygodni przed UMTB wziąłem udział  w Maratonie Karkonoskim – duży dystans górach na dużej prędkości. Dwa tygodnie później miałem start w biegu Granią Tatr – 70 km po Tatrach, dla niektórych bardzo wyczerpujący bieg. Dwa tygodnie potem mój start w Chamonix. Według wielu osób przegiąłem pod względem częstotliwości, bo mógłbym nie być świeży na UMTB. Ale udało mi się wszystko tak dograć, by na UMTB mieć szczyt swojej formy i tam osiągnąć optimum tego, co mogłem wykrzesać na ilość treningów w danym roku.

Odpowiadając na Twoje pytanie: to też zależy od tego, jak podejdziesz do biegów wcześniejszych. Jeśli podejdziesz na zmęczeniu, to wtedy organizm automatycznie się trochę broni. Ja robiłem bardzo mocne jednostki treningowe dosłownie do ostatnich dni tuż przed startem, na starcie walczyłem na tyle, na ile potrafiłem. To nie jest tak, że odpuszczałem. Miałem pewne założenia taktyczne, czy może logistyczne. Moje zmęczenie wewnętrzne i głowa sprawiały, że nie potrafiłem wejść aż na tak wysokie obroty. W związku z tym moje tętno na zawodach było stosunkowo niskie, miałem mniejszą prędkość, bo organizm się bronił. Tak podszedłem do startów w tych zawodach, potem tydzień wypoczynku i kolejny start. Ostatnia faza jest różna w zależności od tego, czy poprzednie starty są przygotowaniem do głównego startu, bo jeżeli tak, to wtedy regenerujesz się po zbudowaniu wcześniej bazy do jak największych obciążeń.

Jak wygląda rozgrzewka przed bieganiem, czy to przed treningiem, czy przed zawodami?

Bieg jest moją rozgrzewką. Nie robię rozciągania, bo uważam, że gdy mięśnie są statyczne, zimne, to rozciąganie nie zrobi im dobrze. Rozgrzewka może być nie tylko biegiem, może to być rower, jakieś podejście. Ale uważam, że jeżeli główny trening jest biegowy, to powinniśmy się minimum 15, 20 minut rozgrzewać w lekkim truchcie i przyspieszać do poziomu średniego. Wtedy dopiero wchodzimy w główną część treningu.

Miałeś jakieś kontuzje związane z bieganiem?

Nie dłuższe niż 10 dni, czyli w zasadzie nie miałem. Biegam od dziesięciu lat, wcześniej przez dziesięć lat uprawiałem rajdy przygodowe. Wedle wszystkich zapowiedzi lekarzy powinienem już jeździć  na wózku inwalidzkim i to takim w pełni sterowanym.

Zdradzisz nam, jakie masz skuteczne sposoby na radzenie sobie z nudą podczas długich biegów?

Na zawodach nie ma nudy. Na treningach, które nie są bardzo długie, jest na tyle krótki wysiłek, że mam flow i jeszcze przychodzi mi do głowy dużo nowych pomysłów, które chcę zrealizować. Natomiast na długich biegach staram się skupiać na zadaniu. Jest to teraz popularne podejście. Wszyscy sportowcy mówią, że skupiają się na działaniu. Nawet jak biegłem w Stanach na blisko 400 km i miałem dużo czasu na przemyślenia, cały czas starałem się pamiętać, że jestem na zawodach. Szukałem oznaczeń, kontrolowałem, czy się nie zapominam, czy mnie coś nie uwiera. Wtedy wiem, że mam mniejsze szanse na zrobienie błędu.

Powiedz, czy warto korzystać z usług trenerów personalnych? Uważam, że jeżeli ktoś poświęca jakiejś aktywności swój czas, to fajnie byłoby, gdyby ten wysiłek był efektywny. Czy polecasz osobę, która ułoży nam trening czy można robić to samemu, na wyczucie?

Jak najbardziej, podobnie jak w przypadku dietetyka. Nie miałem trenera i uczyłem się na własnych błędach. Często te błędy dużo  nas kosztują, bo na przykład że sobie zniszczymy pewne założenia startowe, treningowe, nabawimy się kontuzji – one też wynikają z naszych błędów w przygotowaniach. Myślę, że jeżeli ktoś chce wykorzystać swój czas w stu procentach, to nie powinien zakładać, że tylko dobry zawodnik ma trenerów.  W obecnych czasach wiele osób chce biegać, także długie dystanse, ale ma mało czasu, bo większość z nas ma pracę, życie prywatne. Więc ci ludzie tych kilka treningów tygodniowo chcą wykorzystać w jak najlepszy sposób. Ja też mam kilka osób, które nie są mistrzami, mają własne biznesy, ale wykorzystują czas, żeby najefektywniej przygotować się i cieszyć później ze startów a nie mieć kontuzji czy frustracji.

W ostatnich latach bieganie po górach staje się coraz bardziej popularne. Jak myślisz, skąd się to bierze?

Myślę, że poszukujemy aktywności. Społeczeństwo w ostatnich dwudziestu, trzydziestu latach z trybu powiedzmy średnio siedzącego, aktywnego nawet nagle przerzuciło się na ten tryb siedzący. To sprawia, że mamy problemy z samopoczuciem, łapiemy nadwagę, widać nawet u dzieciaków, że procent osób z nadwagą jest przerażający. Skąd to się bierze? Otóż stąd, że kiedyś cały swój czas spędzaliśmy na podwórku, uprawiając aktywność, a nasze dzieci ciągle siedzą przy komputerach. Nawet wchodząc po schodach mają zadyszkę. Najgorsze, że  oni nie są tego świadomi i nie pragną mieć więcej ruchu. Natomiast potem w wieku lat trzydziestu zaczynamy odczuwać różne dolegliwości, jak bóle pleców, choroby cywilizacyjne. Wtedy imamy się jakichkolwiek form ruchu, a bieganie jest chyba najprostszą formą treningu, bo możemy ją zrealizować w każdych warunkach. Biegać można po mieście, w parku, po ulicy, w terenie. Nawet podczas wyjazdu biznesowego, kiedy  jeżdżę na jakieś spotkania i  chcę wykonać trening, to zatrzymuję się samochodem, robię trening w połowie wyjazdu i jadę dalej. Poświęcam na to jakąś godzinkę w środku dnia a poprawia mi to samopoczucie i czuję się rewelacyjnie. Myślę, że stąd jest to zainteresowanie społeczne bieganiem. W biegach górskich mamy więcej ciszy i spokoju od miasta, więc tym bardziej nam to pasuje.

Jest jeszcze jedna kwestia. Mieliśmy bardzo dużo osób startujących na asfalcie, w miastach. Minimalnie się to przesuwa na rzecz terenu, ponieważ wiele osób nie chce bezpośrednio porównywać się z innymi na danej trasie, na przykład jaką kto ma życiówkę. W biegu górskim często nie ma porównania, bo mogą się zdarzyć bardzo różne warunki, dystans nie ma takiego znaczenia. Ludzie biegają po to, żeby się cieszyć, żeby taki bieg ukończyć, a nie po to, żeby się porównywać. Myślę, że to dlatego wielu ludzi ucieka w biegi górskie.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

                   

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.