29.03.2017

Gregory Paragon 48, czyli połączenie wygody z lekkością – test plecaka

Funkcjonalność, niska waga i komfort - czy połączenie tych cech jest w ogóle możliwe w przypadku plecaka turystycznego? Tego trudnego zadania podjął się amerykański producent plecaków - marka Gregory, która nie jest zbyt popularna w Polsce. Jednak w kraju hamburgerów i ogromnych samochodów ma wielu wiernych fanów, którzy z jej produktami na plecach, przemierzają każdego roku wiele tysięcy mil po górskich bezdrożach.

 Z producentem tym przez dłuższy czas nie miałem okazji zapoznać się bliżej. Owszem, widziałem parę modeli z bliska, które sprawiały wrażenie dość dopracowanych i całkiem zgrabnych, jednak czym innym jest oglądanie plecaka na wieszaku w sklepie, a zupełnie czym innym użytkowanie go na szlaku, gdzie wychodzą na jaw wszystkie możliwe niedociągnięcia, czy ułomności konstrukcji.

Plecak Gregory Paragon 48

Plecak w pełnej gotowości do drogi. (fot. Anna Siedzińska)

Nadarzająca się więc okazja przetestowania jednego z modeli przygotowanego do letniej kolekcji Gregory 2017 była doskonałym sposobem na wyrobienie sobie opinii o tym producencie. Zacznijmy może od tego, że plecaki to jedna z tych części ekwipunku turystycznego, które mógłbym oglądać i wybierać bez końca. Co prawda większość dostępnych dziś modeli spokojnie wystarcza na kilka lat użytkowania. Jednak pojawiające się za każdym razem nowe rozwiązania konstrukcyjne sprawiają, że w zasadzie plecak możemy wymieniać co 1 – 2 lata. Za każdym razem będzie to skutkowało zwiększeniem wygody i polepszeniem właściwości użytkowych. Podobnie wydaje się być z modelem Paragon 48 – teoretycznie to kolejny plecak turystyczny w średniej klasie pojemności, jednak po bliższym zapoznaniu się z cechami, jakie oferuje, okazuje się, że zawarto w nim całkiem sporą dawkę innowacyjności.

Dla kogo ten Paragon?

W znaczącej większości używam plecaka typowo turystycznie, a więc do wędrówek po szlakach o zróżnicowanym stopniu trudności lub przemieszczania się po nich w zimie na nartach biegowych/ backcountry. Pokrywa się to z zapowiedziami producenta, który przedstawia go jako bardzo lekki model do trekkingu i wycieczek w terenie. Po takich plecakach spodziewam się zazwyczaj bardzo dużego wyboru, jeśli chodzi o kieszonki i przegrody, możliwości łatwego troczenia dodatkowego ekwipunku, no i wreszcie bardzo dużej wygody noszenia maksymalnego obciążenia, nawet na najdłuższych trasach. Czy znalazłem to w Paragonie? – zapraszam do dalszej części artykułu.

Wygodny plecak w góry

Gregory Paragon 48 może być z powodzeniem użytkowany na krótszych wycieczkach. Może nie wygląda pięknie, kiedy nie jest w pełni wypakowany, ale zachowuje pełną funkcjonalność. (fot. Anna Siedzińska)

Plecak Gregory Paragon 48 – krótkie wprowadzanie, czyli z czego wykonano plecak?

Biorąc plecak do ręki ma się dziwne wrażenie, że ktoś go nam ukradkiem podtrzymuje. Wizualnie plecak wygląda na dość spory, do czego przyczyniają się między innymi grube pasy ramienne i biodrowy – wrażenie lekkości jest zaskakujące w czasie pierwszego kontaktu. Można je z powodzeniem sprawdzić na wadze. Kompletny plecak w większym rozmiarze (M/L) waży bowiem tylko 1575 g. Po pozbawieniu go niektórych elementów, takich jak klapa czy pokrowiec przeciwdeszczowy możemy zejść nawet do fantastycznych 1345 g. Główną zasługę mają tutaj użyte materiały, które są na tyle cienkie, żeby znacząco wpłynąć na ciężar całości. Warto zauważyć, że w dotyku nie przypominają one typowej „ceratki” znanej z ultralekkich wiatrówek. Można im w pełni zaufać, również w tym, że nie rozerwą się nawet przy maksymalnym wypakowaniu głównej komory. Dół plecaka jest przy tym znacznie grubszy, co ma znaczenie w czasie częstego kładzenia plecaka na ziemi podczas przystanków na szlaku. Użyte w zewnętrznych kieszeniach siateczki są bardzo elastyczne i doskonale spełniają swoją rolę przytrzymując umieszczone w nich rzeczy. Zastosowane pianki również są lekkie i zapewniają optymalną amortyzację. Warto zwrócić także uwagę na paski i klamry. Tutaj postawiono na zmniejszenie ich szerokości i wymiarów, dzięki czemu na całym plecaku znów zaoszczędzono pewnie kilkanaście lub kilkadziesiąt cennych gramów, a całość nie wpływa w zauważalnym stopniu na wytrzymałość czy funkcjonalność.

Wygodny plecak trekkingowy również może być lekki

W plecakach często spotyka się dwie przeciwstawne tendencje. Jedna z nich zakłada, że wygoda jest cechą nadrzędną i budowa całego systemu nośnego jest jej podporządkowana. Producent nie liczy się wtedy z wagą poszczególnych elementów, dokładając niezliczone ilości pianek, paneli i regulacji- wszystko, aby tylko zwiększyć komfort. Przy okazji większość tych elementów jest wykonana w taki sposób, jakby miały przetrwać minimum 100 lat, a my musimy wszystko to dźwigać ze sobą podczas każdego wyjścia.

Druga przypadłość projektantów plecaków to maksymalny minimalizm, czyli nieważne, że ten pasek może w pewnych sytuacjach uwierać, najważniejsze, że będzie o 5 gramów lżejszy od konkurencyjnego rozwiązania.

Używając zarówno jednych, jak i drugich rozwiązań, jako średnio zaawansowany turysta, skłaniam się jednak ku bardziej zrównoważonej propozycji i zazwyczaj najbardziej przypadają mi do gustu rozwiązania, w których projektanci znajdują doskonały balans pomiędzy tymi dwoma podejściami. Zdaje się, że podobny cel przyświecał specjalistom z marki Gregory, którzy w 100% procentach trafili w mój gust.

Wczytuję galerię

Plecak Paragon 48 posiada bardzo komfortowy system nośny Aerolon, dzięki któremu w zasadzie nie odczuwamy niesionego ciężaru, nawet na dłuższym szlaku. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to dość grube pasy ramienne i rozbudowany pas biodrowy. Całość wykonana jest z bardzo lekkiej, dodatkowo perforowanej pianki. Optymalne wyprofilowanie pomaga przekazać większość obciążenia na świetnie leżący pas biodrowy. Regulacja jego długości odbywa się poprzez pociągnięcie pasków do przodu, dzięki czemu nawet z ciężkim plecakiem można go szybko ustawić. Pasy ramienne są ukształtowane w taki sposób, że nie przeszkadzają nawet w trakcie chodzenia z kijami trekkingowymi. Nowe rozwiązanie zastosowano też w przypadku panelu, który styka się z plecami. Specjalna struktura z pianki z pustymi panelami pozwala na bardziej efektywny przepływ powietrza niż w przypadku tradycyjnych, ściśle przylegających poduszek. Za utrzymanie odpowiedniego kształtu całości odpowiada lekki metalowy stelaż w postaci cienkiej aluminiowej rurki. Napina on całą piankę, a także daje odpowiednie zakrzywienie konstrukcji w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, dzięki czemu spora część ciężaru opiera się na pasie biodrowym. Pod panelem stykającym się z plecami umieszczono rzep, do którego mocowane są pasy ramienne. Pozwala to na ich płynną regulację w zależności od długości pleców.

Do testowania otrzymałem egzemplarz w rozmiarze M/L i muszę powiedzieć, że przy 187 cm wzrostu leżał wyśmienicie przy ustawieniu w około połowie regulacji. W przypadku ustawienia zbyt długich pasów ramiennych może pojawić się problem z ich ocieraniem o szyję. Jednak szybkie przepięcie szelek rozwiązuje tą niedogodność. Cały system nośny przypomina w znacznym stopniu dużo większe plecaki trekkingowe. Z tą różnicą, że  zastosowane materiały i pominięcie niepotrzebnych dodatków pozwala na znaczną redukcję wagi całości, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego komfortu. Po całodziennej wędrówce z plecakiem nie odczuwałem żadnych większych problemów z miejscami, gdzie mógłby on uciskać czy ocierać. Po prostu optymalne podąża za sylwetką w czasie każdego kroku. Trzeba jednak pamiętać, że plecak posiada kilka troków regulacyjnych, które przed wyruszeniem na szlak trzeba precyzyjnie dopasować.

Obowiązkowe wyposażenie każdego plecaka trekkingowego – kieszenie, troki i przegrody

Tym, co bardzo doceniam w plecakach turystycznych jest odpowiednia ilość kieszeni, która pozwoli mi rozłożyć wszystkie drobiazgi w taki sposób, abym nie musiał ich szukać po całym plecaku. Kilka niezależnych kieszeni doskonale sprawdza się w takich sytuacjach i pozwala zapanować nad bałaganem czy w ciemności z łatwością sięgnąć po czołówkę do kieszeni, gdzie zawsze ją wkładam. Plecak Gregory Paragon 48 spisuje się tutaj wyśmienicie z niewielkim tylko minusem. Pojemność zawdzięczamy głównie komorze głównej. Przy takiej pojemności dostęp od góry i dołu to już niemal konieczność, aby dało się szybko wyszukać podstawowe rzeczy. Szkoda, że nie pokuszono się w tym przypadku o dodatkowy dostęp z boku, ale rozumiem, że kolejny zamek niekorzystnie odbiłby się na wadze całości.

W środku komory głównej nie znajdziemy zbyt wielu atrakcji – osobna przegroda na bukłak i w zasadzie tyle. Tutaj ujawnia się ów mały minus dla plecaka- brak przegrody, która pozwoliłaby na oddzielenie dwóch części ekwipunku. Być może o taką funkcję pokusi się producent w modelach o większych pojemnościach. Znajduje się tu również możliwość przypięcia bukłaka – w zasadzie konieczna, bo po włożeniu go luźno do komory, zsuwa się on na sam dół plecaka i nie starcza długości rurki do wygodnego wpięcia jej w pas ramienny. Duże brawa należą się za to za dość wysoki komin, który umożliwia dostosowanie plecaka do przenoszonych rzeczy. Wygodny ściągacz pozwala jednym ruchem ręki zacisnąć całość lub szybko otworzyć – to naprawdę intuicyjny system, będący doskonałym rozwinięciem tradycyjnych stoperów. Dodatkowo umieszczono tam pasek z klamrą ułatwiający kompresję lub pozwalający na wygodne przytroczenie liny, jeśli mamy w planach wspinaczkę lub ambitniejsze szlaki. Całość zamykana jest wygodną klapą, która ma jednak tendencję do lekkiego zsuwania się, kiedy plecak jest wyraźnie niedopakowany. Nie jest to jakaś duża przeszkoda w użytkowania, ale nieco inne wszycie pasków od klapy szybko rozwiązałoby ten problem.

Wczytuję galerię

,

W poszukiwaniu mniejszych kieszeni musimy udać się na zewnątrz plecaka. Dwie mniejsze rozmieszczono po bokach, a większą zastosowano na przednim panelu. Wykonane z cienkiej, elastycznej siatki, pozwalają na błyskawiczny dostęp do umieszczonych tam rzeczy. Osobiście używam ich do przenoszenia kurtki przeciwdeszczowej lub ciepłej bluzy, butelki z wodą/termosu, mapy i paru innych rzeczy, z których często korzysta się na szlaku. Przy odrobinie wysiłku można sięgnąć do bocznych kieszeni bez potrzeby zdejmowania plecaka. W pełni wykorzystano również klapę plecaka, w której znajdują się dwie dostępne z zewnątrz kieszenie z suwakami. To optymalne miejsce na dokumenty, czołówkę i inne mniejsze elementy wyposażenia, których nie chcemy wkładać do komory głównej. Wszystkie te miejsca uzupełniają fantastyczne kieszenie na pasie biodrowym. Są na tyle dobrze wyprofilowane, że bez problemu mieści się w nich średni smartfon czy mnóstwo batoników. Nie ma tutaj sytuacji znanej mi z wielu plecaków, że po zapięciu pasa biodrowego kieszonka robi się na tyle mała, że ledwo wchodzą do niej klucze.

Osobny akapit można poświęcić trokom i pasom kompresyjnym – w końcu niejeden raz zdarzy nam się nie zmieścić z całym bagażem we wnętrzu plecaka, szczególnie jeśli podróżujemy z namiotem czy karimatą. Sytuacja w tym aspekcie wygląda w plecaku Paragon bardzo dobrze, bo i miejsc na dodatkowe przyczepienie ekwipunku jest całkiem sporo. Po pierwsze umożliwiają taką opcję boczne pasy kompresyjne, a raczej paski, bo ich szerokość jest naprawdę mocno ograniczona. W pierwszej kolejności służą do ustabilizowania ładunku, jednak jeśli się już nie mieścimy, to możemy włożyć pod nie karimatę czy mały namiot. Jedynym minusem jest ich ograniczona długość, co przy grubszych karimatach może sprawiać problem, oraz brak klamer, przez co matę trzeba wkładać od góry lub dołu. Nie ma tutaj możliwości jej szybkiego przypięcia. Opcję taką oferują za to dolne troki z klamrami, które mają też większą długość i szerokość. To naprawdę dobre miejsce na tego typu sprzęt.

Lżejsze rzeczy z powodzeniem mogą znaleźć się na klapie, gdzie do dyspozycji oddano 4 pętelki wszyte w jej narożnikach, do których z łatwością przyczepimy karabinki czy przywiążemy repik. Dużo możliwości daje też sama klapa, pod którą można zmieścić spora karimatę czy linę wspinaczkową. Nie zapomniano oczywiście o klasycznym miejscu na kije trekkingowe lub czekan.

Wczytuję galerię

,

Plecak Gregory Paragon 48 – maksimum funkcjonalności

Oprócz podstawowych cech, które starałem się przedstawić możliwie dokładnie, model ten posiada kilka przemyślanych dodatków, które łatwo pominąć, a które na pewno będą wykorzystywane podczas jego eksploatacji. Po pierwsze mocowanie klapy zostało rozwiązane w taki sposób, że można ją szybko odpiąć. Pozwala to na zmniejszenie zarówno wagi, jak i pojemności plecaka. To idealne rozwiązanie na krótsze wycieczki. Komin ze ściągaczem i dodatkowy pasek kompresujący w zupełności sprawdzają się jako system zamykający zawartość. Całość jest przez to niższa i bardziej skompresowana. Ciekawym rozwiązaniem, stosowanym też w innych modelach plecaków marki Gregory, jest uchwyt na okulary przy pasie ramiennym. Dzięki specjalnej gumce doskonale zabezpiecza je przed zgubieniem, a całość układa się w taki sposób, że ręka ma zapewnioną swobodę ruchów i nie haczy o okulary. To naprawdę wygodne rozwiązanie, dzięki któremu nie będziemy musieli się po raz kolejny wracać szlakiem w poszukiwaniu zagubionych okularów.

Wczytuję galerię

Plecak Gregory Paragon 48  jest doskonale przygotowany na każdą pogodę, o czym świadczy załączony pokrowiec przeciwdeszczowy. Wygospodarowano dla niego nawet osobną kieszeń z zamkiem, ukrytą pod siateczką na przednim panelu. Dzięki temu jest łatwo dostępny kiedy zaczyna padać. Elastyczny ściągacz pozwala na błyskawiczne założenie, a spore rozmiary sprawiają, że nawet przy dość mocno wypakowanym plecaku doskonale chroni go przed szybkim przemoczeniem.

Podsumowanie, czyli poproszę paragon na Paragona

Każdy, kto dobrnął aż do tego fragmentu tekstu, zauważył zapewne, że plecak Gregory Paragon 48 bardzo przypadł mi do gustu. Rzeczywiście do moich zastosowań nadaje się idealnie. To typowy plecak turystyczno-trekkingowy z nowoczesnymi rozwiązaniami, które pozwoliły znacznie zredukować jego wagę. Całość jest przy tym maksymalnie wygodna nawet na tych dłuższych trasach. Testowana przeze mnie pojemność w zupełności wystarczała nawet na kilkudniowy wypad w góry i wędrówkę od schroniska do schroniska. Co więcej niska waga sprawiła, że kilka razy był ze mną na jednodniowych wycieczkach. Świetnie spełnia się w roli lekkiego plecaka, zastępując mi z powodzeniem używany do tej pory inny model o pojemności 30 litrów, ale wykonany o wiele bardziej topornie. Niezależnie od obciążenia plecak zawsze zachowywał się stabilnie, a system nośny zapewniał odpowiedni komfort.

Wygodny plecak

W drodze. (fot. Anna Siedzińska)

Czy jest to plecak idealny? Na pewno jest bardzo blisko tego miana. Niewielkie zmiany, które bym w nim wprowadził, takie jak podział komory głównej, klamry w pasach kompresyjnych czy dodanie bocznego dostępu sprawiłyby, że stałby się bezkonkurencyjny. Chociaż z drugiej strony, nawet bez nich, nie zamieniłbym go na żaden inny, dostępny obecnie model plecaka o takiej pojemności.

Plusy Minusy
Bardzo niska waga -Mało ciekawa kolorystyka
Wygodny system nośny z grubymi piankami – Brak przegrody w komorze głównej do rozdzielenia jej na
dwie mniejsze
Dużo dodatkowych kieszeni na drobiazgi – Niezbyt dobre układanie się klapy,
kiedy plecak nie jest do końca wypakowany
Dobra wentylacja nawet w upalne dni – Nieco zbyt krótkie boczne paski kompresyjne
pozbawione klamer do szybkiego odpinania
Możliwość optymalnego dopasowania do wzrostu
Załączony pokrowiec przeciwdeszczowy o sporych rozmiarach
Możliwość odłączenia klapy
Dane techniczne
Dopasowanie Unisex
Dostęp Od góry i z dołu
Ilość kieszeni 9
Ilość komór 1
Materiał 200D cryptorip nylon, 100D high tenacity nylon, 210D high tenacity nylon, 135D hightenacity poliester
Materiał stelaża Aluminium 7001
Pojemność 48 l
Regulacja systemu Płynna
Stelaż Wewnętrzny
Waga 1575 g (rozmiar M/L)

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.

autoresponder system powered by FreshMail