Mało która firma w branży odzieży sportowej może pochwalić się tak bogatą historią, tworząc niemalże legendę rozpoznawalną w górach i na oceanach.
Helly Hansen to prawie 150 lat tradycji zapoczątkowanej przez innowacyjnego żeglarza – kapitana Helly Juell Hansena, który wykorzystał płótno impregnowane olejem lnianym by stworzyć pierwszą wodoodporną odzież dla żeglarzy zmagających się ze skandynawskimi żywiołami i z surowym podbiegunowym klimatem. Jednak milowym krokiem dla norweskiej firmy było stworzenie wodoodpornej tkaniny Helox, która na początku lat 50-tych XX wieku zrewolucjonizowała rynek odzieży. Fabryka Helly Hansen szyła wówczas miesięcznie 30 tysięcy płaszczy z tego materiału.

Obecnie dominującą gałąź marki Helly Hansen wciąż stanowią produkty przeznaczone dla żeglarstwa, jednak charakterystyczne logo HH często spotkać możemy na każdej szerokości geograficznej zarówno na górskich szlakach czy w resortach narciarskich jak i po prostu na ulicach miast. Wszędzie tam, gdzie pogoda dyktuje swoje warunki. Oferta outdoorowa to szeroki wybór produktów przeznaczonych zarówno do turystyki górskiej, jak i do codziennego tzw. casualowego użytku w mieście. Wszystko zgodnie z tezą, że nie ma złej pogody, a jedynie niewłaściwa odzież.
Moja własna przygoda z outdoorową legendą miała miejsce na szlakach Beskidu Śląskiego w wyjątkowo (jak na maj) chłodne dni obfitujące w mżawkę i lekki wiosenny deszcz. Beskidy gwarantują dość duże zróżnicowanie terenu i nawierzchni. Szlaki biegną zarówno łatwymi technicznie, urokliwymi, trawiastymi łąkami, ale zdarzają się strome, kamieniste żleby poprzeplatane śliskimi korzeniami, które podczas deszczu stanowią już spore wyzwanie.

Helly Hansen wyposażył mnie w buty Cascade Mid HT, kurtkę softshellową kurtkę Cascade Shield Fleece, oraz softshellowe spodnie Odin Huginn 2.0. Termos z herbatą, kanapki oraz kije trekkingowe spakowałem do plecaka Transistor, który również stanowił przedmiot tego testu.
Uprzedzając fakty, rozpocznę od produktu, który od razu skradł moje serce i po który sięgam najczęściej kompletując codzienną odzież przed wyjściem z domu. Helly Hansen Cascade Shield Fleece to kurtka doskonale łącząca właściwości izolacyjne softshellu i komfort użytkowania polaru. Już przy pierwszym założeniu miałem problem ze zdefiniowaniem czy jest to kurtka, jak twierdzi producent, czy raczej bluza. Wszystko dlatego, że uczucie lekkości, komfortu i nieskrępowanych ruchów bardziej przypominały właśnie codzienną bluzę.

Decydując się na zakup tej kurtki otrzymujemy wyjątkowo uniwersalną część garderoby. Zapewniającą oddychalność podczas długich wędrówek, a jednocześnie chroniącą nas przed podmuchami wiatru, czy też mżawką lub lekkim deszczem. W tym miejscu musimy wspomnieć o hydrofobowej powłoce DWR, dzięki której wilgoć jest skraplana na powierzchni. Spływa po niej i a impregnacja zapobiega wchłanianiu wilgoci do wnętrza materiału. Docenimy to podczas lekkiego deszczu, mżawki czy wilgoci pojawiającej się w górach wraz ze wzrostem wysokości. Dopełnieniem całej kurtki jest wygodny, dość elastyczny kaptur, dwie zapinane na suwak kieszenie boczne oraz regulowany ściągacz na wysokości bioder. Prosto i perfekcyjnie. To wszystko powoduje, że ten softshell jest doskonałym towarzyszem na górskim szlaku, w miejskim parku czy też na rowerowej wycieczce.

Kolejny element testowanego zestawu stanowiły softshellowe spodnie Helly Hansen Odin Huginn 2.0. Tu również pierwszym wrażeniem po założeniu jest komfort oraz nieskrępowana niczym mobilność. To zasługa elastycznej i rozciągliwej w 4 kierunkach tkaniny wykonanej z poliamidu z dodatkiem elastanu. Dodatkowo, anatomiczny krój gwarantuje nieograniczoną wygodę zarówno gdy podchodzimy stromym szlakiem jak i w trakcie prowadzenia samochodu. Podobnie jak w przypadku wcześniej opisywanej kurtki, także i tutaj materiał softshellowy bez problemu ochroni nasze ciało przed podmuchami wiatru. Ma jednocześnie całkiem sporą oddychalność, co czyni te spodnie uniwersalnym elementem górskiej garderoby.

Do dyspozycji mamy dwie boczne kieszenie oraz dodatkowo jedną na nogawce. Wszystkie zapinane są na suwaki i spokojnie pomieszczą telefon, portfel czy przekąskę. Aby optymalnie dopasować nogawki do butów producent wyposażył je w suwaki oraz dodatkową regulację zapinaną na klipsy. Miękki, szeroki i elastyczny ściągacz w talii uzupełniają dwa rzepy, które błyskawicznie pozwalają dopasować spodnie w pasie. Gdyby jednak ta regulacja okazała się niewystarczająca, to mamy jeszcze do dyspozycji dodatkowe szlufki. Podobnie jak w przypadku kurtki, spodnie również posiadają powłokę DWR ograniczającą wchłanianie wody. Nie bez znaczenia dla bezpieczeństwa jest wszyty nadajnik systemu Recco®, który w ekstremalnych sytuacjach jest bezcennym elementem.

To co stanowi o naszej wygodzie i bezpieczeństwie na górskich szlakach są niewątpliwie buty. Również i w tej dziedzinie górskiego ekwipunku norweska firma dostarcza solidne rozwiązanie w postaci Helly Hansen Cascade Mid HT. Na pierwszy rzut oka dość masywna podeszwa ze wzmocnieniami sprawia wrażenie ciężkiej. Po wzięciu do ręki but okazuje się jednak nadspodziewanie lekki (ok.440 g w rozmiarze 42), a po pierwszych kilometrach mamy już tego pewność i uśmiech na twarzy. Producent zastosował w tym modelu autorską wodoodporną membranę HELLY TECH®, dzięki której pokonamy szlak suchą stopą nawet w niesprzyjających warunkach. Tekstylna, dość wysoka cholewka sięgająca ponad kostki została dodatkowo uzupełniona wzmocnieniami HH Pro Guard w okolicach pięty i palców. Taka ochrona daje sporą pewność w stawianiu kolejnych kroków nawet na tych fragmentach szlaku, gdzie dominują skały i kamienie.
Anatomiczne wyprofilowanie wnętrze i wykorzystanie miękkich materiałów w punktach mających bezpośredni kontakt ze stopą oraz wewnętrznej podeszwy HH Max-Comfort Insole dodatkowo dba o komfort naszych stóp i nawet po kilkunastu kilometrach w dość zróżnicowanym, obfitującym w podejścia i zejścia terenie, nie mamy wrażenia zmęczonych stóp. Ciekawym rozwiązaniem jest specjalny element wkomponowany w podeszwę na wysokości stopy. Helly Hansen nazwał to rozwiązanie Arch-Brace® i ma ono na celu chronić naszą stopę przed skręceniem poprzez ukierunkowanie jej pracy w poszczególnych etapach kontaktu z podłożem.

Kolejnym elementem, który ma niewątpliwie ogromny wpływ zarówno na komfort użytkowania, jak i na nasze bezpieczeństwo na szlaku jest wykorzystanie przez Helly Hansen zróżnicowanych mieszanek gum w podeszwie zewnętrznej (Max-Grip®, Tough-Wear®, Surround-Grip®). But dzięki temu nie traci swej przyczepności do podłoża bez względu na to czy idziemy trawersem, wspinamy się używając przedniej części podeszwy, czy też schodzimy na tylnej części stopy.
Ostatnim atrybutem turysty, jaki miałem okazję przetestować podczas górskiej wędrówki był 30-litrowy plecak Helly Hansen Transistor. Podobnie jak softshellowa kurtka, tak i ten plecak trafił na dobre do mojego codziennego zestawu. Jego uniwersalność spowodowała, że sięgam po niego znacznie częściej niż tylko kierując się w góry. Jest doskonałym towarzyszem wyjścia na basen czy na siłownię.
Wnętrze plecaka to pojedyncza komora wzbogacona zamykaną na zamek kieszonką na drobne przedmioty, które chcemy mieć pod ręką. Zmieści się w niej łatwo czołówka, powerbank czy inne drobiazgi. Plecak posiada również specjalną przegrodę na bukłak, który przypina się klamerką i poprzez przewidziany do tego otwór wyprowadza się na zewnątrz rurkę z ustnikiem.

System nośny to w pełni regulowane, miękkie i komfortowe szelki, dzięki którym szybko i precyzyjnie dopasujemy plecak do naszego wzrostu. Pas biodrowy również posiada płynną regulację i został wyposażone w dwie kieszonki zapinane na suwak, dzięki którym mamy dodatkową przestrzeń na drobiazgi, z których często korzystamy w trakcie wędrówki. Uzupełnieniem jest oczywiści nieodzowny pas piersiowy, którego klamerka jednocześnie pełni funkcję gwizdka alarmowego.
To co jednak wymaga szczególnej uwagi to siateczka 3D, którą wykończone są wszystkie elementy plecaka mające bezpośredni kontakt z ciałem. Ten element oprócz tego, że redukuje powierzchnię kontaktu z ciałem i zdecydowanie poprawia wentylacje to również zmniejsza obciążenie, ponieważ siatka 3D to dość gruba i miękka warstwa odciążająca nasze ramiona i plecy.
Na zewnątrz plecaka znajdziemy dodatkowo dwie elastyczne kieszenie i dwa mocowania z rzepem umożliwiające przytroczenie kijów lub czekana. Dodatkowym mocowaniem jest tzw. bungee cord, czyli elastyczne mocowanie, które możemy wykorzystać do transportu kurtki przeciwdeszczowej. Podobnie jak testowane spodnie plecak wyposażony został w nadajnik systemu Recco®, co jednoznacznie świadczy o jego górskim charakterze.

Wszystkie produkty Helly Hansen, z którymi miałem do czynienia w trakcie tego testu pozwalają odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze świetnie zaprojektowanymi i starannie wykonanymi produktami. Zgodnie z obowiązującymi ekologicznymi trendami, tam gdzie tylko była taka możliwość zostały wykorzystane tworzywa sztuczne pochodzące z recyklingu. Każdy element został skrupulatnie przemyślany, przetestowany, ma swoje przeznaczenie i działa dokładnie tak, jak przewidzieli jego twórcy. Wieloletnie doświadczenie firmy zdecydowanie procentuje. Uniwersalność wszystkich produktów, które miałem okazję testować powoduje, że staną się moimi stałymi towarzyszami. Nie tylko w górach, ale również podczas biwaków czy miejskich spacerów.
Test wykonał dla was Rafał Chomik
Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.